Zobacz
Do góry

Pat w chrzanowskiej A klasie trwa

MKS Libiąż nie rozegrał meczu, a jest już liderem chrzanowskiej A klasy. Rywale nie chcą z nimi grać, a dziś MZPN może rozwiązać całą ligę.

MKS Libiąż to nowy klub, powstał w grudniu zeszłego roku, ale zamiast od B klasy rozpoczął rozgrywki o szczebel wyżej. Małopolski Związek Piłki Nożnej przychylił się do wniosku klubu, by wystartowali od A klasy, bo uznano, że klub z Libiąża bardziej tam pasuje.

– Rada Trenerów postanowiła przyjąć propozycję klubu. Szkoda byłoby ich mitręgi, bo to klub o dużym potencjale infrastrukturalnym, ma akademię młodzieżową i pełne poparcie władz samorządowych. Do głowy by nam nie przyszło, że koledzy z klubów chrzanowskich będą chcieli zasięgnąć po protest w postaci bojkotu spotkań z Libiążem – mówi prezes MZPN Ryszard Niemiec.

Lider bez wychodzenia na boisko

A jednak do buntu doszło o czym wczoraj pisaliśmy obszernie na łamach „Sportu”. W chrzanowskiej A klasie odbyło się już sześć kolejek, ale drużyna z Libiąża ani raz nie wyszła jeszcze na boisko. W środę mieli grać w Tenczynku z miejscową Tęczą, ale działacze tego klubu już wcześniej wysłali pismo, że na boisko nie wyjdą. W ten sposób MKS Libiąż zainkasował kolejne trzy punkty i awansował na pierwsze miejsce w tabeli. Byliby tam już wcześniej, ale w czwartej kolejce pauzowali i wyprzedził ich Start Kamień. Brzmi to wszystko zabawnie, ale fakty są smutne. Piłkarze z Libiąża nie rozegrali jeszcze ani jednego meczu o punkty, a miejscowi kibice nie zobaczyli jeszcze ani jednego spotkania.

Wojna w A klasie. MZPN rozwiąże całą ligę?

Na dziś wiele wskazuje na to, że protest zostanie utrzymany przynajmniej do końca roku. Jeśli do tego czasu nie uda się znaleźć rozwiązania, które zadowoli wszystkie strony, MKS Libiąż będzie zapewne pierwszym klubem w historii, który wywalczy awans nie wychodząc na boisko.

Jedną z propozycji, która miała zadowolić protestujące kluby było zwiększenie liczby drużyn, które w tym sezonie awansują z chrzanowskiej A klasy do okręgówki. Zamiast jednej drużyny, awans miałyby zdobyć dwa zespoły, pod warunkiem, że w tym gronie będzie MKS.

Wieś kontra miasto

Niepotrzebny pośpiech (w Libiążu chcieli wystartować od A klasy, bo już marzy im się IV liga) wprowadził ogromne zamieszanie w świecie lokalnej piłki. Niemiec napisał nawet do wójtów i burmistrzów, by spróbowali wpłynąć na kluby, by te zaczęły grać z MKS-em. Namawiał ich do karania klubów, a działaczy oskarżył o niesportową postawę. Nic nie wskórał, poza tym, że protestujące kluby poczuły się urażone i jeszcze mocniej okopały swoje pozycje. Prezes związku uważa, że wojenka ma podłoże społeczne, a Ludowe Kluby Sportowe postawiły się klubowi z miasta.
Kluby są zdeterminowane, bo czują się zawiedzione postawą MZPN i MKS-u.

– W postawie działaczy Libiąża nie można dopatrzeć się żadnej autorefleksji. Cały czas idą w zaparte, twierdząc, że gra w A klasie im się należy, bo mają stadion i szkółkę. Skoro już w grudniu mieli taki plan, by grać w A klasie to wystarczył jeden telefon. Przedstawiliby swój punkt widzenia, spytali o opinię, pewnie nikt by się nie sprzeciwiał – mówił we wtorek podczas spotkania zainteresowanych klubów jeden z działaczy. – Ja rozumiem, że ktoś może czuć się urażony, ale mieliśmy dzwonić po klubach zanim otrzymaliśmy zgodę MZPN? W większości nie znamy tych ludzi. Poza tym to byłoby przecież wychodzenie przed orkiestrę. Chrzanowski podokręg wiedział o naszym wniosku i to on mógł poinformować kluby, że jest taki pomysł – mówi prezes MKS-u Tomasz Dressler.

