Zobacz
Do góry

Bohaterowie drugiego (złotego) planu mistrzów świata

Sztab szkoleniowy mistrzów świata to nie tylko Vital Heynen. To również duża grupa ludzi, którzy dniami i nocami pracują na sukces.

Michał Kalinowski

Już prawie trzy tygodnie minęły od momentu, w którym biało-czerwoni obronili tytuł mistrzów świata. W trakcie trwania turnieju w Bułgarii i Włoszech, a także po nim, odmieniano nazwiska siatkarzy oraz trenera Vitala Heynena przez wszystkie przypadki. Całkiem słusznie, bowiem ponowne zdobycie tytułu najlepszej drużyny świata to ogromny wyczyn, który zasługuje na najwyższe uznanie. Nie wszyscy jednak pamiętają o tym, że za sukcesem naszej drużyny stoi cała grupa ludzi. Na jej czele znajduje się oczywiście sam Heynen, który ponosi największą odpowiedzialność za rezultaty osiągane przez drużynę narodową.

Belg jednak niczego by nie osiągnął, gdyby nie sztab zaufanych ludzi, którzy z nim współpracują. To oni są cichymi bohaterami tej drużyny, bowiem mówi się o nich stosunkowo mało. A to źle, bowiem są bardzo ważnymi ogniwami tego zespołu.

Młody perfekcjonista

Michał Mieszko Gogol to znana już postać w polskiej siatkówce. Młody i ambitny szkoleniowiec rozpoczynał swoją przygodę z trenerskim fachem od pozycji statystyka. Od 2005 roku był zatrudniony w tej roli przez Polski Związek Piłki Siatkowej przy różnych reprezentacjach – od juniorów poprzez seniorki, aż po seniorów. W międzyczasie na krótko zasiadł na ławce trenerskiej AZS-u Częstochowa jako asystent głównego szkoleniowca. Swoje kolejne kroki skierował na Podkarpacie, gdzie przez pięć lat pracował jako statystyk w Asseco Resovii. W Rzeszowie pracował w trakcie sezonu, a po nim dołączał do sztabu reprezentacji Polski, gdzie był odpowiedzialny za rozpracowywanie rywali.

Michał Mieszko Gogol przebojem wdarł się do czołówki polskich trenerów. Fot. Rafał Rusek/PressFocus

Pierwszego samodzielnego trenerskiego wyzwania podjął się w 2016 roku, gdy najpierw został drugim trenerem Espadonu Szczecin (obecnie Stocznia), a następnie pierwszym szkoleniowcem. Dzięki temu dzisiaj może pracować w szczecińskim klubie z takimi sławami jak Bartosz Kurek, Łukasz Żygadło czy Matej Kazijski.
W środowisku siatkarskim Michał Gogol ma status niezwykle lubianego i ambitnego szkoleniowca, który dąży do perfekcji. – Pragnę się rozwijać, bo praca trenerska to nie tylko prowadzenie zespołu, ale i nieustanna nauka, by iść z duchem czasu i w dobrym kierunku. Bez ustawicznej nauki niczego w sporcie się nie osiągnie – mówił w jednym z wywiadów.

Skromny pedagog

Obok Michała Gogola na ławce Vitala Heynena możemy zobaczyć Sebastiana Pawlika. To jedna z osób, która najbardziej pozostaje w cieniu, a jest niezwykle zasłużona dla polskiej siatkówki. Od wielu lat Pawlik pracuje w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale, gdzie odpowiada za szlifowanie młodych talentów. To on był autorem złotej drużyny, która niedawno sięgała po mistrzostwo Europy i świata najpierw w kategorii kadetów, a następnie juniorów.

Heynen: Całkiem nieźle to wyszło

Jego pracę dostrzegł Heynen, który postanowił dołączyć go do drużyny. Już w minionym sezonie mógł pracować w kadrze ze swoimi byłymi podopiecznymi – Jakubem Kochanowskim, Bartoszem Kwolkiem i Tomaszem Fornalem. W kolejnych latach dołączą zapewne kolejni absolwenci SMS-u ze Spały.

Sebastian Pawlik, czyli złoty trener z juniorami i seniorami. Fot. Rafał Rusek/PressFocus

– Sebastian jest bardzo skromnym człowiekiem. Nie pcha się do pierwszego szeregu, nie bryluje w mediach. Skupia się na ciężkiej pracy i nie wypina piersi po ordery. Czasami odnoszę nawet wrażenie, że powinien być bardziej przebojowy, bo zasłużył na docenienie za wspaniałą pracę, którą wykonuje w szkole. To bardzo pracowity człowiek, który cały czas chce się doskonalić. Ma smykałkę do pracy z młodzieżą, potrafi uczyć i wychowywać. To pedagog z prawdziwego zdarzenia – mówi Leon Bartman, dyrektor ośrodka w Spale.

Nowa rola rozgrywającego

Obaj wymienieni asystenci Vitala Heynena byli obecni na mistrzostwach świata, ale swój wkład w ten sukces ma jeszcze jeden z jego oficjalnych asystentów – Paweł Woicki. Rozgrywający Indykpolu AZS Olsztyn przyjął propozycję współpracy od Belga i był z reprezentacją w pierwszej części sezonu, gdy biało-czerwoni rywalizowali w Lidze Narodów. Następnie opuścił zgrupowanie i rozpoczął przygotowania do sezonu z drużyną ze stolicy Warmii, ale jego cenne rady z pewnością wiele wniosły do drużyny.

Paweł Woicki wciąż jeszcze należy do czołowych rozgrywających w PlusLidze. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

– Musiałem przyzwyczajać siebie i kolegów do nowej roli. Dużo ciężej jest być trenerem niż zawodnikiem. O zupełnie innych rzeczach się myśli, a już nie mówię o rozliczaniu z wyników i odpowiedzialności. Zawodnikowi się wydaje, że jego praca jest bardzo ciężka, ale to naprawdę nie ma porównania z pracą trenerską – przyznał Paweł Woicki pytany o swoją nową rolę.

Fachowcy z cienia

Wszyscy trzej asystenci Heynena wykonali kawał ciężkiej pracy, ale to nie jedyni ważni członkowie sztabu. Za przygotowanie fizyczne w drużynie odpowiadał Jakub Gniado. Pochodzący z Elbląga trener personalny uczył się od najlepszych w tym fachu. Pobierał lekcje m.in. u Tima Grovera, który odpowiadał za przygotowanie Michaela Jordana. Z kolei w siatkówce był na stażu w Asseco Resovii, gdzie przyglądał się pracy Andrzeja Zahorskiego. Obecnie pracuje w Aluron Virtu Warcie Zawiercie, a w tym roku zadebiutował również w reprezentacji Polski.
Drugim cichym bohaterem jest statystyk Robert Kaźmierczak. Odpowiada za taktyczne rozpracowywanie rywala i wraz z głównym szkoleniowcem ustala taktykę gry pod konkretnego przeciwnika. Jest członkiem sztabu, który może pochwalić się podwójnym mistrzostwem świata. Przed czterema laty był członkiem sztabu Stephane’a Antigi. Między mundialami pracował jeszcze w reprezentacji Belgii, właśnie u Vitala Heynena.

W trosce o zdrowie i organizację

Oprócz sztabu szkoleniowego na sukces kadry pracuje również sztab medyczny, który dba o zdrowie zawodników. Lekarzem prowadzącym jest Jan Sokal, który od lat pracuje dla PZPS, podobnie jak dwaj pozostali lekarze – Wiesław Maroń i Krzysztof Zając. Wszyscy trzej w każdym momencie są gotowi pomóc kadrowiczom.
Nie inaczej jest z Tomaszem Pieczką i Mateuszem Kowalikiem. Fizjoterapeuci wykonują jedną z najcięższych i najmniej widocznych dla kibica prac. Gdy kończy się mecz, często pracują z zawodnikami do późnych godzin nocnych, a nawet porannych.

Na koniec należy wspomnieć o tych, którzy dbają o całe zaplecze logistyczne. Mowa o dyrektorze i rzeczniku reprezentacji, którym jest były rozgrywający kadry Mariusz Szyszko; o kierowniku Andrzeju Wołkowyckim oraz menadżerze Hubercie Tomaszewskim. Oni wraz z całym pozostałym sztabem są kołem zamachowym reprezentacji. Najlepszej reprezentacji na świecie.

 

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

 

Komentarze

Więcej w mistrzostwa świata siatkarzy