Zobacz
Do góry

Stoch: Jestem jak Feniks

Rozmowa ze zdobywcą Kryształowej Kuli za wygranie klasyfikacji generalnej sezonu 2017/2018.

Korespondencja z Planicy

Kiedy odbierał pan drugą Kryształową Kulę, emocje były większe niż za pierwszym razem?

Kamil STOCH: – Czy ja wiem? Były one inne, ale w tym sensie, że sam jestem innym sportowcem, człowiekiem i jestem bardziej świadomy tego, co się we mnie dzieje. Wiem, ile osób na mnie pracuje, ile mi pomaga i ile muszą poświęcić, bym mógł osiągnąć to, co obecnie osiągam.

Mówi pan: jestem bardziej świadomy. Tyle że na igrzyskach w Pjongczangu zdawało się, że pańskie podejście do sukcesu w porównaniu z Soczi było podobne. A tamte wydarzenia dzielą też cztery lata.

Kamil STOCH: – Na pewno jestem bardziej dojrzałym człowiekiem. I też musiałem na to ciężko pracować. Zresztą nikt mi nie dał tych sukcesów za darmo.

To był sezon życia?

Kamil STOCH: – Mam nadzieję, że taki jeszcze przede mną.

A biorąc pod uwagę poprzednie?

Kamil STOCH: – To był niesamowity sezon, nie tylko pod względem indywidualnych i drużynowych osiągnięć, ale także tego, że potrafiłem utrzymać dobrą dyspozycję od pierwszego do ostatniego skoku, co moim zdaniem jest największym sukcesem i powodem do dumy.

Kiedyś powiedział pan, że nie jest robotem. Tymczasem cały czas słyszymy w pańskim kontekście przydomek „Robo-Stoch”.

Kamil STOCH: – Bez przesady. Jestem człowiekiem i czuję zmęczenie, zresztą już mi się zaczyna język plątać. Ale jeszcze dam radę (śmiech).

Richard Freitag, który w Pucharze Świata przegrał tylko z panem, powiedział, że fajnie było być częścią tego, co robi Kamil Stoch.

Kamil STOCH: – Miło mi, że mówi to nie tylko kolega, ale przede wszystkim rywal ze skoczni. Zresztą ja też muszę moim konkurentom podziękować, bo dzięki ich zaangażowaniu, motywacji, ambicji i walce sam się napędzałem i mogłem się rozwijać. Były momenty pięknej rywalizacji między nami. Pod tym względem ten sezon był super.

Jaki konkurs tego sezonu był dla pana najpiękniejszy?

Kamil STOCH: – Wszyscy mnie o to pytają. Uważam, że cały sezon był taki, jakim go chciałem zapamiętać i wiele momentów, jakie chciałbym zatrzymać. Najbardziej cieszy mnie to, że w tym wszystkim byli przy mnie moi najbliżsi: żona, rodzina, ale także trenerzy i koledzy z drużyny.

A momenty kryzysowe?

Kamil STOCH: – Najgorzej było po Turnieju Czterech Skoczni. Pojechałem do Kulm, żeby sobie polatać, tymczasem byłem totalnie wykończony. Wszystko to, co się wydarzyło w ostatnich dniach, musiało się w końcu odbić na mnie. Choć chciałem wiele, nie mogłem. Ale wystarczyło poczekać chwilę i wszystko wróciło do formy.

Jak udaje się panu przezwyciężyć takie trudne momenty?

Kamil STOCH: – Moja żona mówi, że jestem jak Feniks – szybko się odradzam. Cały czas zresztą nad tym pracuję, żeby być coraz lepszym i odpornym na różne sytuacje. Miewałem sezony, które zaczynałem nieźle, później gasłem, a następnie wracałem na odpowiedni poziom, po czym znów przychodził kryzys. Tymczasem w tym roku na początku budowałem dobrą dyspozycję, którą potem utrzymywałem przez długi czas, a nawet byłem lepszy.

Widzieliśmy, jak po konkursie podszedł do pana trener Norwegów, Alexander Stoeckl i serdecznie uściskał. Co powiedział?

Kamil STOCH: – Podziękował mi za to, co zrobiłem. Przyznał, że dzięki moim skokom każdy chce być lepszy i ma większą motywację do pracy. To miłe. Ale muszę powiedzieć, że ja też dziękuję moim konkurentom, którzy zmotywowali mnie i moją drużynę na tyle mocno, że będziemy chcieli być lepsi w przyszłym roku.

Komentarze

Więcej w katowicki sport

  • Abramowicz kontra Abramowicz bez rodzinnych sentymentów

    Dawid i Mateusz Abramowiczowie dotąd o ligowe punkty rywalizowali ze sobą dwukrotnie. I… w obu przypadkach któryś z nich okazywał się...

    Maciej Grygierczyk17 listopada 2018
  • Akceptacja nowego ustawienia

    Pomocnik ROW-u Rybnik, Kamil Spratek, wierzy, że ostatni w tym roku mecz przed własną publicznością jego drużyna zakończy zwycięstwem.

    Bogdan Nather17 listopada 2018
  • Gliwa idzie na rekord

    Można się było tego spodziewać. Michał Gliwa nie potrzebował zbyt wiele czasu, by stać się jednym z fundamentów lidera z Częstochowy.

    KRIS17 listopada 2018
  • Najpierw sparing, potem… krew

    Dziś o godz. 12.00, w Dankowicach, rozpocznie się sparing, w którym Podbeskidzie Bielsko-Biała zmierzy się z Cracovią.

    JK17 listopada 2018
  • Walka z „Wiedźminem”

    Tyszanie po raz drugi w sezonie odprawili „Szarotki”, ale do końca sezonu jeszcze daleko. Zobacz wyniki piątkowych meczów Polskiej Hokej Ligi.

    Włodzimierz Sowiński16 listopada 2018
  • Co dalej? Idzie na rekord. Bez sentymentów!

    W sobotnim numerze „Sportu” bogaty serwis informacyjny z różnych dyscyplin i ciekawa publicystyka. W sam raz dla Ciebie!

    Redakcja16 listopada 2018
  • Błąd i kary GieKSy

    Szkoda straconej szansy, bo była szansa na korzystny wynik, ale golem nie przynosi wstydu. W sobotę ostatnia szansa awansu.

    sow16 listopada 2018
  • Giel: Ruchem zarazili mnie w liceum

    Rozmowa z Piotrem Gielem, napastnikiem II-ligowca z Chorzowa.

    Maciej Grygierczyk16 listopada 2018
  • Matejko i inni, czyli zaolziańskie gry „na pioskowinie”

    Kiedy śląskiemu kibicowi „zmierznie się” czasami ekstraklasowy futbol w Zabrzu czy Gliwicach, kawał dobrej piłki czeka nań ledwie kilkadziesiąt kilometrów od...

    Dariusz Leśnikowski16 listopada 2018