Zobacz
Do góry

Sprawdzą „kosmiczny” sprzęt Lindgrena?

Gdy w marcu, podczas przedsezonowej prezentacji, 5 tysięcy kibiców zgromadzonych w Hali Częstochowa na pytanie konferansjera: Kto będzie mistrzem Polski?; odpowiadało: Włókniarz, Włókniarz, Włókniarz; kibice w innych żużlowych miastach kpili na internetowych forach w najlepsze.

Po trzech kolejkach PGE Ekstraligi nikt już jednak nie lekceważy częstochowskich „Lwów”. Wygrali wysoko z Tarnowem, mimo błędów sędziego wyszarpali punkt w Grudziądzu, a w niedzielę po raz pierwszy od dekady triumfowali w Zielonej Górze.

– To wszystko kwestia dobrej atmosfery. Jedziemy spokojnie i bawimy się dalej – przyznał trener Marek Cieślak, a prezes Michał Świącik dodał: – U nas, w przeciwieństwie do innych klubów, nikt nie wywiera na zawodników żadnej presji. Nikt po słabszych występach nie jest wzywany na „dywanik”.

Twardy Miedziński

Ten „jasnogórski spokój” najwidoczniej świetnie działa na zawodników, czego najlepszym przykładem był w niedzielę Adrian Miedziński. Po dwóch upadkach w Grudziądzu i „bączku” bez pomocy rywala w kolejnym meczu z Tarnowem, niektórzy już byłego reprezentanta Polski skreślili. Tymczasem w Zielonej Górze pokazał, że wciąż może być liderem drużyny w najsilniejszej żużlowej lidze świata. Wywalczył 10 punktów plus 2 bonusy. – To, że pokonaliśmy Falubaz, to w dużej mierze właśnie jego zasługa. Cztery pierwsze biegi miał perfekcyjne. Nie dość, że był szybki, to jeszcze myślał na torze i kontrolował jazdę kolegi z pary – ocenił prezes forBet Włókniarza.

Skuteczniejszy od Miedzińskiego był tylko Fredrik Lindgren, którego jazdę w tym roku wszyscy określają jako kosmiczną. W trzech meczach pokonał go tylko jeden rywal – przeżywający „drugą młodość” 41-letni Nicki Pedersen. W podsumowującym kolejkę Magazynie PGE Ekstraligi eksperci nSport+ żartowali, zadając pytanie: Kto pierwszy wpadnie na pomysł sprawdzenia magicznego motocykla Szweda? Były trener Get Well Toruń – Robert Kościecha stwierdził, że on ma swego faworyta.

W tym roku większa kara

Nawiązał tym samym do głośnej sprawy z zeszłego sezonu, gdy gaźnik w motocyklu innego żużlowca Włókniarza – Leona Madsena postanowił sprawdzić menadżer zespołu z Torunia, Jacek Frątczak. Poskutkowało to tym, że pieniądze stracił, a podrażnione „Lwy” po raz pierwszy w karierze zdobyły MotoArenę.

– W tym roku taka „przyjemność” drożej kosztuje. Za rozebranie silnika strona protestująca musiałaby zapłacić 12500 złotych – stwierdził przedstawiciel PGE Ekstraligi, Leszek Demski. – To jest trochę nienormalne, ale niech sobie sprawdzają. Nie mamy nic do ukrycia. Poza silnikiem niech mu jeszcze sprawdzą manetkę z gazu. Jest wykonana z gumy kosmicznej, a Szwed tak nią kręci, że na pewno jest za lekka – wykpił temat prezes Świącik. – Tajemnicą fenomenalnej dyspozycji Lindgrena nie są wcale tylko świetnie silniki, ale całe jego podejście do sportu. Przed meczem obowiązkowo ćwiczenia, skoki na skakance, do tego relaks i medytacja. Totalny profesjonalizm. Życzyłbym mu, żeby w końcu przełożyło się to na wynik indywidualny, czyli upragniony tytuł mistrza świata – dodał sternik forBet Włókniarza.

Zadowoleni ze współpracy

Lindgren po rozstaniu ze szwajcarskim tunerem, Marcelem Gerhadem, przesiadł się na GM-y przygotowywane przez Flemminga Graversena. Z usług Duńczyka korzysta zresztą większość zawodników forBet Włókniarza. – Jesteśmy w 100% zadowoleni z tej współpracy – przyznał prezes Świącik, który obecnie mocno zastanawia się nad tym, czy nie wypożyczyć do któregoś klubu Andrieja Kudriaszowa.

Rosjanin imponował formą podczas przedsezonowych sparingów, ale uraz płuca podczas meczu kontrolnego ze Speed Car Motorem Lublin wyłączył go na parę tygodni ze sportu. Gdy wrócił do treningów częstochowianie byli już rewelacją rozgrywek.

Działacze nie chcą by Kudriaszow, z którym podpisali aż trzyletni kontrakt, stracił cały sezon. – Interesuje nas taki klub, w którym miałby gwarancję startów. Zależy nam na jego rozwoju – powiedział Michał Świącik.

Byłby mile widziany

Wczoraj na trybunach stadionu w Rybniku można było usłyszeć, że Kudriaszowa chętnie widzieliby w swej drużynie sympatycy ROW-u. Spadkowiczom z PGE Ekstraligi wyraźnie brakuje bowiem trzeciego lidera, który razem z Kacprem Woryną i Troyem Batchelorem pomógłby drużynie w powrocie do elity.

Rosjanin zna pierwszoligowe tory. Przed rokiem był jednym z liderów bydgoskiej Polonii, zaliczając w Nice 1. LŻ całkiem przyzwoitą średnią – 1,79 pkt/bieg. – Myślę, że w tym roku mógłby być znacznie skuteczniejszy. Jest świetnie przygotowany. Na treningach nie jeździ wcale gorzej niż nasi liderzy. Jest też bardzo mocno dosprzętowiony. Rybnik? Jest to moim zdaniem bardzo poukładany klub, który mógłby być dobrym miejscem dla niego. Piłeczka jest jednak po stronie działaczy ROW-u. My jesteśmy gotowi by siąść do rozmów i się dogadać finansowo – stwierdził prezes Świącik. – W grę wchodzi raczej odpłatne wypożyczenie, gdyż sporo zainwestowaliśmy w Rosjanina – dodał.

Komentarze

Więcej w katowicki sport

  • Akceptacja nowego ustawienia

    Pomocnik ROW-u Rybnik, Kamil Spratek, wierzy, że ostatni w tym roku mecz przed własną publicznością jego drużyna zakończy zwycięstwem.

    Bogdan Nather17 listopada 2018
  • Gliwa idzie na rekord

    Można się było tego spodziewać. Michał Gliwa nie potrzebował zbyt wiele czasu, by stać się jednym z fundamentów lidera z Częstochowy.

    KRIS17 listopada 2018
  • Najpierw sparing, potem… krew

    Dziś o godz. 12.00, w Dankowicach, rozpocznie się sparing, w którym Podbeskidzie Bielsko-Biała zmierzy się z Cracovią.

    JK17 listopada 2018
  • Walka z „Wiedźminem”

    Tyszanie po raz drugi w sezonie odprawili „Szarotki”, ale do końca sezonu jeszcze daleko. Zobacz wyniki piątkowych meczów Polskiej Hokej Ligi.

    Włodzimierz Sowiński16 listopada 2018
  • Co dalej? Idzie na rekord. Bez sentymentów!

    W sobotnim numerze „Sportu” bogaty serwis informacyjny z różnych dyscyplin i ciekawa publicystyka. W sam raz dla Ciebie!

    Redakcja16 listopada 2018
  • Błąd i kary GieKSy

    Szkoda straconej szansy, bo była szansa na korzystny wynik, ale golem nie przynosi wstydu. W sobotę ostatnia szansa awansu.

    sow16 listopada 2018
  • Giel: Ruchem zarazili mnie w liceum

    Rozmowa z Piotrem Gielem, napastnikiem II-ligowca z Chorzowa.

    Maciej Grygierczyk16 listopada 2018
  • Matejko i inni, czyli zaolziańskie gry „na pioskowinie”

    Kiedy śląskiemu kibicowi „zmierznie się” czasami ekstraklasowy futbol w Zabrzu czy Gliwicach, kawał dobrej piłki czeka nań ledwie kilkadziesiąt kilometrów od...

    Dariusz Leśnikowski16 listopada 2018
  • Ledecky odszedł i trafia. Teraz przydałby się taki snajper

    David Ledecky w Górniku mało co grał i strzelał. U siebie w domu zdobywa bramkę za bramką. Przewodzi stawce najskuteczniejszych w...

    Michał Zichlarz16 listopada 2018