Zobacz
Do góry

Efektowny sukces Włókniarza

Na to wydarzenie Częstochowa czekała ponad 20 lat. Marek Cieślak, najbardziej utytułowany trener w historii sportu żużlowego po raz pierwszy od sezonu 1997 poprowadził w rodzinnym mieście zespół Włókniarza w meczu ligowym. 10 tysięcy widzów przywitało go owacyjnie, ale nerwy mocno zszargali mu goście z Tarnowa.

Spotkanie z beniaminkiem PGE Ekstraligi – Grupą Azoty Unią miało być dla „Lwów” spacerkiem. – Nie przyjechaliśmy tu tylko po to by przejechać sobie 15. biegów – zapowiadał przed meczem trener „Jaskółek”, Paweł Baran, ale nikt nie traktował jego słów poważnie.

Częstochowianie z trzema świetnymi obcokrajowcami w składzie mieli wygrać lekko, gładko i przyjemnie. – Trenowaliśmy wczoraj i przedwczoraj. Powinno być dobrze – mówił przed rozpoczęciem zawodów, ze spokojem, Cieślak.

Już po pierwszym biegu i on i kibice pod Jasną Górą przecierali jednak oczy ze zdumienia. Kapitan forBet Włókniarza – Leon Madsen niespodziewanie oglądał plecy przyjezdnych. Profesor Nicki Pedersen poprowadził Artura Mroczkę do podwójnego zwycięstwa!

– Nie jestem dumny ze swojego pierwszego wyścigu, ale tor mnie nieco zaskoczył. Był inny niż w zeszłym sezonie – mówił Madsen.

W kolejnych wyścigach gospodarze odzyskali inicjatywę, ale regularnie z rytmu wybijał ich Pedersen. Trzykrotny indywidualny mistrz świata najpierw (w 5. biegu) przerwał niesamowitą serię – siedmiu zwycięstw z rzędu w PGE Ekstralidze – Fredrika Lindgrena. Potem zaś stoczył pasjonujący, zwycięski, bój z Matejem Żagarem (8. bieg). Duńczyk szalał na torze, krzyczał w parkingu zagrzewając się do walki. 41-latek znów przypominał tego genialnego żużlowca, który parę lat temu rozdawał karty na torach całego świata. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno mocno zastanawiał się nad zakończeniem kariery ze względów zdrowotnych.

Przełom w kontekście losów meczu nastąpił dopiero w drugiej fazie zawodów. Trzy kolejne wygrane z rzędu (w biegach 10-12) częstochowian sprawiły, że trener Cieślak mógł odetchnąć z ulgą, a forBet Włókniarz odskoczył na 14 punktów. Goście poza Pedersenem nie mieli kim postraszyć miejscowych. Peter Kildemand miał przebłyski, ale popełniał też na dystansie kardynalne błędy, a kapitan Keneth Bjerre, tak beznadziejnie ruszał spod taśmy, że aż przykro było na to patrzeć.

ForBet Włókniarz, po nieco słabszym początku, na tle tarnowian pokazał się jako mocny kandydat do medalu (zwłaszcza, iż w kłopoty wpadli gorzowianie. Cash Broker Stal prawdopodobnie na miesiąc straciła bowiem Martina Vaculika, który złamał nogę w kostkę podczas meczu w Anglii – przyp. red.). Dobrą formę zaprezentowali nie tylko zagraniczni liderzy, ale też krajowa druga linia. Adrian Miedziński wprawdzie jak zwykle, bez pomocy rywali, zaliczył efektownego „bączka”, ale w kolejnych biegach przegrał tylko z jednym rywalem – Nickim Pedersenem.

Duńczyk mógł zakończyć spotkanie z efektownym 18-punktowym kompletem, ale w ostatnim wyścigu za dwie wcześniejsze porażki zrewanżował mu się Fredrik Lindgren.

 

FORBET WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA – GRUPA AZOTY UNIA TARNÓW 54:36

FORBET WŁÓKNIARZ: Madsen 11+1 (1, 3, 3, 1*, 3); Musielak 6+3 (0, 2*, 2*, 2*), Lindgren 13 (3, 2, 3, 2, 3), Miedziński 8+3 (2*, u, 2*, 2, 2*), Żagar 11 (3, 2, 2, 3, 1), Woźniak 1 (1, 0, d), Gruchalski 4 (3, 1, 0), Lyager ns. Trener Cieślak.

