Zobacz
Do góry

Pora wyjaśnić zagadki i ruszyć w górę

Unia Oświęcim, 8-krotny mistrz kraju, miała kilka chudych lat, na podium, na najniższym stopniu, była w 2012 roku.

Przed tym sezonem w Oświęcimiu nie ukrywano wysokich aspiracji i lokata w czołowej „6” miała być obowiązkiem. Jednak jak na razie dorobek zespołu jest skromny, bo zgromadził tylko 10 punktów. po 9 meczach. A najbliższym i trudnym rywalem będzie Comarch Cracovia, gdzie dokonano rewolucji kadrowej po nieudanym poprzednim sezonie.

Poniżej kreski

W Oświęcimiu panuje jeszcze spokój, choć dotychczasowe osiągnięcia nikogo nie zadowalają. Wiele sobie obiecywano po podpisaniu kontraktu z Ondrejem Themarem, który w ubiegłym sezonie był „strzelbą” Tauronu. Doszedł obrońca Miroslav Jachym i dość niespodziewanie napastnik Dariusz Gruszka. Zespół wydaje się więc silny, ale może jeszcze nie „odpalił”.

65 minut klinczu

– Liczymy, że w końcu to nastąpi, bo najwyższy czas piąć się w górę – przekonuje prezes Unii, Paweł Kram. – Każda strata jest bolesna, bo w końcowym rozrachunku może się okazać, że zabrakło jednego albo dwóch punktów, żeby zrealizować cel. Wpływ na wyniki miała gra obronna zespołu oraz brak skuteczności. Jeżeli zespół szybko traci w niefrasobliwy sposób bramki wówczas trudno odrobić straty i tak właśnie, dla przykładu, było w Tychach. Może ostatni mecz w Nowym Targu jest zwiastunem lepszej i efektywniejszej gry.

Spójne działanie

W Oświęcimiu plotkuje sie, że atmosfera w zespole jest daleka od sielankowej i stąd też takie, a nie inne wyniki. – Mogę tylko potwierdzić, że jedności nie było i trzeba było uporządkować szatni. Teraz, mam nadzieję, sytuacja została opanowana – komentuje plotki prezes Unii. – Mamy stabilną sytuację, bo o budżet zadbało miasto oraz kilku sponsorów, powinny się więc szybko pojawić dobre wyniki.

Unia do tej pory straciła 30 goli, dlatego obrona wymagała wzmocnienia. Działacze doszli do porozumienia z Aleszem Jeżekiem, 28-letnim defensorem (188 cm/100 kg), który ma ciekawe CV (13 występów w KHL i później w WHL) i być może już zaprezentuje się w najbliższy meczach, u siebie z „Pasami” oraz w wyjazdowym w Jastrzębiu.

Bez presji

– Nasz zespół chyba przez cały sezon zasadniczy będzie zagadką – powiedział niedawno trener „Pasów”, Rudolf Rohaczek. I to stwierdzenie znajduje potwierdzenie w dotychczasowych meczach hokeistów Cracovii, bo wygrywają lub przegrywają w minimalnych rozmiarach.

– To świadczy o wyrównanej rywalizacji w lidze i jak trudno zdobywać punkty – przekonuje doświadczony krakowski napastnik, Filip Drzewiecki. – W naszym zespole dokonano poważnych zmian, ale zespół szybko się skonsolidował. Nieźle spisują się bramkarze (R. Kowalówka i Łuba – przyp.red), co ma wpływ na solidną defensywę. Gorzej jest z naszą skuteczności i tutaj tkwi nasz problem. W ten weekend znów nas czeka ciężka robota, bo przecież Unia jest zdecydowanie silniejsza niż w ostatnich sezonach, a następny rywal, opolski Orlik, też należy do niewygodnych rywali. W naszej szatni jest jednak fajna atmosfera i o tym na co nas stać przekonamy się dopiero za 2-3 miesiące. W okresie letnim wykonaliśmy solidną pracę, która na pewno zaprocentuje na finiszu sezonu regularnego i w play offie.

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w hokej