Zobacz
Do góry

Porażka z pierwszym punktem

Bez niespodzianki w Sosnowcu. Jastrzębski Węgiel planowo pokonał MKS Będzin, ale gospodarze zdołali mu urwać punkt.

Porównując składy obu drużyn, faworyt był tylko jeden – Jastrzębski Węgiel. Ekipa ta na każdej pozycji ma reprezentantów Polski, Niemiec i Francji, a na ławce rezerwowych siedzi choćby Salvador Hidalgo Oliva, jedna z największych gwiazd dwóch poprzednich sezonów PlusLigi. Co mogli przeciwstawić będzinianie, którzy do starcia przystępowali z zerowym dorobkiem punktowym? – Jesteśmy dość dobrze zbilansowaną drużyną. Tak naprawdę musimy wyeliminować tylko pojedyncze momenty, które nie pozwalaąj nam ugrać coś więcej – mówił przed meczem z potentatem z Jastrzębia Tomasz Kowalski, rozgrywający MKS-u.

Pierwsze akcje wskazywały, że w Sosnowcu niespodzianki nie będzie. Gospodarze wyglądali na speszonych nazwiskami po drugiej stronie siatki – Christian Fromm, Julien Lyneel czy Dawid Konarski. Grali bardzo bojaźliwie i rywale z łatwością zdobywali kolejne punkty.

Przyjezdni jednak niczego wielkiego nie prezentowali. Do tego grali niechlujnie. Słabo w tym fragmencie meczu spisywał się Lukas Kampa. Niemiecki rozgrywający na swoim fachu zna się jak mało kto, ale wczoraj wybitnie mu nie szło. Nie tylko nie potrafił zgubić bloku MKS-u, ale przede wszystkim był bardzo niedokładny. A to przekładało się na skuteczność. Fromm, Lyneel, Konarski raz za razem mylili się w ataku. Wystarczyło, że będzinianie odzyskali odwagę, do swojej gry dodali trochę ryzyka i mecz przybrał nieoczekiwany przebieg. Jastrzębskie gwiazdy były bezradne w starciu z Jakubem Peszką, Arturem Ratajczakiem i szalejącym w ataku Lincolnem Williamsem. Miejscowym pierwszego seta nie udało się jeszcze wygrać, ale w dwóch kolejnych byli już górą. Dopiero gdy gościom zajrzało w oczy widmo porażki, ujawnili swój potencjał i zaczęli grać na miarę oczekiwań. Poprawili przyjęcie zagrywki i odzyskali skuteczność w ataku. Dołożyli do tego jeszcze blok. Będzinianie natomiast opadli z sił, a bez nich nie mieli argumentów, by przeciwstawić się rywalom.

MKS Będzin – Jastrzębski Węgiel 2:3 (21:25, 25:21, 25:19, 13:25, 10:15)

BĘDZIN: Kozub, Peszko (13), Grzechnik (8), Williams (20), Langlois (8), Ratajczak (8), Potera (libero) oraz T. Kowalski (1), Faryna (2). Trener Gido VERMEULEN.

JASTRZEBIE: Kampa (3), Fromm (13), Kosok (8), Konarski (18), Lyneel (9), Hain (7), Popiwczak (libero) oraz Bucki (2), Rusek, Gunia (1), Oliva (2), Wolański. Trener Ferdinando De GIORGI.

Sędziowali Paweł Ignatowicz i Waldemar Kobienia (obaj Opole). Widzów 1280.

Przebieg meczu
I: 6:10, 14:15, 18:20, 21:25.
II: 10:7, 15:12, 20:16, 25:21.
III: 7:10, 15:13, 20:16, 25:19.
IV: 5:10, 10:15, 13:20, 13:25.
V: 2:5, 6:10, 10:15.

Bohater – Lukas KAMPA.

Komentarze

Więcej w katowicki sport

  • Abramowicz kontra Abramowicz bez rodzinnych sentymentów

    Dawid i Mateusz Abramowiczowie dotąd o ligowe punkty rywalizowali ze sobą dwukrotnie. I… w obu przypadkach któryś z nich okazywał się...

    Maciej Grygierczyk17 listopada 2018
  • Akceptacja nowego ustawienia

    Pomocnik ROW-u Rybnik, Kamil Spratek, wierzy, że ostatni w tym roku mecz przed własną publicznością jego drużyna zakończy zwycięstwem.

    Bogdan Nather17 listopada 2018
  • Gliwa idzie na rekord

    Można się było tego spodziewać. Michał Gliwa nie potrzebował zbyt wiele czasu, by stać się jednym z fundamentów lidera z Częstochowy.

    KRIS17 listopada 2018
  • Najpierw sparing, potem… krew

    Dziś o godz. 12.00, w Dankowicach, rozpocznie się sparing, w którym Podbeskidzie Bielsko-Biała zmierzy się z Cracovią.

    JK17 listopada 2018
  • Walka z „Wiedźminem”

    Tyszanie po raz drugi w sezonie odprawili „Szarotki”, ale do końca sezonu jeszcze daleko. Zobacz wyniki piątkowych meczów Polskiej Hokej Ligi.

    Włodzimierz Sowiński16 listopada 2018
  • Co dalej? Idzie na rekord. Bez sentymentów!

    W sobotnim numerze „Sportu” bogaty serwis informacyjny z różnych dyscyplin i ciekawa publicystyka. W sam raz dla Ciebie!

    Redakcja16 listopada 2018
  • Błąd i kary GieKSy

    Szkoda straconej szansy, bo była szansa na korzystny wynik, ale golem nie przynosi wstydu. W sobotę ostatnia szansa awansu.

    sow16 listopada 2018
  • Giel: Ruchem zarazili mnie w liceum

    Rozmowa z Piotrem Gielem, napastnikiem II-ligowca z Chorzowa.

    Maciej Grygierczyk16 listopada 2018
  • Matejko i inni, czyli zaolziańskie gry „na pioskowinie”

    Kiedy śląskiemu kibicowi „zmierznie się” czasami ekstraklasowy futbol w Zabrzu czy Gliwicach, kawał dobrej piłki czeka nań ledwie kilkadziesiąt kilometrów od...

    Dariusz Leśnikowski16 listopada 2018