Zobacz
Do góry

Dwa tygodnie bitew szczypiornistów z Opola

Sobotnim meczem z Orlen Wisłą gwardziści zaczynają pierwszy szczyt sezonu, którego finałem będzie rewanż w Pucharze z EHF ze słoweńskim Gorenje Velenje.

Piłkarze ręczni z Opola sami sobie winni – dwukrotnie w ostatnich miesiącach pokonując drużynę z Płocka sprawili, że przed sobotnią potyczką z wicemistrzem Polski kibice mają prawo oczekiwać kolejnego udanego spotkania w wykonaniu Adama Malchera i spółki. Tym bardziej, że czwarty zespół minionego sezonu PGNiG Superligi czeka gorący okres: w ciągu 16 dni rozegra 5 intensywnych gier – trzech w superlidze oraz dwumecz w Pucharze EHF o awans do 3. rundy.

Kibic bardziej wytrawny będzie jednak szukał „ale”: po pierwsze, majowa wygrana w półfinale ligi 33:32 nic gwardzistom nie dała, bo rewanż przegrali z kretesem (21:33) i niespodzianka nie przyniosła sensacji; po drugie wynik sierpniowej potyczki w Płocku – 25:24 – poszedł w świat, ale był to tylko sparing (tak jak porażka 26:27 w turnieju w Puławach) i pierwsze spotkanie „nafciarzy” pod wodzą nowego szkoleniowca, Xaviera Sabate. Można założyć, że Hiszpan dopiero poznawał swoich graczy, a zespół dopiero uczył się swojego trenera.

Seria robi wrażenie

Dwa miesiące później wygląda, jakby obie strony znalazły wspólny język i podążają łagodnym szlakiem znaczonym efektownymi zwycięstwami: 29:26 z Energą Kalisz, 38:22 ze Stalą Mielec, 33:26 z Chrobrym Głogów, 38:27 z Wybrzeżem Gdańsk oraz w Lidze Mistrzów 24:24 ze szwajcarskim Wacker Thun, 30:28 z norweskim Elverum, które zwieńczył środowy pogrom 34:18 fińskiego Riihimaen Cocks. Ta seria robi wrażenie, a porażka w Opolu byłaby sporą niespodzianką…

– Wisła świetnie zaczęła sezon i będzie chciała zrewanżować się za przegraną w półfinale w Opolu. Musimy zapomnieć o sparingach, ale pamiętać, że możemy z nią walczyć jak równy z równym. Musimy się postawić, „bić się” na parkiecie i nie przegrać przed pierwszym gwizdkiem – przekonuje kapitan Gwardii bramkarz Adam Malcher.

Jak każdy inny

Starcie z płocczanami zawsze jest szczególne dla przynajmniej jednego z graczy opolskiej drużyny, Kamila Mokrzkiego, który w Płocku spędził młodzieńcze lata, ale dorosłego handballu praktycznie tam nie zakosztował – szansę dostał najpierw w Zabrzu, a od ponad trzech lat w Opolu. – Tych meczów z Wisłą po drugiej strony barykady było już tyle, że właściwie traktuję je jak z każdym innym zespołem – mówi 27-letni rozgrywający, bohater ostatniego meczu Gwardii, w Kwidzynie.

W ostatniej minucie starcia z MMTS-em „Mokry” zdobył bramkę na wagę trzech punktów (27:26). – Nadarzyła się sytuacja, trzeba było tylko trafić do bramki – zawodnik nie czyni z siebie „ojca zwycięstwa”. – Najważniejsze, że konsekwentnie zagraliśmy swoje, choć niemal przez cały mecz goniliśmy wynik. Może tak lepiej, bo gdy w poprzednich meczach wysoko prowadziliśmy, wkradało się w nasze szeregi jakieś rozluźnienie, dawaliśmy rywalom drugie życie – dodaje Mokrzki.

Zimny prysznic

Mecz z Wisłą da odpowiedź, czy gwardziści już na dobre zdiagnozowali przyczyny „utraty głowy” po wyjściu z szatni na przerwę w spotkaniach z Pogonią w Szczecinie i z Piotrkowianinem w Opolu, zakończonym przegranymi rzutami karnymi. – Piotrków był zimnym prysznicem dla nas. W tym sezonie wróciły spadki i każda drużyna będzie walczyć, nawet jak po pierwszej połowie traci sześć bramek. Pewne rzeczy sobie w głowach poukładaliśmy, nie możemy żyć poprzednim świetnym sezonem i spocząć na laurach. Wszystko zaczęło się od nowa, nikt nam się nie podłoży i trzeba udowodnić, że zasługujemy na miejsce w krajowej czołówce. – podkreśla Malcher. – Problem leżał w naszych „głowach” – potwierdza „Mokry”. – Ale my już nie jesteśmy nowicjuszami, od trzech latach gramy w stabilnym składzie i powinniśmy takich sytuacji unikać.

