Zobacz
Do góry

Demolka w czwartej kwarcie

GTK Gliwice z drugim zwycięstwem w sezonie. Sukces z AZS Koszalin zapewnił sobie dzięki wspaniałej postawie w ostatnich 10 minutach.

Rzadko się zdarza, by gliwiczanie byli faworytami. W starciu z ekipą z Koszalina za takich uchodzili. Wprawdzie ostatnie spotkanie ze Stelmetem Zielona Góra przegrali z kretesem, ale w poprzednich meczach zaprezentowali spory potencjał. Z kolei AZS w dwóch pierwszych meczach poniósł porażki i zajmował ostatnie miejsce w tabeli. Do tego za GTK przemawiał atut własnej hali.

W pierwszych minutach wydawało się, że przedmeczowe przewidywania znajdą potwierdzenie na parkiecie, Gospodarze zaczęli z wysokiego pułapu. Po trafieniach Marka Piechowicza wygrywali 6:0. Ale animusz szybko z nich opadł. Grali słabo i nerwowo. Mnożyły się proste straty i niecelne rzuty. Z ich nieporadności przyjezdni chętnie skorzystali. Jeszcze w pierwszej kwarcie ich przewaga – szaleli Drew Brandon, Dragoslav Papić i Marko Tejić – wyniosła nawet 9 punków.

Gliwiczanie długo nie mogli złapać rytmu. Na początku drugiej kwarty na chwilę się przebudzili – zaliczyli nawet serię 7:0 i odzyskali prowadzenie – ale szybko w ich poczynania znów wkradł się chaos. Gdy po przerwie goście zdobyli 8 punktów z rzędu i wygrywali 59:48, zapachniało niespodzianką.

Dopiero wtedy gliwiczanie się ocknęli. Zdecydowanie wzmocnili defensywę, a ich akcje nabrały tempa. Kapitalną partię rozgrywał Szymon Kiwilsza. Były gracz AZS-u zdobył 17 pkt., co jest jego rekordem w Energa Basket Lidze. To on pobudził kolegów do lepszej gry. Po 30 minutach był już remis 67:67.

Ostatnia kwarta to popis gospodarzy. Atakowali z rozmachem i byli bardzo skuteczni – nie do zatrzymania. Koszalińska defensywa nie była dla nich żadnym wyzwaniem – raz za razem „dziurawili” kosz AZS-u. Przyjezdni nie tylko fatalnie radzili sobie w defensywie, równie bezradni byli w ataku. Nawet do tej pory skuteczni Papić i Brandon zatracili umiejętność zdobywania punktów, mieli ogromne problemy z wypracowaniem sobie pozycji rzutowej. A nawet jeśli już im się to udało, fatalnie pudłowali. Gliwiczanie, mimo że nie zachwycili, ostatecznie wysoko wygrali.

GTK Gliwice – AZS Koszalin 95:71 (17:23, 27;27, 23:17, 28:4)

GLIWICE: Marek Piechowicz 12, Mack 15 (3×3), Radwański 7, Dawkins 5 (1×3), Dodd 15 – Szlachetka, Słupiński 5 (1×3), Kiwilsza 17 (2×3), Robak 5, Kurbas 5, Lachance 9 (2×3). Trener Paweł TURKIEWICZ.
KOSZALIN: Kucharek 2, Surmacz 9, Brandon 13, Radulović 10, Tejić 12 – Czujkowski, Zywert, Bochno 2, Jakóbczyk, Papić 19 (2×3), Walters 4. Trener Dragan NIKOLIĆ.

1. Zielona Góra 4 8 382:317
2. Ostrów 3 6 260:198
3. Toruń 3 6 252:214
4. Gdynia 3 6 271:235
5. Szczecin 3 5 269:221
6. Starogard G. 3 5 291:276
7. Włocławek 3 5 267:262
8. Dąbrowa G. 4 5 342:342
9. Gliwice 3 5 248:249
10. Warszawa 3 4 218:223
11. Sopot 3 4 236:244
12. Lublin 3 4 226:238
13. Koszalin 3 3 224:274
14. Radom 3 3 218:275
15. Stargard 3 3 209:271
16. Krosno 3 3 210:286

Następne mecze (25.10.): Dąbrowa Górnicza – Ostrów Wlkp.; (26.10.): Gdynia – Krosno; (27.10.): Włocławek – Toruń, Koszalin – Stargard; (28.10.): Gliwice – Starogard Gd., Warszawa – Szczecin.

Komentarze

Więcej w koszykówka