Pisma zamiast meczów

– Mamy w tej lidze zdecydowanie najlepsze zaplecze, boiska. UKS Górnik to szkółka bezpośrednio powiązana z nami, szkoli się tam ponad 300 osób. Mamy pełne poparcie samorządu i nagle ktoś mówi, że nie możemy grać w A klasie? Przecież wszystko odbyło się zgodnie z prawem, decyzję podjęła Rada trenerów i Wydział Gier. Nasz wniosek został zaakceptowany, więc dlaczego my mamy teraz rezygnować i przechodzić do B klasy? Z nikim się nie kopiemy, ale nie widzimy podstaw, by wycofać się z ligi – mówi szef libiąskiego klubu.

Takie pomysły padły już dwukrotnie, ale w szatni MKS-u pomysł nie został dobrze przyjęty, choć to właśnie dla piłkarzy drużyny z Libiąża obecny bojkot jest największym problemem. W większości są to zawodnicy związani z Libiążem, ale jest też chłopak z SMS-u Łódź, który w Libiążu chciał odbudować swoją formę. A teraz, zamiast o punkty, co tydzień grają kolejne sparingi. A gdy zbliża się kolejny mecz – do klubu przychodzi pismo w którym najbliższy rywal zapowiada, że rezygnuje z rozegrania spotkania. W okresie wakacyjnym najczęściej pisano, że nie udało się skompletować składu. Teraz kluby najczęściej piszą, że do meczu nie przystąpią z powodów rodzinnych. Na razie z MKS-u nie odszedł żaden zawodnik, ale perspektywa awansu przy zielonym stoliku nikogo specjalnie nie raduje. Ale żaden z tych piłkarzy nie chciałby przenosić się do B klasy, gdzie gra się na gorszych boiskach, a rywale nad grę w piłkę zazwyczaj przekładają umiejętności walki i kopania rywala po kostkach.

Spotkanie ostatniej szansy

Ciągle trwają próby naprawy sytuacji. Wczoraj w siedzibie MZPN doszło do spotkania, ale nie udało się wypracować wspólnego stanowiska. Wbrew pozorom atmosfera nie była bojowa, nikt nikomu nogi nie podkładał, ale wszyscy stoją na swoim. Libiąż chce grać w A klasie, ale już wiadomo, że zaplanowany na najbliższy weekend mecz z MZKS Alwernia również się nie odbędzie. Nawet jeśli teraz udałoby się zakończyć bojkot i od następnej kolejki Libiąż wróciłby do gry, trzeba byłoby znaleźć sześć nowych terminów. W trakcie rundy jesiennej nie uda się już tego zorganizować, więc niektóre kluby grałyby z Libiążem dwukrotnie w trakcie rundy wiosennej.

W Chrzanowie boją się, że MZPN, zdenerwowany postawą klubów, postanowi rozwiązać podokręg. Może to się stać już dzisiaj, gdy działacze spotkają się w Niepołomicach. Najpierw odbędzie się walne, a potem posiedzenie zarządu. W prezydium związku nie brak ludzi, którzy uważają, że popełniono błąd dając Libiążowi miejsce w A klasie. Ale są też tacy, którzy nie mają zamiary rozmawiać z uczestnikami bojkotu, a najbliższe ich sercu jest rozwiązanie drastyczne, polegające na zlikwidowaniu ligi. Ale to oznaczałoby, że kilkuset zapalonych piłkarzy amatorów zostałoby pozbawionych możliwości rywalizacji. A chyba nie na tym polega rola związku. Zabrakło wyczucia i dyplomacji, gdy postanowiono dorzucić Libiąż do A klasy. Teraz trzeba umieć to posprzątać.

Komentarze

Więcej w piłka nożna