Szykują się co trzy dni

Najwyższy na to czas, bo kolejni rywale Gwardii zbyt długich momentów zaćmienia na pewno nie wybaczą – już w środę opolanie jadą do Puław na mecz z trzecią siłą ligi, za tydzień zmierzą się z Gorenje Velenje, ekipą otrzaskaną nawet w Lidze Mistrzów, a przed rewanżem ze Słoweńcami czeka ich jeszcze spotkanie z Energą Kalisz.

– Szykujemy się na kilka bitew. Musimy być przygotowani na twardą rywalizację co trzy dni. Najwięcej czasu spędzimy w autobusie i nie będzie czasu na trening czy chwilę oddechu. Ale takie jest życie sportowca, a my chcemy się sprawdzić na tle klasowych zespołów z Płocka, Puław i ze Słowenii – mówi Malcher.

– Fajnie byłoby zdobyć jakieś punkty w meczach z Wisłą i Azotami. W europejskich pucharach rok temu wyeliminowaliśmy Benfikę i dobrze byłoby znów awansować do trzeciej rundy, choć rywala mamy nie byle jakiego – podkreśla Mokrzki.

Kadra a „Mokry”

Rozgrywający nigdy nie był poważnie brany pod uwagę przez trenerów reprezentacji, ale teraz nie ukrywa, że ma takie ambicje. Może na mecz „swoich” Gwardii i Wisły przyjedzie selekcjoner Piotr Przybecki?

– To nie ma znaczenia, czy akurat będzie na trybunach. Ale mam reprezentacyjne marzenia, wchodzę w dojrzały wiek dla sportowca. A kiedy nie zwrócić na siebie uwagi, jak nie w spotkaniach z rywalami, z którymi właśnie przyjdzie nam się mierzyć? – retorycznie kończy Kamil Mokrzki.

 

 

Gorący czas Gwardii

  • 29.09. Orlen Wisła Płock (dom) Superliga
  • 3.10. Azoty Puławy (wyjazd) Superliga
  • 7.10. Gorenje Velenje (w) EHF Cup
  • 11.10. Energa MKS Kalisz (d) Superliga
  • 14.10. Gorenje Velenje (d) EHF Cup

12

BRAMKAMI przegrała Gwardia z Orlen Wisłą w Opolu rok temu – 23 września 2017 było 20:32 dla zespołu prowadzonego wówczas przez Piotra Przybeckiego, rodowitego… opolanina.

 

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w piłka ręczna

  • Ruch Chorzów pogonił trenera

    Ostatnie słabe występy „Niebieskich” i seria porażek odbiły się na... kadrze szkoleniowej drużyny, która została uszczuplona. Posadę stracił Cezary Winkler, trener...

    Redakcja16 lutego 2019
  • NMC Górnik. Czy Trtik zaufa Korneckiemu?

    Zamieszanie wokół transferu do PGE Vive nie służy bramkarzowi numer jeden reprezentacji. Czy Mateusz Kornecki dostanie szansę gry na gorącym terenie...

    Roman Brzozowski15 lutego 2019
  • Biało-czerwoni czekają na 13 tysięcy

    Od 29 do 119 złotych będą kosztować bilety na kwietniowy mecz piłkarzy ręcznych Polska – Niemcy w gliwickiej Arenie. - Wierzę,...

    Tomasz Mucha13 lutego 2019
  • Piłka ręczna. Wypłynął z Angoli

    22-letni Jędrzej Zieniewicz wykorzystał szansę w Gwardii, którą otworzyły przed nim kontuzje doświadczonych rozgrywających.

    Tomasz Mucha12 lutego 2019
  • Im mniej, tym… lepiej

    Na arcyważne dla dolnego układu tabeli spotkanie w Jeleniej Górze Ruch Chorzów pojedzie w mocno osłabionym składzie.

    Zbigniew Cieńciała9 lutego 2019
  • Górnik wziął rewanż na Piotrkowianinie

    Niesamowity mecz w Zabrzu. Górnik omal roztrwonił 11-bramkową przewagę, ale ostatecznie pokonał siódemkę z Piotrkowa 27:20.

    Tomasz Mucha7 lutego 2019
  • Mieć się na baczności

    To może być trudna przeprawa NMC Górnika. Zabrzanie podejmują dziś Piotrkowianina, z którym przegrali we własnej hali przed rokiem.

    Tomasz Mucha7 lutego 2019
  • Piłka ręczna. Selekcjoner na dwa fronty

    Trener reprezentacji mężczyzn Piotr Przybecki od nowego sezonu będzie prowadził niemieckiego drugoligowca VfL Luebeck-Schwartau.

    Redakcja3 lutego 2019
  • Piłkarki ręczne Ruchu bez szans w meczu z Zagłębiem

    Piłkarki ręczne KPR Ruchu Chorzów przegrały z Zagłębiem Lubin 32:24.

    maw2 lutego 2019