Zobacz
Do góry

Krótka piłka. Psycholog potrzebny na wczoraj

Ile dla Górnika znaczyli Rafał Kurzawa i Damian Kądzior – zabrzańscy kibice przekonali się – niestety boleśnie – kiedy obu skrzydłowych, ciągnących w ubiegłym sezonie na równi z Szymonem Żurkowskim zespół, przy Roosevelta zabrakło.

Prezes Bartosz Sarnowski ma bardzo fajny pomysł na rozwój klubu, strategia oparta na ogrywaniu i lansowaniu młodzieży – najlepiej tej z regionu – z pewnością w dłuższej perspektywie okaże się słuszna, pytanie tylko, czy zimą nie trzeba będzie nieco zboczyć z obranego kursu?

KSG znalazł się w dużych opałach i teraz od dojrzałości nie tylko trenera Marcina Brosza, ale też i prezesa zależy, kiedy zespół wyjdzie na prostą z tego ostrego zakrętu. Okoliczność łagodzącą obecnych tarapatów stanowią z pewnością kłopoty zdrowotne Żurkowskiego, ale skądinąd wiadomo, że Szymon w pojedynkę nie będzie dostawcą punktów. Tym bardziej, iż jest ulubionym celem, często brutalnych, ataków rywali, więc w jego przypadku ryzyko odniesienia kontuzji jest większe niż u pozostałych zawodników Górnika.

Piast lepszy od Górnika

A prawda jest taka, że po zespole z poprzedniego sezonu pozostały jedynie wspomnienia, zaś w obecnych rozgrywkach drużyna z Roosevelta wciąż jest na etapie poszukiwania nowej tożsamości. I to poszukiwania mocno nieudolnego,

Trudno oczywiście, aby Sarnowski siedział z założonymi rękoma, ale wydaje się, że spokój, dystans i chłodna analiza w jego gabinecie to znacznie lepsze rozwiązanie niż nerwowe poszukiwanie doraźnych rozwiązań. Zabrzanie muszą uporać się ze skutkami choroby pucharowej (zwanej przez niektórych przekleństwem, zaś przez Michała Probierza pocałunkiem śmierci), która akurat ich dotknęła jednak mocniej niż zakładali.

Pewnie dopiero wiosną przypadłości zaczną ustępować, ale już teraz Górnik musi zadbać o wzmocnienia (nie zaś uzupełnienie, co miało miejsce latem) składu. Solidnymi, a przede wszystkim doświadczonymi, ligowcami z Polski. Kiedy zniknął efekt świeżości, jak na dłoni zaczęło być bowiem widoczne, że w KSG brakuje nie tylko jakości, ale też spokoju i dojrzałości. Do tego doszedł kryzys mentalny, z którego młodzież – własnymi siłami – raczej nie będzie w stanie wyjść…

A jak wielki problem stanowi w naszych realiach zakontraktowanie właściwych rutyniarzy przekonali się sąsiedzi Górnika w tabeli – ci z Sosnowca. Prezes Zagłębia Marcin Jaroszewski miał pełną świadomość, że młodzieżą, którą de facto klub wywalczył awans, wiele w Lotto Ekstraklasie nie ugra. Latem zatrudniał więc sukcesywnie ligowych wyjadaczy.

Kłopot w tym, że już dziś można stawiać tezę, iż nie ze wszystkimi trafił. Beniaminek ma kłopot z odpowiednim nastawieniem do rywalizacji, nie jest w stanie utrzymać poziomu, na którym zaczyna mecz. A w ślad za tym – korzystnego wyniku.

Psycholog na Stadionie Ludowym jest potrzebny tak naprawdę na przedwczoraj, a pierwsi w kolejce do specjalisty w tej dziedzinie powinni Adam Kokoszka, a zaraz za nim Piotr Polczak, po których wszyscy w Sosnowcu spodziewali się więcej. A nawet znacznie więcej. Jeśli bowiem kandydaci na liderów, którzy z niejednego pieca chleb jadali, nie dają sobie rady, to kto ma pociągnąć zespół w oczekiwanym kierunku? No, chyba że są to już zgrane karty…

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa