Zobacz
Do góry

Brązowi” w pierwszej lidze!

Mistrz Polski z 1931 roku po 44 latach wraca na drugi poziom rozgrywkowy! Krakowianie wygrali baraż tyleż sensacyjnie, co zasłużenie. Siedlczanie spadają do II ligi po czterech sezonach.

To jest po prostu niesamowite! Garbarnia po raz pierwszy od 1974 roku walczyć będą na zapleczu ekstraklasy, mimo że jeszcze 12 miesięcy temu rywalizowali na boiskach czwartego poziomu rozgrywkowego, a minioną zimę spędzali na 10. miejscu tabeli II ligi, myśląc raczej o spokojnym utrzymaniu niż szturmowaniu czołowych pozycji. Mało tego – wiosnę zaczęli przecież od dwóch porażek! Po nich złapali jednak wiatr żagle do tego stopnia, że pozostali niepokonani aż do końca sezonu. Na liczniku uzbierało się już 15 meczów. Sposobu na „Brązowych” nie znalazła też znacznie wyżej notowana Pogoń.

Pozdrawiali niedowiarków

Pamiętamy, jak przed trzema laty, po zwycięskich barażach z Rakowem Częstochowa, ówczesny napastnik drużyny z Mazowsza Cezary Demianiuk powiedział nam: – No i co? Siedlce pozdrawiają niedowiarków! Tak jak wtedy mało kto wierzył, że zespół jest w stanie się utrzymać, tak teraz – że może spaść. A jednak. Ekipa mająca w składzie Adriana Paluchowskiego, Dariusza Zjawińskiego, Dominika Kuna czy Grzegorza Tomasiewicza, która niecałe dwa miesiące temu zaaplikowała Ruchowi przy Cichej pół tuzina bramek, po fatalnej wiośnie najpierw rzutem na taśmę znalazła się na barażowej lokacie, a potem ten baraż przegrała. W pełni zasłużenie. Sobotni remis (1:1) był szczęśliwy i stawiał siedlczan w korzystnej sytuacji. Nie zrobili jednak z tego użytku w rewanżu.

Trener do Radomia?

Garbarnia grała mądrze, no i miała w swoich szeregach Krzysztofa Kalembę. Kapitan okazał się kluczową postacią wczorajszego meczu. To jego mocne uderzenie z rzutu wolnego dobił do siatki Filip Wójcik, strzelając gola „do szatni”. W 80 minucie Kalemba sam – w ekwilbrystyczny sposób – dorzucił drugie trafienie i sensacja stała się faktem. Zmienić tego stanu rzeczy nie zdołał jeszcze zryw miejscowych w końcówce i bramka rezerwowego Damiana Świerblewskiego. Spora część kibiców Pogoni tego nie doczekała, bo trybuny opuściła na długo przed końcowym gwizdkiem. Postawa zespołu została „nagrodzona” (nie)stosownymi okrzykami. Dostało się też trenerowi Dariuszowi Banasikowi, który – jak informowano kilka godzin przed meczem – ma objąć II-ligowego Radomiaka, choć on sam nie potwierdził tych doniesień. Jeśli tak, to na dzień dobry będzie mógł podać sobie z nowym pracodawcą rękę, bo tak jak we frajerski sposób siedlczanie spadli, tak radomianie – nie awansowali (m.in. kosztem Garbarni). Banasik miał w tym sezonie awansować z Zagłębiem, a spadł z Siedlcami…

„Brązowi” zaś po sześciu minutach doliczonego czasu gry mogli rozpocząć świętowanie. To pierwszy II-ligowiec, który wygrał baraże w obowiązującym kształcie rozgrywek. Klub jest też już spokojny o licencję na grę na zapleczu ekstraklasy, tyle że rywali będzie podejmował na stadionie Puszczy Niepołomice.

Pogoń Siedlce – Garbarnia Kraków 1:2 (0:1)

0:1 – Wójcik, 45+2 min, 0:2 – Kalemba, 80 min, 1:2 – Świerblewski, 87 min

POGOŃ: Misztal – Gordon (46. Szrek), Wichtowski, Żytko, Ratajczak – Zjawiński (77. Bajdur), Chyła, Polkowski (60. Świerblewski), Tomasiewicz, Kun – Paluchowski. Trener Dariusz BANASIK.
GARBARNIA: Cabaj – Wrześniewski (88. Furtak), Garzeł, Kalemba, Pieras – Wójcik (64. Krykun), Wojcieszyński, Masiuda, Kitliński (65. Serafin), Kiebzak – Ogar. Trener Mirosław HAJDO.
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 1957. Żółte kartki: Chyła, Gordon, Zjawiński, Kun, Wichtowski, Bajdur, Szrek, Żytko – Kalemba, Ogar, Pietras.
Pierwszy mecz – 1:1. Awans: Garbarnia

Komentarze

Więcej w katowicki sport