Zobacz
Do góry

I znów szybko do domu…

Trzeci mecz i trzecia porażka. Biało-czerwone walczyły do końca, ale po 22:23 ze Szwedkami odpadły z francuskiego Euro. – Nie widzę powodów, by podać się do dymisji – stwierdził selekcjoner Leszek Krowicki.

To był najlepszy mecz w wykonaniu polskiej drużyny w tegorocznych mistrzostwach Europy, choć po prawdzie najlepsze było tylko drugie 30 minut.

Najlepiej zapomnieć

O pierwszej połowie, w której biało-czerwone zdobyły ledwie 5 goli, najlepiej byłoby zapomnieć. Nie poddały się jednak, odrobiły 5-bramkową stratę, wyszły nawet na prowadzenie, ale w decydujących momentach potyczki ostatniej szansy popełniły błędy, które przesądziły o porażce eliminującej z Euro.

Po wcześniejszych kiepskich występach z Serbią i Danią podopieczne Leszka Krowickiego ratowało tylko zwycięstwo nad czwartą drużyną poprzednich mistrzostw świata, z którą zresztą dokładnie rok temu na mundialu w Niemczech wygrały (33:30). Ale teraz – nawet jeżeli z honorem – poległy.

ME 2018. To była egzekucja. Polki przegrały z Danią

– Nie widzę powodów do dymisji, na analizę występu i naszych szans w kolejnych imprezach jeszcze przyjdzie czas – w emocjonalnej rozmowie odpowiedział reporterce TVP Sport selekcjoner.

Piątka, czyli koszmar

Stawka spotkania – przy porażce różnicą 4 lub więcej bramek z turniejem żegnałyby się Szwedki – sparaliżowała obie drużyny, które w pierwszej odsłonie dały popis ofensywnej nieudolności. Niestety, to nasze dziewczyny były w tym lepsze – od trafienia Joanny Drabik w 8 min. i wyniku 3:4 przed przerwą do bramki Filippy Idehn zdołały trafić jeszcze tylko dwa razy, schodząc do szatni z katastrofalną w piłce ręcznej „piątką” po stronie zysków i skutecznością na poziomie 25 procent (5/20).

Biało-czerwone ratowała w bramce Adrianna Płaczek – w pewnym momencie miała znakomite 58 procent obron. Szwedki nie zagrały wiele lepiej, dopiero w ostatnich minutach poprawiły celowniki trafiły trzy razy pod rząd i zeszły na przerwę z zapasem 10:5.

Wielka odmiana

Gorzej już chyba być nie mogło i w drugiej połowie Polki były nie do poznania – jakby opadła z nich cała presja. Znakomitą partię rozgrywała niezastąpiona na lewym skrzydle i najstarsza w naszym zespole 36-letnia Kinga Grzyb, po drugiej stronie parę razy błysnęła Aneta Łabuda, z drugiej linii w końcu drogę do siatki znalazły Monika Kobylińska i Kinga Achruk.

Krok po kroku biało-czerwone skracały dystans aż w 49 min dopięły swego i po kolejnej akcji niezawodnej Grzyb – uznanej później za zawodniczkę meczu (9/11, 82 proc. skuteczności) – wyrównały wynik (17:17). W 53 min jeszcze jedna bramka zawodniczki Zagłębia Lubin dała nawet Polkom prowadzenie 19:18 – niestety, pierwsze i ostatnie w spotkaniu.

Skandal na koniec

Wymiana ciosów trwała już do końca, w ciągu dwóch minut swoje dwie bramki zdobyła w końcu Karolina Kudłacz-Gloc, ale Polki nie potrafiły już odpowiedzieć na ostatnie trafienie Jaminy Roberts, po którym Szwedki w 58 min wyszły na 23:22.

Najpierw „Kudi” przegrała pojedynek z bramkarką Johanną Bundsen, a potem Kobylińskiej hiszpańscy sędziowie odgwizdali faul ofensywny i szansa na korzystny wynik bezpowrotnie uciekła…

Pretensje do sędziów

Po meczu Krowicki żalił się na sędziów. – Skandalicznie zakończył się ten mecz, bo nie miałem możliwości wziąć trzeciego czasu, który wykorzystał mój kolega ze Szwecji.

Żaden z sędziów, ani nikt przy stoliku sędziowskim, nie potrafił mi wyjaśnić, dlaczego tak się stało, a to akurat mogło decydować o wyniku, bo nie miałem możliwości ustawienia ostatniej akcji – mówił polski szkoleniowiec.

Niestety, błąd sędziów i ewentualny protest polskiej ekipy nie będzie raczej podstawą do weryfikacji wyniku meczu. Polki za łzami w oczach po raz drugi z rzędu wracają do domu po trzech porażkach.- Szkoda, chciałyśmy zostać tutaj dłużej, będzie ciężko wrócić do domu – przyznała Monika Kobylińska.

Droga wyboista

Niestety, to oznacza, że Polki nie będą rozstawione w losowaniu dwumeczu play offu o udział w mistrzostwach świata w Japonii 2019 (odbędzie się na zakończenie ME w niedzielę 16 grudnia), co mogłoby zapewnić 13. miejsce w ME. W związku z tym mogą trafić na przykład na półfinalistki z Paryża.

A udział w czempionacie globu i dobre w nim miejsce to z kolei warunek fundamentalny zachowania jakichkolwiek szans na turnieje kwalifikacyjne do igrzysk olimpijskich, w których polskie piłkarki ręczne jeszcze nigdy nie grały.

 

Szwecja – Polska 23:22 (10:5)

SZWECJA: Bundsen, Idehn – Mellegard 1, Stromberg 1, Blohm 2, Roberts 1, Sand 2, Gustin 2, Lagerquist 1, Gullden 1, Blomstrand 4, Hagman 4, Massing 1, Jacobsen, Alm 3. Kary: 4 min. Trener Henrik SIGNELL.

POLSKA: Płaczek – Łabuda 2, Kobylińska 3, Grzyb 9/2, Matuszczyk 1, Kudłacz-Gloc 2, Zych 1, Drabik 2, Rosiak, Wołoszyk, Achruk 2, Urtnowska. Kary: 10 min. Trener Leszek KROWICKI.

Sędziowali: Ignacio Garcia Serradilla i Andreu Marin (Hiszpania).

Widzów: 3014

 

5

BRAMEK do przerwy Polek to wyrównanie najgorszego dorobku w ciągu 30 minut podczas francuskiego turnieju Chorwatek w meczu z Hiszpanią (5:15).

9

PORAŻEK z rzędu wynosi już bilans polskiej reprezentacji w mistrzostwach Europy; szansa przerwania fatalnej passy dopiero za dwa lata.

 

Grupa A

Szwecja – Polska 23:22 (10:5)

1. Dania 2 4 58:50

2. Szwecja 3 4 74:73

3. Serbia 2 2 54:48

4. Polska 3 0 69:84

 

Leszek KROWICKI, trener reprezentacji Polski

Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

– Walczyliśmy do końca, za to należą się dziewczynom pochwały. Zrobiliśmy dużo, żeby zdobyć choć jeden punkt, który mógłby bardzo dużo znaczyć.W pierwszej połowie zawiodła nas skuteczność. Mieliśmy duże wsparcie w bramce Ady Płaczek, ale nie potrafiliśmy wykorzystać sytuacji rzutowych. Szanse na lepszy wynik były.

Przegrałyśmy z bardzo dobrym zespołem. W niektórych elementach jako drużyna zrobiliśmy postęp. Na pewno będziemy analizować te występy, ale nie widzę podstaw do dymisji w tej chwili.

Komentarze

Więcej w piłka ręczna

  • Ruch Chorzów pogonił trenera

    Ostatnie słabe występy „Niebieskich” i seria porażek odbiły się na... kadrze szkoleniowej drużyny, która została uszczuplona. Posadę stracił Cezary Winkler, trener...

    Redakcja16 lutego 2019
  • NMC Górnik. Czy Trtik zaufa Korneckiemu?

    Zamieszanie wokół transferu do PGE Vive nie służy bramkarzowi numer jeden reprezentacji. Czy Mateusz Kornecki dostanie szansę gry na gorącym terenie...

    Roman Brzozowski15 lutego 2019
  • Biało-czerwoni czekają na 13 tysięcy

    Od 29 do 119 złotych będą kosztować bilety na kwietniowy mecz piłkarzy ręcznych Polska – Niemcy w gliwickiej Arenie. - Wierzę,...

    Tomasz Mucha13 lutego 2019
  • Piłka ręczna. Wypłynął z Angoli

    22-letni Jędrzej Zieniewicz wykorzystał szansę w Gwardii, którą otworzyły przed nim kontuzje doświadczonych rozgrywających.

    Tomasz Mucha12 lutego 2019
  • Im mniej, tym… lepiej

    Na arcyważne dla dolnego układu tabeli spotkanie w Jeleniej Górze Ruch Chorzów pojedzie w mocno osłabionym składzie.

    Zbigniew Cieńciała9 lutego 2019
  • Górnik wziął rewanż na Piotrkowianinie

    Niesamowity mecz w Zabrzu. Górnik omal roztrwonił 11-bramkową przewagę, ale ostatecznie pokonał siódemkę z Piotrkowa 27:20.

    Tomasz Mucha7 lutego 2019
  • Mieć się na baczności

    To może być trudna przeprawa NMC Górnika. Zabrzanie podejmują dziś Piotrkowianina, z którym przegrali we własnej hali przed rokiem.

    Tomasz Mucha7 lutego 2019
  • Piłka ręczna. Selekcjoner na dwa fronty

    Trener reprezentacji mężczyzn Piotr Przybecki od nowego sezonu będzie prowadził niemieckiego drugoligowca VfL Luebeck-Schwartau.

    Redakcja3 lutego 2019
  • Piłkarki ręczne Ruchu bez szans w meczu z Zagłębiem

    Piłkarki ręczne KPR Ruchu Chorzów przegrały z Zagłębiem Lubin 32:24.

    maw2 lutego 2019