GRUPA AZOTY UNIA: Pedersen (3, 3, 3, 3, 3, 2), Mroczka 5+1 (2*, 1, 1, 0, 1), Kildemand (1, 3, 1, 1, 0), Jamróg (0, 1, 0, -), Bjerre 4 (2, 1, 1, 0, 0), Rolnicki 3 (2, 0, 0, 1), Konieczny 0 (w, 0), Kułakow ns. Trener Baran.

Sędziował: Michał Sasień (Gdańsk). Widzów 10000. Najlepszy czas dnia: 64,08 s. – Fredrik Lindgren (3. bieg).

Bieg po biegu: 1:5, 4:2 (5:7), 5:1 (10:8), 4:2 (14:10), 2:4 (16:14), 2:4 (18:18), 5:1 (23:19), 2:4 (25:23), 5:1 (30:24), 5:1 (35:25), 5:1 (40:26), 2:4 (42:30), 3:3 (45:33), 5:1 (50:34), 4:2 (54:36).

 

Program pozostałych meczów 2. kolejki:

Sobota (14 kwiecień)

GET WELL TORUŃ – BETARD SPARTA WROCŁAW (godz. 18:00)

Niedziela (15 kwiecień)

FALUBAZ ZIELONA GÓRA – MRGARDEN GKM GRUDZIĄDZ (godz. 16:30)

FOGO UNIA LESZNO – CASH BROKER STAL GORZÓW (godz. 19:00)

Komentarze

Więcej w katowicki sport

  • Abramowicz kontra Abramowicz bez rodzinnych sentymentów

    Dawid i Mateusz Abramowiczowie dotąd o ligowe punkty rywalizowali ze sobą dwukrotnie. I… w obu przypadkach któryś z nich okazywał się...

    Maciej Grygierczyk17 listopada 2018
  • Akceptacja nowego ustawienia

    Pomocnik ROW-u Rybnik, Kamil Spratek, wierzy, że ostatni w tym roku mecz przed własną publicznością jego drużyna zakończy zwycięstwem.

    Bogdan Nather17 listopada 2018
  • Gliwa idzie na rekord

    Można się było tego spodziewać. Michał Gliwa nie potrzebował zbyt wiele czasu, by stać się jednym z fundamentów lidera z Częstochowy.

    KRIS17 listopada 2018
  • Najpierw sparing, potem… krew

    Dziś o godz. 12.00, w Dankowicach, rozpocznie się sparing, w którym Podbeskidzie Bielsko-Biała zmierzy się z Cracovią.

    JK17 listopada 2018
  • Walka z „Wiedźminem”

    Tyszanie po raz drugi w sezonie odprawili „Szarotki”, ale do końca sezonu jeszcze daleko. Zobacz wyniki piątkowych meczów Polskiej Hokej Ligi.

    Włodzimierz Sowiński16 listopada 2018
  • Co dalej? Idzie na rekord. Bez sentymentów!

    W sobotnim numerze „Sportu” bogaty serwis informacyjny z różnych dyscyplin i ciekawa publicystyka. W sam raz dla Ciebie!

    Redakcja16 listopada 2018
  • Błąd i kary GieKSy

    Szkoda straconej szansy, bo była szansa na korzystny wynik, ale golem nie przynosi wstydu. W sobotę ostatnia szansa awansu.

    sow16 listopada 2018
  • Giel: Ruchem zarazili mnie w liceum

    Rozmowa z Piotrem Gielem, napastnikiem II-ligowca z Chorzowa.

    Maciej Grygierczyk16 listopada 2018
  • Matejko i inni, czyli zaolziańskie gry „na pioskowinie”

    Kiedy śląskiemu kibicowi „zmierznie się” czasami ekstraklasowy futbol w Zabrzu czy Gliwicach, kawał dobrej piłki czeka nań ledwie kilkadziesiąt kilometrów od...

    Dariusz Leśnikowski16 listopada 2018