Zobacz
Do góry

Najtrudniejsze zadanie w ekstraklasie – zastąpić Carlitosa

Mecz Wisły z Lechem był wyjątkowy dla Marko Kolara. 22-letni napastnik zagrał w miejsce pauzującego Carlitosa. Trudno wyobrazić sobie bardziej wymagające zadanie.

Carlitos strzelił w tym sezonie 24 gole i zanotował 7 asyst. Prowadzi nie tylko w tabeli strzelców i jest już o krok od sięgnięcia po koronę króla strzelców. Daleko w polu zostawił także rywali w punktacji kanadyjskiej. Zgromadził 31 punkty, drugi w tym rankingu jest Igor Angulo z Górnika, ale traci do piłkarza Wisły aż 7 „oczek”. Carlitos strzelił prawie połowę goli zdobytych przez Wisłę w tym sezonie (47 procent).

I teraz w meczu z Lechem miał go zastąpić Kolar, który wcześniej zaliczył w Wiśle tylko cztery krótkie występy (łącznie… 10 minut). – Nie ukrywam, że też byłem trochę zaskoczony decyzją trenera, ale – z drugiej strony – czułem, że mogę dostać szansę. Na boisku starałem się nie myśleć o tym, że zastępuję Carlitosa, bo źle by się to skończyło. Myślę jednak, że wykonałem kawałek dobrej roboty – mówi Chorwat.

Rozegrał 70 minut, w trakcie których miał praktycznie jedną dogodną okazję do zdobycia gola. Po dośrodkowaniu Nikoli Mitrovicia źle uderzył jednak piłkę i ta poszybowała wysoko nad poprzeczką. – Gdyby dośrodkowanie było o 5 centymetrów niższe, z pewnością mój strzał wypadłby lepiej. To był twardy mecz, rywale byli blisko, nie było łatwo o sytuacje do zdobycia bramki – ocenia.

Nie może być do końca zadowolony ze swojej dyspozycji. Trudno jednak, by ta była na wysokim poziomie, skoro Kolar gra tak rzadko. – Mam nadzieję, że kolejny sezon będzie dla mnie lepszy. Ten rok traktuję jako czas nauki. Chcę jak najlepiej poznać styl gry Wisły. Poza tym – wciąż jestem młodym zawodnikiem, szczególnie jak na tę ligę – mówi.

W kolejnym sezonie o szanse faktycznie może być łatwiej, bo wiele wskazuje na to, że odejdzie Carlitos. – Życzę mu jak najlepiej, tak samo jak sobie – mruga okiem Kolar. Na razie pożegnał Pawła Brożka. To w jego miejsce wszedł snajper Wisły, który kończył w niedzielę przygodę z „Białą Gwiazdą”. Gdy mijali się przy linii bocznej, wpadli sobie w objęcia. A kiedy Brożek zdobył bramkę, Kolar przybiegł fetować to trafienie wraz z nim, choć siedział już na ławce rezerwowych. Zresztą do Brożka błyskawicznie podbiegli po prostu wszyscy.

– Gol Pawła bardzo mnie ucieszył. Skończył w pięknym stylu. To była wielka chwila dla niego, ale dla mnie też. Meczowi z Lechem towarzyszyło naprawdę wiele emocji – mówi Kolar, który będzie tęsknił za Brożkiem. – Tak naprawdę dopiero zacząłem go poznawać. Przed meczem z Lechem dał mi kilka rad. Podobnie było wcześniej, Paweł często mi podpowiadał, jak powinienem zachowywać się na boisku. Szkoda, że odchodzi – mówi Chorwat.

A teraz przed nim ostatnie zdanie. Wisła chce wygrać z Górnikiem w Zabrzu i liczy na miejsce premiowane startem w Lidze Europy. – Jedziemy tam z myślą o wygranej. Chcemy zakończyć sezon mocnym akcentem – dodaje.

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa