Zobacz
Do góry

Kwiatkowski u nas najlepszy!

Po czterech latach przerwy polski kolarz triumfował w naszym narodowym wyścigu. Na ostatnim etapie olbrzymich emocji nie brakowało…

W 2012 roku Michał Kwiatkowski prowadził w klasyfikacji generalnej przed ostatnim trudnym etapem Tour de Pologne, z przewagą sekundy nad Moreno Moserem. Włoch wygrał etap w Bukowinie Tatrzańskiej, a „Kwiato” zajął trzecie miejsce. Jego rywal zdobył jednak o sześć sekund więcej bonifikaty czasowej i triumfował w klasyfikacji generalnej. Rok temu, również ze względu na bonifikaty, Rafał Majka przegrał wyścig z Dylanem Teunsem. Zaledwie o dwie sekundy. Przed wczorajszym, ostatnim odcinkiem 75. Tour de Pologne, polscy kibice mieli wielką nadzieję, że tym razem podobne historie nie będą miały miejsca. I choć w końcówce zatriumfowały wielkie emocje, to ostatecznie Polak zdołał obronić wypracowaną na wcześniejszych etapach przewagę i triumfował w całym wyścigu.

Cisza przed burzą

To, co wydarzyło się w początkowej fazie wczorajszego etapu, było jedynie preludium przed ostateczną rozgrywką. Ucieczka, która sformowała się niedaleko po starcie, początkowo sprawiała wrażenie dość groźnej, bo liczyła sobie aż 18 kolarzy, a na dodatek znalazło się w niej kilku kolarzy, którzy nie mieli wielkich strat w klasyfikacji generalnej do lidera wyścigu, Michała Kwiatkowskiego. Z tyłu jednak wszystko znajdowało się pod kontrolą. Przede wszystkim grupy Sky, jak również BMC, bo jej zawodnik, wicelider wyścigu – Dylan Teuns – nadal nie zrezygnował z drugiego z rzędu triumfu w Tour de Pologne. Kolejnym elementem, który przemawiał na niekorzyść uciekinierów był fakt, że aby dojechać do mety należało pokonać sześć wymagających podjazdów. Na walkę o koszulkę najlepszego górala wyścigu zdecydował się Patrick Konrad. W odjeździe zabrakło natomiast dotychczasowego lidera tej klasyfikacji, czyli Łukasza Owsiana. Austriak wygrał cztery premie pierwszej kategorii i odebrał Polakowi z CCC Sprandi Polkowice triumf w rywalizacji najlepszych wspinaczy.

Zrobiło się nerwowo…

Wszystko, co najbardziej istotne, w najważniejszym rozrachunku, wydarzyło się na ostatnich kilkunastu kilometrach. Podczas drugiej wspinaczki pod Ścianę Bukowinę, resztki licznej ucieczki zostały zlikwidowane i rozgorzała szalenie zacięta walka o zwycięstwo w 75. Tour de Pologne. Podobnie, jak podczas czwartkowego etapu, jako pierwszy z czołówki atakować próbował George Bennett. Mocniejsze tempo Nowozelandczyka spowodowało, że na czele pozostali jedynie ci kolarze, którzy liczyli się w walce o końcowy triumf. Pod koniec podjazdu w Gliczarowie samotnie ruszył do przodu Simon Yates. Brytyjczyk, który w tym roku znakomicie – do kluczowego momentu – jechał w Giro d’Italia, zajmował dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej i tracił do Kwiatkowskiego zaledwie 39 sekund. Kolarz grupy Mitchelton-Scott podyktował na zjeździe znakomite tempo i jego przewaga nad grupą Polaka… przekraczała już 30 sekund! Zrobiło się zatem szalenie niebezpiecznie i nerwowo, bo dodając 10 sekund bonifikaty na mecie, Yates mógł wyprzedzić Polaka w klasyfikacji generalnej…

W stylu wielkich mistrzów

Do mety w Bukowinie Tatrzańskiej prowadził podjazd, a wcześniej wszystko dali z siebie kolarze grupy Sky, którzy musieli zniwelować przewagę kolarza jadącego z przodu. Niemal do samego końca na rzecz „Kwiato” mocno pracował Sergio Henao, który „wyjechał się” do żywego. Przewaga Yatesa zaczęła spadać, a Polak, a także jego rywale, gnali za Brytyjczykiem resztkami sił. Każdy miał swój interes, Kwiatkowski bronił żółtej koszulki, a inni walczyli o miejsce na podium. Nasz zawodnik nieco na tym skorzystał. Kiedy Yates minął linię mety jako etapowy zwycięzca zaczęło się nerwowe odliczanie sekund, ale szybko okazało się, że w końcówce grupa pościgowa jechała szybciej od triumfatora ostatniego odcinka naszego narodowego wyścigu. Polak osiągnął kreskę 14 sekund po Brytyjczyku i stało się jasne, że wygrał 75. Tour de Pologne. To, co wydarzyło się w walce o dalsze miejsce już tak bardzo nas nie interesowało. Warto wspomnieć, że Dylan Teuns wypadł z podium, podobnie, jak George Bennett. Ale zdecydowanie najważniejszą informacją jest ta, że po czterech latach przerwy polski kolarz znów wygrał nasz narodowy wyścig i dokonał tej sztuki w stylu największych mistrzów.

7. etap (Bukovina Resort – Bukowina Tatrzańska (136 km)

1. Simon Yates (W. Brytania, Mitchelton-Scott) 3.37:17, 2. Thibaut Pinot (Francja), 3. Davide Formolo (Włochy, Bora-hansgrohe) – obaj +12 sek., 4. Sam Oomen (Holandia, Sunweb), 5. George Bennett (N. Zelandia, LottoNL-Jumbo), 6. Michał Kwiatkowski (Sky), 7. Enrico Gasparotto (Włochy, Bahrain-Merida) – wszyscy + 14, 8. Richard Carapaz (Ekwador, Movistar), 9. Georg Preidler (Austria, FDJ), 10. Fabio Aru (Włochy, UAE Emirates) – wszyscy +16.

Klasyfikacja końcowa

1. Kwiatkowski 24.23:54, 2. Yates +15, 3. Pinot +20, 4. Bennett +24, 5. Dylan Teuns (Belgia, BMC) +27, 6. Preidler +31, 7. Emanuel Buchman (Niemcy, Bora-hansgrohe) +32, 8. Formolo +40, 9. Oomen +42, 10. Aru +44.

Komentarze

Więcej w sportowy mix