Zobacz
Do góry

Godlewski: Duża świeżość i uprawniony optymizm

Po meczach z Chile i Litwą już chyba bez ryzyka pomyłki można postawić tezę, że piłkarze Adama Nawałki znacznie szybciej odzyskali świeżość niż przed dwoma laty, kiedy szykowali się do wyjazdu na finały Euro we Francji.

Finezja w grze biało-czerwonych pojawiała się oczywiście tylko chwilami w obu spotkaniach towarzyskich, ale już sam fakt, że w ogóle się pojawiała, stanowi odmianę. Z pewnością miłą, natomiast czy pożądaną – dopiero oczywiście przekonamy się w Rosji.

Pozytywów w grze naszego zespołu we wtorkowy wieczór można  było zresztą dopatrzeć się znacznie więcej. Przede wszystkim uwagę zwraca bardzo dobra dyspozycja Roberta Lewandowskiego, który na mundial wybierze się o wiele bardziej wypoczęty niż w 2016 roku do Francji, i z wyregulowanym celownikiem. Gołym okiem widać, że Jupp Heynckes – zatrudniając w Bayernie Monachium Sandro Wagnera, dzięki któremu Lewy mógł liczyć na oddech – wykonał znakomitą robotę dla drużyny Nawałki. A nie sposób też przejść do porządku dziennego nad przełamaniem z 11 metrów w oficjalnym meczu Kuby Błaszczykowskiego. Nie można przecież wykluczyć, że po – spodziewanym – wyjściu z grupy, biało-czerwoni znów będą dogrywać się z rywalami z wysokiej europejskiej półki na rzuty karne.  Tymczasem doświadczony pomocnik Wolfsburga wciąż znajduje się w grupie ich etatowych wykonawców, świetnie zatem, że nie będzie musiał wspominać wyłącznie pecha z serii jedenastek w ćwierćfinałowym starciu z Portugalią na ME we Francji.

Natomiast co do systemu gry, który nasz selekcjoner przygotowuje na mecz z Senegalem, nie tylko Afrykanie mają nadal – bo taki był oczywiście plan – wątpliwości. Tak umiejętnie nasz zespół zmieniał ustawienie zarówno w Poznaniu przy Bułgarskiej w miniony piątek, jak i wczoraj na Stadionie Narodowym, iż – jak należy zakładać – skutecznie mylił tropy. Co jest o tyle ważne, że przy wyrównanej klasie obu zespołów, element zaskoczenia może okazać się decydujący w pierwszym spotkaniu w grupie H. Choć oczywiście było – i to po raz kolejny – widać, że w ustawieniu 1-4-4- 2 nasz zespół czuje się pewniej w defensywie. Z tego wynikałoby, że jeśli idzie o grę biało-czerwonych w destrukcji, druga połowa wtorkowego spotkania z Litwinami była bardziej miarodajna. A gdyby tak właśnie było, to nie można wykluczać, iż zestawienie Grzegorz Krychowiak – Jacek Góralski w środku drugiej linii, jest szykowane na 19 czerwca. Tyle że tryb przypuszczający jest jedynym uprawnionym, więc rywale pozostaną w niepewności, pewnie nawet mocno ich irytującej. Co także z polskiej perspektywy należy uznać na pozytyw.

Najlepsza wczorajsza informacja dotyczy jednak oczywiście ostatecznej diagnozy w sprawie barku Kamila Glika. Nawet jeśli stoper AS Monaco będzie mógł wystąpić dopiero przeciw Japonii, czyli na koniec fazy grupowej – a skądinąd wiadomo, że jego tkanki goją się w nieprawdopodobnym tempie – to jest na tyle ważną częścią układanki Nawałki, że rolę do odegrania ma również bez wychodzenia na murawę; w szatni.
Zatem? Jeśli jedyna obawa dotyczy tego, czy wszystko nie poszło ostatnio zbyt łatwo, lekko i przyjemnie, to kibice w naprawdę dobrych nastrojach powinni oczekiwać na start mundialu.

Komentarze

Więcej w felietony