Zobacz
Do góry

Awansujemy do czwórki!

Rozmowa z Wiesławem Czają mistrzem świata z 1974 r. i obecnie trenerem

Włodzimierz SOWIŃSKI: Czy był pan zaskoczony postawą biało-czerwonych w drugiej części turnieju?

Wiesław CZAJA: – W grupie eliminacyjnej graliśmy raz lepiej, raz gorzej, ale ostatecznie wychodziliśmy zwycięsko z tych meczów. Sytuację wyjściową do drugiej części mistrzostw mieliśmy wprost wymarzoną, bo tylko 3 zespoły były z kompletem punktów. Wszystkim wydawało się, że pierwszy mecz będzie miał spokojny przebieg i otworzy nam drogę do kolejnej rundy. Argentyńczycy może i zagrali na ciut wyższym poziomie niż w eliminacjach, ale bez rewelacji. To nasi siatkarze wpadli w „czarną” dziurę i nie mogli się z niej wydostać. Powiedzmy sobie wprost to nie Argentyńczycy wygrali to spotkanie, to myśmy je przegrali z kretesem. Wystraczyło – moim zdaniem – grać poprawnie i wówczas to spotkanie również zostałoby zapisane po stronie plusów. Stało się inaczej i mieliśmy emocje do samego końca.

Grupa zgodnie z planem

A może absencja Michała Kubiaka sprawiła takie zamieszanie w naszym zespole?

Wiesław CZAJA: – Absolutnie się z tym nie zgadzam. To przede wszystkim media rozdmuchały tę nieobecność. Owszem, swoim doświadczenie oraz osobowością ma na pewno wpływ na drużynę. Przypomnę jednak, że w tym zespole jest również kilku doświadczonych zawodników m.in. Piotrek Nowakowski czy Dawid Konarski, którzy również powinni wziąć ciężar odpowiedzialności. Nieobecność Kubiaka to pewne uproszczenie całej sprawy i jednocześnie szukanie usprawiedliwienia. Kubiak daję pewną stabilizację przyjęcia, ale sam na tej pozycji nie jest udźwignąć całego ciężaru meczu.

Ponadto nie wierzę, by zespół był tak uzależniony od jednego zawodnika. To bardziej tkwiło w psychice naszych zawodników, bo jak się przegrywa z Argentyną w kiepskim sttylu to już jest ziarno do niepokoju przed kolejnymi występami. A może znów nam się nie uda – tak myśl mogła zakiełkować w głowach zawodników z najmniejszym stażem reprezentacyjnym, czyli myślę tutaj kolejnych przyjmujących: Arturze Szalpuku, Olku Śliwce czy Bartku Kwolku. Ich niepewność sprawiła, że została wywołana lawina nieszczęść. I w tym momencie dochodzimy do konkretu, czyli jak ważne jest przyjęcie. Jeżeli ono jest stabilne to wówczas rozgrywający ma wiele wyborów. Jeżeli ono nie funkcjonowało to przegraliśmy zarówno z przeciętną Argentyną oraz silną, acz nieobliczalną Francją.

Pojawiły się głosy, że mecz z Serbią był ułożony, bo chciano wyeliminować Francję. Podziela pan tę opinię?

Wiesław CZAJA: – Zupełnie nie wierzę w tę teorię spiskową! To totalna bzdura! W mentalności Serbów nie leży jakiekolwiek „układanki”, bo oni zawsze chcą wygrywać! Owszem, byli pewni awansu i to na pewno również miało wpływ na postawę, ale w dalszej części meczu. Jednak trafili na świetnie usposobionych Polaków. Z uporem maniaka serwowali na Pawła Zatorskiego, który nie miał problemów z przyjęciem. I w tej sytuacji Fabian Drzyzga bawił się z nimi jak chciał i raz po raz gubił blok. Serbowie zrozumili, że tym razem nie muszą „kopać z koniem” i już zluzowali. Trafili do dobrze usposobionych naszych siatkarzy, którzy jednak nie grają stabilnie i mają wahania formy. To chyba jest nasza główna bolączka podczas tych mistrzostw. Teraz w tej najważniejszej części turnieju byłoby dobrze uniknąć tych zawirowań.

Układ grup w trzeciej części turnieju panu się podoba?

Wiesław CZAJA: – Z góry powiedziano, że nie trafimy na Amerykanów, których uważam za głównych kandydatów do złotego medalu. Bałem się, że wpadniemy na Brazylię oraz Rosję i wówczas mielibyśmy trudniejszą grupę. Zarówno z Serbami oraz Włochami może się pokusić o wygrane. W psychice Serbów gdzie się odłożył ten mecz z nami i tej pewności siebie jaką dysponowali pewnie im trochę ubyło. Niemniej ten mecz będzie kluczem do wyjścia z grupy. Włosi mają silną drużynę i grają przed własną publicznością, ale jesteśmy z nimi grać jak równy z równym i pokusić się o zwycięstwo. Zdecydowanie lepiej grać z Włochami niż z silnymi fizycznie Rosjanami, którzy w tym turnieju nie powiedzieli ostatniego słowa. Uważam, że na tym etapie „sborna” pokaże swoją moc…

Czy pokusi się pan wytypowanie czołowej czwórki, grającej o medale?

Wiesław CZAJA: – O reprezentacji USA już wspomniałem i awansują również Rosjanie. Z naszej grupy stawiam na Polaków oraz Włochów. Jeżeli będziemy grać od początku stabilnie w przyjęciu, pomożemy sobie blokiem i kilkoma asami serwisowymi wówczas nasi rywale nie są w stanie nam zagrozić. By nie było wątpliwości z mojej strony nie jest to „urzędowy” optymizm.

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w mistrzostwa świata siatkarzy