Zobacz
Do góry

Finał Grand Prix: Srebrny Zmarzlik tylko postraszył Woffindena

Wydawało się, że 10-punktowa przewaga w klasyfikacji generalnej nad Bartoszem Zmarzlikiem przed ostatnią rundą Grand Prix, będzie na tyle bezpieczna dla Taia Woffindena, że spokojnie dokończy swą misję zdobycia trzeciego w karierze mistrzostwa świata.

Ostatecznie tak się stało. Woffinden zdobył złoto i został pierwszym w historii brytyjskim żużlowcem z trzema tytułami indywidualnego mistrza globu na koncie. Spokoju jednak w Toruniu nie było. Bartosz Zmarzlik sprawił, że Brytyjczyk mocno najadł się strachu.

Zmarzlik zawody na MotoArenie rozpoczął genialnie. Chociaż przyszło mu startować z zewnętrznych pół (przez co przegrywał dojazd do pierwszego wirażu), to nic sobie z tego nie robił. Odjeżdżał na odsypaną część toru, a potem z zadziwiającą swobodą mijał kolejnych rywali. Woffinden o jego szybkości przekonał się w 11. biegu. Polak odjechał z łatwością Brytyjczykowi i Jasonowi Doyle’owi, a lider klasyfikacji generalnej tak się „zagotował” tym faktem, że zamiast spokojnie jechać na trzecim miejscu, rzucił się w pogoń za Australijczykiem. W efekcie popełnił błąd, wyprostowało mu w wirażu motocykl i przeleciał przez kierownicę. Wypadek wyglądał bardzo źle, bo noga żużlowca utkwiła między kołem a ramą. Został wykluczony z powtórki, a w kolejnym starcie obolały (uszkodził kość śródstopia) przywiózł tylko punkt.

Woffinden po raz trzeci?

W tym momencie Zmarzlik, który konsekwentnie robił swoje, zbliżył się do Woffindena na zaledwie 5 punktów. Trzeba przyznać, że nieco pomógł mu w tym duński arbiter, który dopuścił go do powtórki XVI. biegu, chociaż po ostrym podjeździe pod Przemysława Pawlickiego mógł zostać wykluczony, co przyznał nawet jego reprezentacyjny kolega – Patryk Dudek.

Decydujący o losach tytułu okazał się drugi półfinał, w którym ponownie spotkali się dwaj najwięksi rywale do złota. Lepiej wystartował Zmarzlik, a Woffinden na wyjściu z pierwszego łuku był ostatni! Na wejściu w drugi łuk popisał się jednak brawurową akcją, wciskając się na drugie miejsce przy samej „kredzie” za Nielsem Kristianem Iversenem, a potem skupił się na obronie tej pozycji. Tuż po minięciu mety został ściągnięty z motocykla przez swój team i podrzucany do góry z radości, a potem pobiegł na trybuny wyściskać swoją zapłakaną ze szczęścia żonę Faye i córeczkę Rylee. By nie było wątpliwości, że tytuł trafił w godne ręce, Brytyjczyk klasę zaprezentował także w finale toruńskich zawodów, ogrywając piekielnie szybkiego i bezbłędnego w poprzednich biegach Łagutę. Przed wejściem na podium ujął polską publiczność dedykując tytuł mistrzowski swemu byłemu koledze z Betard Sparty Wrocław – Tomaszowi Jędrzejakowi, który w sierpniu popełnił samobójstwo.

Zmarzlik mimo nieudanego pościgu za Brytyjczykiem nie był rozczarowany. – Jestem szczęśliwy. Srebrny medal, to największy sukces w mojej karierze. Mam nauczkę, że jeśli chcę być mistrzem świata, to nie mogę odstawać od rywali po pierwszych rundach. Cieszę się, że postawiłem się Woffindenowi, chociaż w trakcie zawodów nie wiedziałem jaką mam stratę. W teamie był zakaz rozmawiania na ten temat – zdradził.

Przed turniejem w Toruniu ogromne szanse na brązowy medal miał też Maciej Janowski, zajmujący trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej razem z Fredrikiem Lindgrenem. Wrocławianinowi w sobotę kompletnie brakowało jednak szybkości. Dobre starty nic nie dawały, bo błyskawicznie tracił pozycje na dystansie. – Prędkość na trasie to był klucz. Nie mogliśmy znaleźć sposobu na ten tor – przyznał Janowski, który wciąż odczuwa też skutki upadku podczas niemieckiej rundy Grand Prix w Teterow. – Tak naprawdę dochodziłem po nim do siebie do wczoraj. W piątek jeszcze konieczne były masaże – zdradził wrocławianin.

