Zobacz
Do góry

Ostry Gryszkiewicz

– To chłopak, który ma predyspozycje na duże granie. Musi jednak być dobrze poprowadzony – ocenia Adriana Gryszkiewicza jeden z najlepszych lewych obrońców w historii Górnika Marek Kostrzewa.

18-latek do kadry zespołu z Zabrza trafił zimą z Gwarka. – To kolejny chłopak od nas, który ma szansę zrobienia kariery w ligowej piłce – mówił nam o nim wtedy Janusz Kowalski, wychowawca wielu świetny ligowych graczy z młodzieżowego klubu z Zabrza-Biskupic.

Wyleciał z boiska

Nastolatek przebojem wywalczył sobie wiosną miejsce w podstawowym składzie Górnika, wygrywając rywalizację o miejsce na boku obrony z doświadczonym Michałem Kojem. W drugiej części sezonu wystąpił w 9 ligowych spotkaniach, dokładając cegiełkę do tego, że zabrzanie po prawie ćwierć wieku przerwy ponownie zagrali w europejskich pucharach. Dobrze radzi sobie w defensywie, a jak może stara się też wspierać kolegów z przodu.

Ostatni mecz w sobotę z Arką w Gdyni nie wyszedł mu jednak tak, jakby młody piłkarz chciał. Do przerwy było jeszcze poprawnie. W drugiej części, wraz z pojawieniem się na boisku ligowego debiutanta, jeszcze młodszego od Gryszkiewicza ledwie 17-letniego Mateusza Młyńskiego, zaczęły się kłopoty. W 50 minucie lewy obrońca zobaczył od sędziego Jarosława Przybyła pierwszą żółtą kartkę. Jak się okazało nie jedyną. Kilkanaście minut później nieprzepisowo na granicy pola karnego powstrzymał Młyńskiego. Arbiter wskazał na rzut wolny. Jako, że wszystko działo się na granicy linii szesnastki i były wątpliwości czy zdarzenie nie miało przypadkiem miejsca już w polu karnym, sędzia Przybył skorzystał z wideo rejestracji. Po długiej przerwie podtrzymał swoją decyzję, ale jednocześnie pokazał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę Gryszkiewiczowi. To jak się okazało był kluczowy moment spotkania. Prowadzący 1:0 „górnicy” stracili przewagę i w końcówce bramkę. Ostatecznie w Gdyni skończyło się na podziale punktów.

Sporo kartek na koncie

Bilans Gryszkiewicza w ekstraklasie, to jak na razie 13 ligowych meczów, 6 żółtych i jedna czerwona kartka. O ocenę gry młodego zawodnika poprosiliśmy Marka Kostrzewę, który z Górnikiem w latach 1985-88 cztery razy zdobywał mistrzostwo Polski. – Nie widziałem chłopaka w treningu, a tylko w ligowych meczach w Zabrzu i muszę powiedzieć, że to fajny chłopak, który ma potencjał na duże granie. Przy dobrym prowadzeniu może wiele osiągnąć – mówi były etatowy lewy obrońca jedenastki z Zabrza.

Dani jak Mina. Zobacz oceny po meczu Arka Gdynia – Górnik Zabrze

Pytamy o nieszczęsny mecz z Arką i sporą ilość kartek na koncie. – Zrzuciłbym to na karb młodości. Błędy będzie jeszcze robił. Przecież popełniają je gracze nie z takich ligi jak nasza, którzy na swoim koncie mają więcej niż sto ligowy gier. Zresztą jak to mówiono w moich czasach postrzelony był zawsze bramkarz i lewy obrońca – śmieje się Kostrzewa.

Mogą na nim zarobić

Były świetny obrońca dodaje. – Odpowiednie prowadzenie chłopaka i podpowiedzi na pewno pomogą mu w przyszłości unikać błędów. Jak mówię, jest to materiał na dobrej jakości piłkarza, na którym w przyszłości Górnik może zarobić – uważa były świetny ligowiec.

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa