Zobacz
Do góry

Szalony hit w Warszawie!

Zapowiadany jako hit kolejki ligowy klasyk, w którym Legia podejmowała krakowską Wisłę był niezwykle emocjonujący. A nawet – szalony! Tyle że obrońcy obu zespołów nie będą tego starcia przy Łazienkowskiej dobrze wspominać.

W pierwszej połowie meczu Legia Warszawa – Wisła Kraków, warszawianie rozgrywali najlepszą partię w obecnym sezonie przed własną publicznością. Co prawda przewagę w posiadaniu piłki miała Wisła, krakowanie wymienili o ponad 50 podań więcej od gospodarzy, ale nic dla Białej Gwiazdy z tego nie wynikało. Zespół Ricardo Sa Pinto w pełni kontrolował rozwój wydarzeń na boisku, co ułatwiła szybko zdobyta bramka. Ledwie zaczęła się 2. minuta, a Michał Kucharczyk precyzyjnie dośrodkował w prawego skrzydła na bliższy słupek, gdzie znakomicie znalazł się Dominik Nagy, który – przy udziale Zorana Arsenicia – nie pozostawił szans na skuteczną interwencję Mateuszowi Lisowi.

   Kolejne trafienie gospodarze zadali w 24. minucie. Tym razem Nagy wystąpił w roli asystenta, popisał się bardzo dokładnym prostopadłym podaniem do Carlitosa, który nie zwykł marnować tak dobrych sytuacji. Lis i tym razem był bezradny – dostał kanał – choć przy utracie drugiego gola także nie był w ogóle w stanie – z uwagi na bliską odległość od bramki, z której uderzał Hiszpan – zapobiec utracie gola.

Wisła przy Łazienkowskiej dobrze sobie radzi z Legią

  Po zmianie stron nadal w roli głównej występowała drużyna, która atakowała na bramkę usytuowaną przed trybuną najbardziej fanatycznych kibiców Legii. Tyle że po przerwie w kierunku „Żylety” raz za razem sunęły już ataki Wisły. Krakowianie wyszli o wiele bardziej zmotywowani na drugą połowę, i potrafili wreszcie zrobić użytek z przewagi w posiadaniu piłki. To oni weszli zdecydowanie lepiej w tę część rywalizacji i doprowadzili – między 57. a 62. minutą –  do trzęsienia ziemi przy Łazienkowskiej.

  Rozegranie bramkowych akcji było bardzo podobne do tego, jakie zaprezentowała Legia. Sygnał do ataku dał Rafał Boguski, który znakomicie wypuścił w uliczkę w polu karnym Jesusa Imaza, który bez trudu pokonał Arkadiusza Malarza uderzając w krótki róg. Chwilę później Dawid Kort znakomicie rozrzucił piłkę na lewe skrzydło do Martina Kostala, który stojąc pod linią boczną pola karnego fantastycznie zawinął prawą nogą do dalszego słupka. I po zaledwie minucie od zdobycia przez gości pierwszego gola doprowadził do wyrównania. Dzieła demontażu defensywy Legii – która w opisywanym okresie istniała tylko teoretycznie – dopełnił Imaz. 28-latek z Hiszpanii został kapitalnie rozprowadzony przez Kostala – który błyskawicznie odegrał piłkę dostarczoną przez Zdenka Ondraka – do końca zachował zimną głowę i znajdując się na czystej pozycji nie dał najmniejszych szans doświadczonemu golkiperowi Legii, strzelając lewą nogą pod brzuchem Malarza.

Ricardo Sa Pinto daje w kość starszym panom

   To jednak nie był koniec emocji przy Łazienkowskiej w niedzielny, dość chłodny wieczór. Gdy wydawało się, że goście mają mecz pod kontrolą i tylko kwestią czasu jest czwarte dla nich trafienie – Sa Pinto postanowił zagrać va banque, delegując na plac gry wszystkich trzech napastników, których wpisał do meczowego protokołu. Gospodarze zagrali wysokim pressingiem, który okazał się niezwykle opłacalną taktyką, bo to stoper Mateusz Wieteska zaliczył asystę przy wyrównującym golu Carlitosa. Hiszpan, który w ubiegłym sezonie grał dla Białej Gwiazdy zatańczył w szesnastce przed Maciejem Sadlokiem na tyle sugestywnie, że doświadczony defensor… siadł na murawie otwierając korytarz do bramki. Mając otwartą przestrzeń legionista przepięknie uderzył pod poprzeczkę.

Legia Warszawa – Wisła Kraków 3:3 (2:0)

1:0 –  Nagy 2. min (asysta Kucharczyk),

2:0 – Carlitos 24. min. (asysta Nagy),

1:2 – Imaz 57. min (asysta Boguski),

2:2 – Kostal 58. min. (asysta Kort),

2:3 – Imaz 62. min. (asysta Kostal),

3:3 – Carlitos 90. min (asysta Wieteska)

LEGIA: Malarz  – Vesović, Jędrzejczyk, Wieteska, Hlousek – Cafu, Martins (83. Kulenović) – Kucharczyk (65. Kante), Szymański, Nagy (78. Pasquato)  –  Carlitos. Trener: Ricardo SA PINTO.

WISŁA: Lis – Arsenić, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak – Basha, Kort (68. Bartkowski) – Boguski (83. Wojtkowski), Imaz, Kostal (90. Bartosz) – Ondrasek. Trener: Maciej STOLARCZYK.

Sędziował: Bartosz Frankowski (6, Toruń) Widzów: 26363.

Żółte kartki:  Hlousek (14. faul ), Szymański (45. faul). Kante (82. faul), Kulenović (90+5. faul) – Wasilewski (16. faul), Imaz (60. faul), Sadlok ( 69. – niesportowe zachowanie), Bartkowski (90+3. faul)

 

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa