Zobacz
Do góry

Brytyjczycy dali nam lekcję hokeja!

Przed mistrzostwami w Budapeszcie przekonywaliśmy, że nie będzie tak łatwo uniknąć degradacji. Teraz stoimy nad przepaścią…

Historia lubi się powtarzać – to banalne stwierdzenie pasuje jak ulał do meczu polskich hokeistów z Brytyjczykami podczas mistrzostw świata Dywizji IA w Budapeszcie. Biało-czerwoni przegrali z Wyspiarzami 3:5 i postawili się arcytrudnym położeniu. W historii tego mistrzowskiego mieliśmy już takie zdarzenie. Podczas MŚ ówczesnej grupy w Eindhoven w inauguracyjnym spotkaniu przegraliśmy z Brytyjczykami 3:4 i wówczas oni, jako debiutanci, awansowali do najsilniejszej grupy A. Teraz może Wyspiarzom chyba awans nie grozi, choć kto wie, ale biało-czerwoni znaleźli się arcytrudnej sytuacji, bo przecież czekają nas spotkania z Madziarami oraz Kazachami.

Zmiana w bramce

Trener Ted Nolan wychodzi z założenia skoro w składzie mamy dwóch wartościowych bramkarzy to niech bronią na zmiany. Przemysław Odrobny w meczu ze Słowenią prezentował się więcej niż poprawnie i na dodatek miał dwie fury szczęścia. Jednak narzekał stłuczony mięsień i ustąpił miejsca Johny Murrayowi. Amerykanin z polskim paszportem spisywał się poprawnie i trudno go winić za stracone bramki, bo przecież dostępu do bramki broni cała formacja, a nie tylko golkiper.

– O obsadzie bramki decyduje trener i moim zdaniem nie ma znaczenia – stwierdził po meczu Krzysztof Zapała. – John stanął w bramce i moim zdaniem nie popełnił błędów. Przegrała cała drużyna, a nie jeden czy drugi zawodnik.
A biało-czerwoni mecz Brytyjczykami zaczęli poniżej oczekiwań. Dziwnie bojaźliwie, za mało agresywnie i rywale osiągnęli przewagę. Na efekty nie trzeba było czekać, bo już w 4 min Brytyjczycy cieszyli się z prowadzenia. Mark Richardson uderzał z dalszej odległości, zaś Brett Perlini przekierował krążek, który obok zdezorientowanego Murraya wpadł do siatki. Wyspiarze w pełni zasłużyli na prowadzenie, bo zdecydowanie lepiej się prezentowali i stwarzali groźne sytuacje podbramkowe.

– Stałem przy strzelcu gola, ale odbity krążek to przecież dzieło przypadku, a oni, ani ja, a tym bardziej John, nie byliśmy w stanie przewidzieć tej sytuacji – tłumaczył Zapała. – W takich sytuacjach jesteśmy bezradni…

Gole w przewadze

Robimy za dużo niepotrzebnych fauli i potem musimy włożyć sporo wysiłku, by to osłabienie wybronić. – Musimy się tego wystrzegać w meczu z Brytyjczykami, bo potrafią grać w przewadze – te słowa wypowiedział kapitan biało-czerwonych, Marcin Kolusz po meczu ze Słowenią.

A tymczasem on zaliczył pierwszą karę, ale – na szczęście – obyło się bez żadnych konsekwencji. Ba, Filip Komorski otrzymał idealne podanie i w 9 min znalazł się w sytuacji sam na sam. Jednak tej dogodnej okazji nie zdołał wykorzystać. Jednak na początku 13 min. do boksu kar powędrował Stephen Lee i 16 sek. później cieszyliśmy z prowadzenia. Paweł Dronia przymierzył z wysokości bulika i Ben Bowns nie miał nic do powiedzenia. Kiedy Damian Tomasik, ofensywnie grający obrońca, znalazł się na ławie kar wówczas Brytyjczycy zrewanżowali się tym samym. 19 sek. później Colin Shields otrzymał podanie zza bramki od Perliniego i Murray był bez szans. Kolejny błąd w ustawieniu sprawił, że Shileds miał dużo swobody. Takie pomyłki w tym turnieju natychmiast są wykorzystywane.

Uważnie i ofensywnie

Wprawdzie II tercję nasi rywale zaczęli w swoim stylu agresywnie i natarli na naszą bramką. Jednak biało-czerwoni mocno skonsolidowali szyki i zdecydowanie staranniej grali zarówno w defensywie, jak i ataku. Stworzyła się szansa na wyrównanie strat, bo Ben Davies znalazł się na ławie kar. Oblężenie było potworne, ale nic z tego wynikało. Gdy Davies wyskoczył z boksu biało-czerwoni przeprowadzili składną akcję, a sfinalizował ją Damian Kapica. Napastnik Cracovii pod koniec tej odsłony stanął jeszcze przed kolejną szansą, ale nie zdołał wykorzystać karnego. Chciał posłać krążek między parkanami, ale Bowns był czujny. Brytyjczycy już powoli zaczęli wykazywać oznaki zmęczenia, bo przecież za nimi był trudne spotkanie z Kazachami, a w nim wcale się nie oszczędzali i przed dwie odsłony dzielnie walczyli. W końcu nasza ekipa dopięła swego, bo Zapała po raz drugi w tym turnieju zdobył gola. Asystę obok Tomasza Malasińskiego zapisał… Murray.

– Wielka szkoda, że Damian nie wykorzystał karnego, bo Brytyjczycy zostaliby mocno schłodzeni mieliby mniej animuszu do gry. – Mnie również wydawało się, że rywale tracą siły, ale to były zupełnie złe kalkulacje. Przerwa dodała im sił i znów nas mocno przygwoździli.

Czarny scenariusz

Po niezłej II tercji w ostatniej oczekiwaliśmy podobnej postawy, a przede wszystkim spokojnej i rozważnej gry. A tymczasem rywale się rzucili i z minuty na minutę oddawaliśmy im inicjatywę. Kiedy Brendan Brooks , po błędzie Jakuba Wanackiego, zdołał wyrównać to dla naszych zawodników powinien być dzwonek alarmowy. A tymczasem zdarzyło się to czego chcieliśmy koniecznie uniknąć. W 47 min. do Bartłomieja Neupauera dołączył Krystian Dziubiński, który pod bandą przypadkowo zdzielił rywala kijem w twarz. 41 sek., przy tak wyrównanych zespołach to wieczność, mieliśmy grać w podwójnym osłabieniu. Wystarczyło zaledwie 14 sek., by Ben Oconnor podniósł ręce na znak radości po strzelonej bramce. Wynik 3:4 postawił nasz zespół w trudnej sytuacji, bo do końca zostało niewiele czasu, zaś składnych akcji było jak na lekarstwo. Na 63 sek. przed końcem Murray zjechał z lodu, zaś na 31 Jonathan Phillips ustalił wynik spotkania.

Polscy hokeiści schodzili ze spuszczonymi głowami i niezbyt skorzy do rozmowy. Trudno jednak się dziwić skoro przegrali najważniejszym mecz w turnieju. Jeszcze nie tak dawno działacze mówili o awansie do elity. Przed mistrzostwami w Budapeszcie przekonywaliśmy, że nie będzie tak łatwo uniknąć degradacji. Teraz stoimy nad przepaścią, choć zawodnicy zapowiadają walkę, ale – naszym zdaniem – nie mamy żadnych podstaw do optymizmu. Zespoły Węgier oraz Kazachstanu to zupełnie inna półka niż nasza drużyna, przynajmniej podczas tego turnieju…

 

WIELKA BRYTANIA – POLSKA 5:3 (2:1, 0:2, 3:0)

1:0 – Perlini – Richardson – Farmer (3:02), 1:1 – Dronia – Chmielewski – Kapica (12:21, w przewadze). 2:1 – Shileds – Perllini – Farmer (18:37, w przewadze), 2:2 – Kapica – Pociecha – Chmieleski (23:31), 2:3 – Zapała – Malasiński – Murray (29:42), 3:3 – Brooks – Farmer – Dowd (44:56), 4:3 – Oconnor – Hammond – (46:40, w podwójnej przewadze), 5:3 – Phillips – Lachowicz _ Betteridge (59:29, do pustej).

Sędziowali: Alex Dipietro (Szwajcaria) i Oldrzich Hejduk (Czechy) i Thomas Caillot (Francja) iMarton Nemeth (Węgry). Widzów 1435.
WLK. BRYTANIA: Bowns; D. Phillips – Oconnor, Ehrrhadt – Richardson, Lee (4) – Swindelhurst, Sullivan; Perlini – Farmer – Shields, Lachowicz – Betteridge – J. Phillips, Brooks – Hammomnd -Dowd, Furrara – Davies (2) – Myers (2). Trener Peter RUSSELL.
POLSKA: Murray; Rompkowski – Dronia, Pociecha – Ciura, Tomasik (2) – Górny, Wanacki (2) – Bryk; Malasiński – Zapała – Kolusz (2), Kapica – Dziubiński (2) – Chmielewski, Łopuski – Komorski – Łyszczarczyk, Witecki – Neupauer (2) – Urbanowicz. Trener Ted NOLAN.
Kary: Wlk. Brytania – 8 min., Polska – 10 min.

Komentarze

Więcej w hokej