Zobacz
Do góry

GTK Gliwice. Jak dobrze wejść w mecz?

Zawodnicy GTK Gliwice w trzecim kolejnym meczu dali „odskoczyć” rywalom i potem musieli gonić. Dwa razy się udało, za trzecim już nie.

Koszykarze z Gliwic mają już za sobą cztery spotkania, w tym aż trzy we własnej hali. Liczyli zatem, że uda im się je wygrać. Byli blisko. Na swoim parkiecie pokonali MKS Dąbrowa Górnicza i AZS Koszalin. Przegrali natomiast w ostatniej kolejce z Polpharmą Starogard Gdański. Swoją grą jednak nie zachwycają, mają sporo problemów.

Fatalne początki

Każde z tych starć miało podobny przebieg. Gliwiczanie fatalnie zaczynali; seryjnie tracili punkty i rywale „odskakiwali” nawet na kilkanaście punktów. Z MKS-em było to 18 punktów, z AZS-em 11, a z Polpharmą nawet 20. Szaleńcza pogoń nie zawsze się udawała i przede wszystkim kosztowała mnóstwo sił.

– Dwa raz nam się udało, zarówno z Dąbrową Górniczą, jak i Koszalinem. Z Polpharmą szczęście nas opuściło. Grając przez 25 minut nie tę koszykówkę, którą bym chciał, potrafiliśmy jednak dojść rywali i mogliśmy nawet wygrać. W końcówce goście mieli jednak więcej determinacji i mądrości – przyznał Paweł Turkiewicz, szkoleniowiec GTK, który do swoich graczy miał sporo pretensji.

Trzeba się poprawić

– Daliśmy rywalom zdecydowanie za dużo łatwych punktów. Zdobywali je z kontr i po naszych niewymuszonych stratach. Byliśmy przygotowani na grę Polpharmy, ale jak się okazało tylko na treningu. Na meczu wyszło, że zawodnicy nie do końca rozumieją, że w takich zawodach należy się bić przez 40 minut. Jeśli tego nie poprawimy, w kolejnych spotkaniach będzie nam bardzo trudno – dodał Turkiewicz.

Wielki pech GTK Gliwice. Szaleńcza pogoń nic nie dała

Gliwiczanie zdają sobie sprawę ze swoich mankamentów i wiedzą, że jeśli chcą o coś walczyć w lidze, nie mogą tak grać. Muszą być konsekwentni i od początku grać twardo. Skąd zatem te problemy? Tego nie potrafią wytłumaczyć. – Nie ma co ukrywać, w starciu z Polpharmą przez 2,5 kwarty nie dostosowaliśmy się do meczu.

Liczą na lepszy wynik

Zawaliliśmy także końcówkę. Ja nie trafiłem dwóch osobistych, pozwoliliśmy na skrzydle dwukrotnie rzucić z dystansu Tre Boseyowi… Tak nie możemy grać. Lepsi rywale to wykorzystają i nie pozwolą nam „wrócić” do walki – powiedział Kacper Radwański, kapitan GTK.

W najbliższej kolejce gliwiczanie zagrają w Lublinie ze Startem. Pierwszy wyjazd im zupełnie nie wyszedł. Zostali rozbici przez Stelmet Enea BC Zielona Góra. Teraz liczą na lepszy wynik. – To dopiero początek sezonu. Pracujemy na treningach nad wyeliminowaniem mankamentów i mam nadzieję, że to przyniesie efekty. Będziemy się bić o jak najlepszy wynik – zapowiedział Turkiewicz.

Komentarze

Więcej w koszykówka