Zobacz
Do góry

W Tychach nerwów coraz więcej

GKS Tychy przegrał już piąty mecz w tym sezonie. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza nie przełamali się w meczu z Sandecją Nowy Sącz.

– Wygraliśmy kluczowe spotkanie. Po serii trzech remisów przyjechaliśmy tu po to, by postarać się o trzy punkty. Chłopakom należą się wielkie słowa uznania za koncentrację, konsekwencję. Emocji było sporo. Jak dla mnie, ten mecz trwał bardzo długo. Każda minuta miała więcej niż 60 sekund. Jesteśmy szczęśliwi. Odnieśliśmy zwycięstwo na bardzo trudnym terenie – chwalił swój zespół Tomasz Kafarski, po meczu GKS Tychy – Sandecja Nowy Sącz.

Słowne przepychanki

Stwierdzenie o „trudnym terenie” wielu może odebrać jednak raczej jako kurtuazję, bo tyszanie są w tej rundzie tygrysem przede wszystkim papierowym. Nie wygrali od 1 września, czyli chwili, gdy do Górnika Zabrze sprzedany został Kamil Zapolnik. Jego następca, Jakub Vojtusz, wciąż czeka na pierwsze trafienie po powrocie do Tychów. Słowak nie przełamał się również w sobotę. GKS Tychy stworzył kilka okazji, w końcówce atakował bardzo zdecydowanie, ale to okazało się zbyt mało. Po końcowym gwizdku było nerwowo. Nie brakowało trudnych rozmów i pyskówek między zawodnikami a rozczarowanymi i zdenerwowanymi kibicami. Tarasiewicz bronił swoich podopiecznych.

Kolejna porażka tyszan!

Trenerowi jest przykro

– Wiem, że kibice mogą być sfrustrowani. Trudno jednak nie zauważyć poświęcenia i zaangażowania moich zawodników, którzy dążyli do odwrócenia losów meczu. Za każdym razem – czy to u siebie, czy na wyjeździe – staramy się grać w ten sam sposób. Prowadzimy grę. W kilku ostatnich kolejkach nie zasługiwaliśmy na porażki. Jest mi przykro, bo zawodnicy wkładają w to wiele wysiłku, nie można mieć do nich pretensji, ale nie są nagradzani punktami, zwycięstwami. Nie powinniśmy przegrać czy to z Puszczą, czy z Sandecją. Mimo że przeciwnik bronił się nisko, to stworzyliśmy kilka sytuacji, był rzut karny. Jest dużo niesprawiedliwości w odbiorze postawy moich zawodników. Można mieć pretensje, gdy przechodzi się obok meczu, nie podejmuje wyzwania w bezpośrednich pojedynkach z rywalami, ale o nas tego nie można powiedzieć – przekonywał szkoleniowiec pikującego w tabeli GKS-u.

 

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport