Zobacz
Do góry

Powroty na Narodowym

Wczoraj odbyło się ważenie uczestników dzisiejszej gali w Warszawie. Zważono też Mariusza Wacha, ale jego rywala – wtedy – jeszcze nie było…

Organizator Narodowej Gali Boksu, Marcin Najman, oraz transmitująca to wydarzenie TVP od kilku tygodni reklamowali ją słowami – „takiego wydarzenia pięściarskiego jeszcze nie było!”. Cóż, hasło trochę na wyrost, bo przecież na PGE Narodowym w ubiegłym roku odbyła się zakończona wielkim sukcesem – frekwencyjnym i sportowym – gala KSW. Czy podobnym okaże się ta dzisiejsza? Przekonamy się dopiero po północy, po ostatnim pojedynku. Poprzedzające ją dni były na pewno bardzo nerwowe dla organizatorów, gdyż pojawił się problem z rywalem dla Mariusza Wacha, który miał wystąpić w walce wieczoru. O kłopotach z dopingiem Erika Moliny napisano już wszystko. Do wczoraj liczono, że może jednak pojawi się w Polsce, ale nic z tego nie wyszło. Wach ma jednak dziś wejść do ringu. Z kim? W grę wchodziły nazwiska Anglika Dominika Aniklande, Ukraińca z polskim paszportem, Serhija Werwejki i Michała Bańbuły.

W tej sytuacji dokonano zmian w programie i w walce wieczoru zobaczymy Artura Szpilkę, który zmierzy się z 43-letnim Dominickiem Guinnem. Amerykanin ostatni raz walczył dwa lata temu, kiedy wytrzymał 10 rund z późniejszym pretendentem do tytułu WBO, Brytyjczykiem Hughie Furym, kuzynem byłego mistrza świata, Tysona. Jeszcze wcześniej walczył i przegrał na punkty z Tomaszem Adamkiem. Guinn słynie z odporności na ciosy i jeszcze nigdy nie przegrał przed czasem. Czy dokona tego „Szpila”? Gdyby mu się to udało, byłby to jego dobry powrót na ring.

Być albo nie być

Andrzej Wasilewski, promotor Szpilki nie ukrywa, że to bardzo ważny sprawdzian dla jego pięściarza. W wywiadzie dla TVP powiedział: – Artur wraca na ring w bardzo trudnej sytuacji. Przegrał dwie walki z rzędu, a ostatnia porażka była dla niego naprawdę bolesna. Co by Artur nie mówił i jakby nie był wesoły, to wiemy, że kiedy przyjdzie moment wyjścia do ringu, to nie będzie już tak prosto. Trzecia z rzędu porażka Artura sprawiłaby, że chyba sam byłbym pierwszą osobą, która namawiałaby go na zakończenie kariery. Mało kto o tym pamięta, ale to promotorzy odpowiadają za pięściarzy oraz za ich zdrowie. Mamy jednak nadzieję, że świetny kontakt Artura z trenerem Andrzejem Gmitrukiem i chemia, jaka wytworzyła się między nimi na sali treningowej przełoży się na dobry występ Szpilki w ringu.

Wspomniany Gmitruk zapewnił, że jego podopieczny jest przygotowany fizycznie, ale musi być bardziej zdyscyplinowany taktycznie niż w poprzednich walkach. – Artur świetnie prezentuje się na treningach i po prostu musi to pokazać w ringu. Wierzę, że zrobi to w starciu z Guinnem, który nie będzie łatwym przeciwnikiem – powiedział Andrzej Gmitruk.

Wierzę w siebie

– Jestem innym zawodnikiem niż w ostatniej przegranej przez nokaut walce z Deontayem Wilderem – twierdzi Artur Szpilka. – I to z wielu powodów. Mam zdrową rękę, to przede wszystkim. Do tego znakomicie pracuje mi się z Andrzejem Gmitrukiem, który jest dobrym psychologiem i ma świetne „bokserskie oko”. Każdy z moich trenerów coś mi dał, a trenowałem wcześniej z Fiodorem Łapinem i Ronnim Shieldssem. A Guinn? Nie upada, a walczył ze świetnymi pięściarzami. Widział już w ringu wszystko, ma doświadczenie i siłę. Pięściarz z wiekiem może tracić szybkość, ale reszta zostaje. Uważam tylko, że na tę chwilę to dobry przeciwnik. Wracam po dwóch porażkach i chcę iść krok po kroku przed siebie. W Warszawie chcę po prostu pokazać dobry boks.

Polski debiut

Na zwycięski powrót czeka też Izu Ugonoh, który po raz pierwszy zaprezentuje się w Polsce. Ostatni raz walczył półtora roku temu w USA, gdzie poniósł pierwszą porażkę – i to przed czasem – w karierze z Dominikiem Breazeale. Polak będzie walczył z Fredem Kassim, który kilka miesięcy temu stoczył dobry i równy pojedynek z Tomaszem Adamkiem w Częstochowie. Ugonoh i z tej współpracy jest bardzo zadowolony. – Pana Andrzeja uważam za jednego z najlepszych trenerów nie tylko w Polsce. Wykonałem z nim kawał solidnej pracy i nie mogę się doczekać, by pokazać to w ringu. Przygotowania przebiegły wyśmienicie. Cieszę się, że wreszcie pokażę się w Polsce. Mogę traktować tę galę dużo bardziej osobiście – opowiadał Izu, który najczęściej występował w Nowej Zelandii.

Będą atrakcje

Na PGE Narodowym będzie też walka mistrzowska. Ewa Piątkowska też wraca po długiej, półtorarocznej przerwie i będzie broniła pasa WBC w wadze junior średniej (69,9 kg). Jej rywalką będzie twarda i bardzo doświadczona Maria Lindberg. – To będzie najważniejsza walka w mojej karierze i wielkie wydarzenie dla całego boksu pań w Polsce. Jeszcze nigdy walka kobiet nie miała w naszym kraju takiej oglądalności, jak ta w piątek – oświadczyła na konferencji prasowej Piątkowska.

Będzie też na PGE Narodowym i śląski akcent, bowiem w jednej z przedwalk wystąpi górnik z kopalni Bielszowice w Rudzie Śląskiej, Robert Talarek. Pięściarz z grupy Silesia Boxing miał ostatnio udane i zwycięskie występy na zagranicznych ringach. Ewentualna wygrana z cenionym Norbertem Dąbrowskim może mu otworzyć drzwi do kolejnych ciekawych walk.

Organizatorzy oprócz emocji sportowych, gwarantują występy artystyczne na najwyższym poziomie. Gwiazdą wieczoru będzie diva polskiej sceny muzycznej – Edyta Górniak. Na scenie wystąpią też zespół Kombii i raper Liroy. Patronat nad Narodową Galą Boksu, która ma uświetnić obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, objęła senator Anna Maria Anders.

Komentarze

Więcej w boks