Zobacz
Do góry

Majka musiał poczekać

Simon Yates sporo nadrobił nad najgroźniejszymi rywalami i do dzisiejszego, kluczowego etapu startuje z „pole position”.

W sobotę rozegrany zostanie przedostatni, królewski i najtrudniejszy odcinek hiszpańskiego wyścigu. Po tym, co wydarzyło się na wczorajszym etapie śmiało można stwierdzić, że jeżeli Simon Yates przegra wyścig, to takie rozstrzygnięcie będzie można uznać za niespodziankę. W piątek Brytyjczyk, chociaż nie wygrał odcinka, pokazał wielką klasę. Nad najgroźniejszymi rywalami w walce o ostateczny triumf nadrobił sporo czasu i – używając terminologii z Formuły 1 – do sobotniej rywalizacji wystartuje z pole position. Ciągle jednak musi mieć w pamięci to, co wydarzyło się w końcówce tegorocznego Giro d’Italia. W maju podczas włoskiego wyścigu zdecydowanie prowadził w klasyfikacji generalnej, ale właśnie w kluczowym momencie zupełnie opadł z sił i ukończył wyścig na bardzo odległej pozycji.

Plan legł w gruzach

Od początku wczorajszego odcinka, z Lleidy do Andorry, było nerwowo. Bardzo ciężko było zabrać się ucieczce, bo grupy liderów pilnowały tym razem wszystkich, bez wyjątku. Akcji zaczepnej próbował m.in. Michał Kwiatkowski, ale nie pozwolono mu odjechać. Na czele grupy pracował zespół Movistaru, który w czołówce klasyfikacji generalnej miał dwóch zawodników. Alejandro Valverde i Nairo Quintanę. Plan polegał na tym, aby zmęczyć Yatesa i jego kolegów z ekipy Mitchelton-Scott. W decydującym fragmencie trasy, którym był długi podjazd do Andorry, o zróżnicowanym stopniu trudności, Kolumbijczyk miał pracować na rzecz zajmującego drugą pozycję Hiszpana. Wszyscy spodziewali się ataku i ten nastąpił, ale plany pokrzyżowała Movistarowi grupa LottoNL-Jumbo. Chodziło Holendrom o to, aby Steven Kruijswijk, walcząc o podium generalki zawodnik, również nadrobił jak najwięcej.

Peleton się przeliczył

Pomagał mu Nowozelandczyk George Bennett i trzech kolarzy osiągnęło kilkadziesiąt metrów przewagi. Wtedy wydarzyło się coś, co spowodowało, że plan Movistaru ostatecznie legł w gruzach. Na atak ze skromnej już grupy liderów zdecydował się Simon Yates. Lider wyścigu z łatwością przeskoczył do czołówki, z której odpadł z kolei Quintana. Tuż po Brytyjczyku bardzo ładnie przemieścił się Thibaut Pinot i to Francuz, wraz z liderem i Kruijswijikiem zaczęli odjeżdżać reszcie.

Polecenie zespołu

Siły na to, aby zareagować nie miał ani wspomniany Valverde, ani też Miguel Angel Lopez z Astany. Czołowa trójka jechała bardzo mocno i stało się jasne, że reszta poniesie straty. Dopiero w końcówce przebudził się Lopez, a także plasujący się przed etapem na trzecim miejscu, Enric Mas. Było już jednak zdecydowanie zbyt późno, aby gonić, tym bardziej, że Pinot i Yates – Kruijswijk na ostatnim kilometrze nie wytrzymał wysokie tempa – nadal przemieszczali się bardzo szybko. Liderowi zależało zdecydowanie bardziej na tym, aby jak najwięcej nadrobić, a zdecydowanie mniej na wygraniu etapu. Dlatego na ostatnich metrach Francuz wyszedł mu z koła i zgarnął drugie zwycięstwo na odcinku podczas tegorocznego wyścigu. Poprzednio, w pięknym stylu, wygrał na Lagos de Covadonga, a teraz okazał się najszybszy w Andorra. Rafał Majka, do momentu ataku Yatesa i Pinota, spokojnie jechał z grupą liderów. Ale właśnie w tym momencie problemy zaczął mieć jego kolega z drużyny, Emanuel Buchmann i Polak musiał na niego zaczekać, wypełniając polecenie swojego dyrektora sportowego. I rzeczywiście „Zgred” dociągnął Niemca do mety w mniejszej grupie. Widać było, że robi to z dużą łatwością i spokojnie mógłby się włączyć do walki o wysokie lokaty na wczorajszym etapie.

 

19. etap (Lleida – Andorra, 154,4 km)

1. Thibaut Pinot (Francja, Groupama-FDJ) 3.42:05, 2. Simon Yates (W. Brytania, Mitchelton-Scott) +4 sek., 3. Steven Kruijswijk (Holandia, LottoNL-Jumbo) +13, 4. Rigoberto Uran (Kolumbia, Education First – Drapac P/B Cannondale), 5. Miguel Angel Lopez (Kolumbia, Astana) 6. Enric Mas (Hiszpania, Quick-Step) – wszyscy +52, 7. Wilco Keldemran (Holandia, Sunweb) +1:03, 8. Alejandro Valverde (Hiszpania, Movistar) +1:12, 9. Tony Gallopin (Francja, AG2R) +1:15, 10. Nairo Quintana (Kolumbia, Movistar), 11. Rafał Majka (Bora-hansgrohe) +2:20, 130. Michał Kwiatkowski +25:59.

Klasyfikacja generalna

1. Yates 76.44:41, 2. Valverde +1:38, 3. Kruijswijk +1:58, 4. Mas +2:15, 5. Lopez +2:29, 6. Quintana +4:01, 7. Pinot +5:22, 8. Uran +5:29, 9. Jon Izagiurre (Hiszpania, Bahrain-Merida) +6:30, 10. Gallopin +7:21, 13. Majka +12:48, 40. Kwiatkowski +1.21:56.

Komentarze

Więcej w sportowy mix

  • W młodości siła

    Przy wsparciu naszych kibiców możemy się dzisiaj pokusić się o dobry wynik w lidze z faworyzowanymi Kobierzycami – mówi liderka Ruchu...

    Zbigniew Cieńciała19 września 2018
  • Mistrz uległ wicemistrzowi

    Udany rewanż wicemistrzów nad mistrzem kraju.

    Włodzimierz Sowiński18 września 2018
  • Siła wypracowana na torze

    Sześć lat temu Brytyjczycy nie mieli ani jednego zwycięstwa w wielkim tourze. Dziś zupełnie kolarstwo na najwyższym światowym poziomie zdominowali.

    Jakub Kubielas18 września 2018
  • Co oni robią w szatni?!

    Trzy mecze i trzy słabe drugie połowy Gwardii. Ta ostatnia zakończyła się nieoczekiwaną stratą punktów z Piotrkowianinem.

    Tomasz Mucha18 września 2018
  • Długa lista nieobecnych

    Maciej Urbanowicz i Michał Kotlorz zostali odsunięci od dwóch meczów po - zdawałoby się - niewinnej bójce.

    sow18 września 2018
  • Mecz o życie koszykarzy

    Polacy podejmują dzisiaj w gdańskiej Ergo Arenie (początek godz. 21.00) Chorwację. Dla obu ekip to może być mecz o być albo...

    mic17 września 2018
  • Pośpiech złym doradcą

    Druga wygrana Górnika w superlidze, ale Pogoń się postawiła.

    Redakcja16 września 2018
  • „Niebieskie” bez złudzeń

    Bez kontuzjowanej rozgrywającej Magdaleny Drażyk chorzowianki nie miały wiele do powiedzenia na parkiecie mistrzyń Polski.

    Zbigniew Cieńciała16 września 2018
  • Pożegnanie i debiut

    Michał Woźnica po 17 latach pożegnał się z tyskimi kibicami, zaś debry trzymały w napięciu od początku do końca.

    Włodzimierz Sowiński16 września 2018