Zobacz
Do góry

Po co komu Superpuchar?

W Tychach zmierzą się mistrz Polski z finalistą Pucharu Polski. Ale sama idea takiego meczu budzi wątpliwości.

Ten mecz o Superpuchar Polski jest mi potrzebny jak dziura w moście – tymi słowami przywitał nas trener GKS-u Tychy, Andrej Gusow. Chłopaki są po czterech trudnych spotkaniach w Lidze Mistrzów, najchętniej więc by odpoczywali i zbierali siły do sezonu. Z drugiej strony, intencją pomysłodawców takiego meczu – pomiędzy mistrzem Polski i zdobywcą Pucharu Polski – było uroczyste zainaugurowanie sezonu. Dla przypomnienia: w poprzednim sezonie tyszanie zdobyli podwójną koronę, stąd też na własnym lodzie zmierzą się z drugim finalistą PP, Comarch Cracovią (w lidze zajęła dopiero 4. miejsce).

Słowa uznania

Po wyjazdowym dwumeczu w Lidze Mistrzów tyski zespół zebrał sporo komplementów, choć wrócił na tarczy. – Co nam po uznaniu, skoro przegraliśmy, a po latach będą się liczyły tylko suche zestawienia statystyczne – dodaje białoruski szkoleniowiec. – Uważam, że z Helsinkami mogliśmy pokusić się o korzystniejsze rezultaty, byliśmy nawet blisko urwania punktu. No ale… Sędzia ukarał Michała Kotlorza karą, choć mógł nałożyć obustronną. Strata gola w takich okolicznościach boli. Z kolei szwedzki zespół Skelleftea daleko powinien zajść w tych rozgrywkach. Co nie zmienia faktu, że jestem pod wrażeniem postawy mojego zespołu. No ale właśnie po takich męczących meczach mamy teraz walczyć w Superpucharze, który nic de facto nie daje. Prestiż? No, zgoda, ale i tak w końcowym rozrachunku będziemy rozliczani z dokonań w lidze i Pucharze Polski.

Kłopoty z defensywą

Gusow się irytuje i trudno mu się dziwić. Jeszcze sezon ligowy na dobre się nie rozpoczął, a już defensywa legła w gruzach. Ostatnio Peter Novajovsky próbował wyjechać na lód, ale szybko z niego zjechał i nadal musi pauzować. Drugi z kontuzjowanych, Michael Kolarz, po ponadtygodniowej przerwie zaliczył pierwsze zajęcia i pewnie dzisiaj pojawi się w składzie. W jakiej będzie formie, tego nie wie nikt. Z kolei Bartosz Ciura w potyczce ze szwedzkim zespołem złamał palec, co było następstwem uderzenia krążkiem. Tym samym z silnej defensywy pozostały tylko wspomnienia.

Dylematy „Laszki”

– O wzmocnieniach obrony na tę chwilę nie ma mowy, na to możemy czekać miesiąc bądź jeszcze dłużej – wyjawia trener Gusow. – Najchętniej chłopakom „zafundowałbym” wolne, ale grać trzeba. Oczywiście, że zrobimy wszystko, by wygrać i udanie rozpocząć rywalizację w kraju.

Zmiany na lepsze?

Cracovia będzie bronić Superpucharu, który przed rokiem wywalczyła na własnym lodowisku, pokonując GKS Tychy w rzutach karnych 5:4. Nikt wówczas nie mógł przypuszczać, że będzie to jedyne trofeum wywalczone przez ekipę Rudolfa Rohacka w sezonie. W klubie zatem, po tym nieudanym sezonie, rozpoczęto budowę zespołu od nowa. Pożegnano wielu doświadczonych zawodników, zaś sprowadzano młodych i perspektywicznych.

– Superpuchar to zaledwie jeden mecz, który może być rozegrany na trzy lub nawet dwie formacje, ale my myślimy o całym sezonie – mocno zaakcentował trener „Pasów”, Rudolf Rohaczek. – Dzisiaj chcemy sprawić niespodziankę, choć nasza tworzona od nowa drużyna jest niewiadomą.

Mateusz Bepierszcz trzy ostatnie sezony spędził w Tychach, ale w maju bez żalu rozstał się z tym miastem i przeniósł pod Wawel. Dzisiaj pewnie będzie się chciał pokazać z jak najlepszej strony. Znany z zadziorności zawodnik zapowiada mocną walkę o Superpuchar.

 

Superpuchar Polski

Środa, 12 września

TYCHY, 18.00: GKS – Comarch Cracovia

Polska Hokej Liga

Środa, 12 września

JASTRZĘBIE, 18.00: JKH GKS – Kadra PZHL

Komentarze

Więcej w hokej