Sezon rozczarowująco skończył się także dla trzeciego z polskich asów – Patryka Dudka. Wicemistrz świata z 2017 roku przechodzi rehabilitację po złamaniu ręki i w sobotę mógł tylko nerwowo przyglądać się z boku, czy nie wyleci z pierwszej ósemki, mającej zagwarantowany start w przyszłorocznym cyklu (ma liczyć 11. rund, z finałem w australijskiej Adelajdzie). Tak się niestety stało. W ostatniej serii fazy zasadniczej przeskoczył go Emil Sajfutdinow, który ostatecznie zakończył zawody na trzecim miejscu.

Dudkowi humor poprawił się w niedzielę wieczorem gdy okazało się, że FIM przyznało mu jedną z czterech „dzikich kart” na przyszłoroczne rozgrywki. Poza Polakiem uznanie w oczach działaczy znaleźli: Martin Vaculik, Matej Žagar i Leon Madsen (indywidualny mistrz Europy). Sensacją jest, iż zabrakło miejsca dla trzykrotnego mistrza świata – Nickiego Pedersena.

 

Wyniki GP Polski w Toruniu:

1.    Tai Woffinden (Wielka Brytania) 15 (3, 3, w, 1, 3, 2, 3)

2.    Artiom Łaguta (Rosja) 20 (3, 3, 3, 3, 3, 3, 2)

3.    Emil Sajfutdinow (Rosja) 11 (2, 2, 0, 1, 3, 2, 1)

4.    Niels Kristian Iversen (Dania) 10 (2, 2, 3, 0, t, 3, 0)

5.    Bartosz Zmarzlik (Polska) 15 (3, 3, 3, 3, 2, 1)

6.    Fredrik Lindgren (Szwecja) 11 (2, 2, 1, 3, 2, 1)

7.    Greg Hancock (USA) 9 (0, 3, 3, 2, 1, 0)

8.    Martin Vaculik (Słowacja) 8 (1, 1, 2, 3, 1, 0)

9.    Jason Doyle (Australia) 7 (3, 1, 1, 0, 2)

10.          Nicki Pedersen (Dania) 7 (1, 2, 2, 2, 0)

11.          Matej Žagar (Słowenia) 6 (2, 0, 1, 1, 2)

12.          Maciej Janowski (Polska) 6 (1, 0, 2, 2, 1)

13.          Chris Holder (Australia) 5 (1, 1, 0, 0, 3)

14.          Vaclav Milik (Czechy) 5 (w, 1, 2, 1, 1)

15.          Daniel Kaczmarek (Polska) 2 (0, 0, 0, 2, 0)

16.          Przemysław Pawlicki (Polska) 1 (0, 0, 1, w, 0)

17.          Igor Kopeć-Sobczyński (Polska) 0 (0)

 

Bieg po biegu:

I. Zmarzlik, Lindgren, Janowski, Hancock

II. Doyle, Iversen, Pedersen, Milik (w)

III. Łaguta, Žagar, Vaculik, Pawlicki

IV. Woffinden, Sajfutdinow, Holder, Kaczmarek

V. Hancock, Pedersen, Vaculik, Kaczmarek

VI. Woffinden, Lindgren, Milik, Pawlicki

VII. Zmarzlik, Iversen, Holder, Žagar

VIII. Łaguta, Sajfutdinow, Doyle, Janowski

IX. Hancock, Milik, Žagar, Sajfutdinow

X. Łaguta, Pedersen, Lindgren, Holder

XI. Zmarzlik, Vaculik, Doyle, Woffinden (w)

XII. Iversen, Janowski, Pawlicki, Kaczmarek

XIII. Łaguta, Hancock, Woffinden, Iversen

XIV. Lindgren, Kaczmarek, Žagar, Doyle

XV. Zmarzlik, Pedersen, Sajfutdinow, Pawlicki (w)

XVI. Vaculik, Janowski, Milik, Holder

XVII. Holder, Doyle, Hancock, Pawlicki

XVIII. Sajfutdinow, Lindgren, Vaculik, Kopeć-Sobczyński

XIX. Łaguta, Zmarzlik, Milik, Kaczmarek

XX. Woffinden, Žagar, Janowski, Pedersen

Półfinał 1. Łaguta, Sajfutdinow, Lindgren, Vaculik

Półfinał 2. Iversen, Woffinden, Zmarzlik, Hancock

Finał. Woffinden, Łaguta, Sajfutdinow, Iversen

 

Klasyfikacja generalna cyklu Grand Prix 2018:

1. Woffinden 139, 2. Zmarzlik 129, 3. Lindgren 109, 4. Janowski 104, 5. Hancock 102, 6. A. Łaguta 97, 7. Doyle 93, 8. Sajfutdinow 89, 9. Dudek 84, 10. Žagar 79, 11. Pedersen 74, 12. C. Holder 65, 13. Vaculik 52, 14. Prz. Pawlicki 36, 15. Iversen 36, 16. Cook 30

Komentarze

Więcej w katowicki sport