Zobacz
Do góry

Gdy rozbłysną lampy ma być lepiej

Wkrótce problem fatalnego stanu boiska tyskiego stadionu ma zniknąć. Pomóc mają w tym specjalistyczne lampy, które będą doświetlać murawę.

Płyta boiska znacznie odbiega od standardów pięknego stadionu przy ul. Edukacji 7, na którym swoje mecze rozgrywa GKS. – Problem zrodził się już przy budowie tego boiska i użytych materiałów, będących pod i nad systemem ogrzewania. Wszyscy specjaliści twierdzą, że to problem braku słońca. Podobną – kolosalną – trudność mieli też na Lechu Poznań. Tam jednak poradzono sobie, bo kupiono specjalne lampy – mówi [Dariusz Kozielski], greenkeeper tyskiego stadionu, którego firma dba też o murawę na kilku innych ligowych obiektach, w Sosnowcu, Legnicy czy Gliwicach.

Uczą się od Lecha

Mimo że stadion do użytku został oddany ledwie trzy lata temu, to chyba nie sposób zliczyć zawodników i trenerów, którzy narzekali na płytę boiska, a do historii przeszły słowa Grzegorza Goncerza, ówczesnego kapitana GKS-u Katowice, który stwierdził, że nigdy wcześniej nie grał na piasku pomalowanym na zielono. W Tychach zmieniano greenkeeperów, zatrudniono nawet sokolnika, całkowicie wymieniono murawę, ale temat ten ciągle wracał jak bumerang. Możliwe jednak, że wreszcie zostanie rozwiązany. W klubie zapadła decyzja, że niebawem boisko będą oświetlać specjalne lampy,

– Doskonale zdajemy sobie sprawę z problemu murawy. Wizytowaliśmy stadion Lecha Poznań, czerpiąc z doświadczeń tamtejszych pracowników. Temat lamp jest zaawansowany i w niedługim czasie pojawią się konkrety – informuje Krzysztof Trzosek, rzecznik spółki Tyski Sport.

GKS Tychy bez przełamania. Wyjazdowe przekleństwo trwa

Koszty nie są jednak małe. W Poznaniu na same lampy wydano około 5 milionów złotych. Około 150 tysięcy złotych to miesięczne wydatki na energię elektryczną. W Tychach chcą poradzić sobie inaczej, bo na tak duży wydatek, jak zakup lamp, spółki dziś nie stać. Jak? To ma okazać się w najbliższych tygodniach.

Nie ma wyjścia

– Działacze dali się przekonać. Zapadła decyzja, że od tej jesieni będą lampy. Myślę, że temat ten będzie rozwiązany już w październiku. To oczywiście spore wydatki, ale mamy na to zielone światło. Lamp będzie kilkanaście. Mają pracować całą dobę i oświetlać około 10-12 procent płyty boiska. Umieszczone zostaną na specjalnych wózkach, które będą przestawiane co 24 godziny. Koszty są oczywiście po stronie Tyskiego Sportu. Będziemy działać tak, by jak najbardziej je ograniczyć. Przewiduję, że sama energia to miesięczny wydatek rzędu 50-100 tysięcy złotych. Nie bardzo jednak mamy inne wyjście. Strona południowa stadionu wreszcie będzie doświetlona. Przecież teraz pół boiska jest wiecznie w cieniu. Traktujemy ten obiekt jak dziecko specjalnej troski, biegamy wkoło, obchodzimy się z nim jak z jajkiem. Nakładów finansowych i roboty jest multum, a efekt – słabiutki. Lampy bardzo nam pomogą – przewiduje Dariusz Kozielski.

W 2017 roku, przed młodzieżowymi mistrzostwami Europy, UEFA zarządziła wymianę murawy. W 2019 roku z kolei Tychy będą jednym z miast-organizatorów odbywających się w Polsce mistrzostw świata U-20. – Wymiana murawy przed MŚ? To okaże się pewnie dopiero wiosną. Zobaczymy, co UEFA albo FIFA powie… – mówi greenkeeper.

Nie ma śladu po chorobie

Całkiem osobną kwestią jest to, co działo się z tyskim boiskiem przy okazji ostatniego meczu, rozegranego przed dwoma tygodniami z Wartą Poznań. Było w katastrofalnym stanie. – Z przykrością muszę powiedzieć, że mam bardzo złe przeczucia. Będzie nam coraz ciężej grać w piłkę – denerwował się trener Ryszard Tarasiewicz.

Okazało się, że trawa… zachorowała. – Chodziło o zgorzel ciemno- i brązowoplamisty. Przypałętał się i w cztery dni zrobił spustoszenie. To choroba, którą leczy się chemią, ale przy tak wysokich temperaturach, jakie panowały, musieliśmy działać profilaktycznie, bo ta chemia nie do końca dawała sobie radę. Wierzę, że murawa na sobotni mecz z Podbeskidziem będzie dla wszystkich pozytywnym zaskoczeniem. Po chorobie wszystko już „odbiło”, zgodnie z zaleceniami zrekultywowaliśmy nawierzchnię. Sądzę, że efekt będzie niezły – przekonuje Kozielski.

Prawdziwym rozwiązaniem mają być lampy. Z takim sprzętem, nie powinna się już powtórzyć sytuacja taka jak w poprzednim sezonie, gdy boisko w Tychach zostało uznane za trzecie najgorsze w pierwszej lidze. W 6-stopniowej skali, wedle średniej ocen delegatów PZPN, uzyskało notę 3. Gorzej było jedynie w Bytowie i Olsztynie. W tym drugim mieście już wzięto się do roboty i wymieniono murawę. Teraz pora na działania Tyskiego Sportu.

 

Na zdjęciu: Kadr z maja ub. roku, gdy w Tychach wymieniano murawę. Pomogło, ale na moment. Lampy mają być rozwiązaniem znacznie mniej doraźnym.

Komentarze

Więcej w Bez kategorii