Zobacz
Do góry

Themar pokazał klasę, a Cracovia musiała się z tym pogodzić

Chyba bezpowrotnie minęły czasy, gdy oświęcimska hala pękała w szwach, a teraz odwiedzają ją tylko najwierniejsi widzowie. A warto było przyjść lodowisko, by zobaczyć w akcji Andreja Themara.

W poprzednim sezonie 30-letni słowacki napastnik zdobył 54 pkt (35 goli+19 asyst) i walnie przyczynił się wicemistrzowskiego tytułu hokeistów Katowic. Teraz w derbach Unii z Cracovią popisał się hat trickiem, dołożył asystę i był ojcem zwycięstwa.

Oba zespoły zdawały sobie sprawę z wagi spotkania, ale goście byli bardziej zdeterminowani. Już na początku przeprowadzili kilka ataków, zaś miejscowi sprawiali wrażenie zagubionych i rozkojarzonych. „Pasy” bezlitośnie to wykorzystały. Damian Kapica zamieszał przed bramką i oddał krążek do Emila Sveca, a ten z pola bulikowego zaskoczył Michala Fikrta. 54 sek. później Adrian Kowalówka w prostej sytuacji nie wyprowadził krążka z własnej tercji. Przejął go Łukasz Kamiński i podał do Adama Domogały, a ten w sytuacji sam na sam nie dał szans golkiperowi gospodarzy. Trener Jirzi Szejba wziął czas i próbował zmobilizować swoich podopiecznych. Kolejnego gola Unia straciła w podwójnym osłabieniu (na ławie kar: Alesz Jeżek i Damian Piotrowicz). W 10 min wydawało się, że mecz został rozstrzygnięty, ale gospodarze zaczęli grać składniej i zagrażać gościom. Po koniec tej odsłony zniwelowali straty do gola. Themar popisał się rzadkiej urody bramką, posyłając krążek w „krótki” róg pod poprzeczkę.

II tercja była popisem gospodarzy, zaś Themar był kołem zamachowym. Najpierw doprowadził do wyrównania, a potem dał Unii prowadzenie. Przy 5. golu Radima Haasa zapisał asystę. Hokeiści Unii zdominowali taflę i goście niewiele mogli zdziałać. Tylko kilka razy znaleźli się pod bramką, ale „Fiki” stanął na wysokości zadania. W ostatniej odsłonie gospodarze nie forsowali szybkiego tempa, a kary wytrącały z rytmu gry.

– Nawet nie potrafię wytłumaczyć dlaczego przespaliśmy początek – powiedział kapitan Unii, Jerzy Gabryś. – Na szczęście szybko się pozbieraliśmy i zaczęliśmy grać to, co było ustalone. Złapaliśmy kontakt, a w II tercji już wyraźnie górowaliśmy. Punkty w derbach smakują podwójnie.

Rudolf ROHACZEK: – Dobrze weszliśmy w mecz, ale później gospodarze złapali kontakt i potrafili odwrócić losy meczu. Przy stanie 4:3 mieliśmy kilka okazji, a potem już było dogrywanie meczu.

Jirzi SZEJBA: – Lepiej funkcjonowaliśmy jako zespół i to zadecydowało. Zaczęliśmy słabo, ale potem wszystko zaskoczyło. To już 3. mecz z rzędu gdzie gramy dobry hokej.

UNIA OŚWIĘCIM – COMARCH CRACOVIA 5:3 (2:3, 3:0, 0:0)

0:1 – Svec – Kapica – Musioł (4:01), 0:2 – Domogała – Kamiński (4:55), 0:3 – Musioł – Kruczek – Kapica (9:25, w podwójnej przewadze), 1:3 – Gruszka – S. Kowalówka – Jachym (17:07), 2:3 – Themar – Saur – Tabaczek (18:42, w przewadze), 3:3 – Themar – Saur – Tabaczek (29:46, w przewadze), 4:3 – Themar – Haas – Saur (32:19), 5:3 – Haas – Themar (37:47)
Sędziowali: Przemysław Kępa – Maciej Byczkowski i Grzegorz Cytawa. Widzów 1200.

UNIA: Fikrt; Gabryś – Jachym (2), Saur – Maciejewski, Jeżek (2) – A. Kowalówka; S. Kowalówka (2) – Daneczek – Gruszka (4), Tabaczek – Haas (2) – Themar, Piotrowicz (2) – Wanat (2) – Wojtarowicz, Adamus – Paszek – Malicki. Trener Jirzi SZEJBA.
CRACOVIA: Bacashihua; Kruczek – Musioł, P. Noworyta (4) – Rompkowski, Szurowski (2) – Dąbkowski, Kamieniew – Gajor; Kapica – Svec – Drzewiecki, Csamango (2) – Vachovec – Kamiński (2), Sztwiertnia – Dziurdzia – Zygmunt. Trener Rudolf ROHACZEK.
Kary: Unia – 16 min, Cracovia – 12 (2 tech.) min.

 

Pozostałe mecze kolejki

LIDER NIE ZWALNIA TEMPA

Pierwsza tercja rozstrzygnęła losy pojedynku wicemistrzów Polski z Polonią. Świetnie dysponowani katowiczanie prowadzeni przez Dusana Deveczkę, który zdobył dwie bramki, zdominowali wydarzenia na tafli. W kolejnych dwóch odsłonach GieKSa mogła spokojnie kontrolować wydarzenia na lodzie i utrzymała fotel lidera PHL.

TAURON KH GKS KATOWICE – WĘGLOKOKS KRAJ POLONIA BYTOM 6:0 (4:0, 1:0, 1:0)

1:0 – Rohtla – Heikkinen – Wronka (3:15, w przewadze), 2:0 – Sawicki – Tomasik – Urbanowicz (9:20), 3:0 – Deveczka – Wronka – Czakajik (10:59), 4:0 – Deveczka – Czakajik – Laakkonen (17:30, w przewadze), 5:0 – Rohtla – Heikkinen (27:10, w osłabieniu), 6:0 – Sawicki – Krężołek – Tomasik (43:20, w osłabieniu).

 

SPORO PRACY MISTRZÓW

Wszystkie mecze pomiędzy Automatyką a GKS-em Tychy w zeszłym sezonie były zacięte i tak samo było tym razem. Były gracz GKS-u, Josef Vitek, dał swojej drużynie prowadzenie i mistrz Polski musiał się sporo napracować, aby wywieźć z Gdańska punkty. Udało się, a o wszystkim zdecydował gol w dogrywce. Petr Polodna powędrował na ławkę kar, a 14 sekund później wynik meczu ustalił Tomasz Sykora.

AUTOMATYKA GDAŃSK – GKS TYCHY 2:3 (1:0, 0:1, 1:1, 0:1)

1:0 – Vitek – Rożnow – Stasiewicz (7:28). 1:1 – Klimienko – Cichy – Pociecha (39:41, w przewadze), 1:2 – Bagiński – Rzeszutko – Michnow (42:46, w przewadze), 2:2 – Danieluk – Tesliukiewicz (58:10), 2:3 – Sykora – Michnow – Klimienko (61:19).

 

FIŃSKA ROBOTA

Dobry mecz rozegrali obaj bramkarze. Tuomas Tolonem obronił 36 strzałów Podhala, a Przemysław Odrobny interweniował skutecznie przy 41 próbach gospodarzy. Pierwszoplanową postacią drużyny z Nowego Targu był Joona Tolvanen. Fin strzelił bramkę i zaliczył asystę przy decydującym trafieniu Krystiana Dziubińskiego.

PGE ORLIK OPOLE – TATRYSKI PODHALE NOWY TARG 2:3 (1:1, 1:0, 0:1, 0:1)

1:0 – Stiepanow – Gołowin – Jełakow (10:27, w przewadze), 1:1 – Tolvanen – Neupauer – Dziubiński (12:27, w przewadze), 2:1 – Przygodzki – Trandin (37:49, w osłabieniu), 2:2 – Różański – Michalski – Wowra (44:07), 2:3 – Dziubiński – Tolvanen – Odrobny (62:02).

 

KOLEJNE BOMBY KALUŻY

Ogromne emocje w Toruniu. Gospodarze prowadzili w trzeciej tercji dwiema bramkami, ale kolejne dwie bomby z niebieskiej Marka Kaluży dały Zagłębiu remis. W pierwszych pięciu seriach rzutów karnych żaden z zawodników nie strzelił gola. Trafił, w szóstej kolejce, Artiom Mencjuk, ale chwilę później skuteczny okazał się Vladimir Luka. Ten sam zawodnik zapewnił następnie Zagłębiu drugi punkt.

ENERGA TORUŃ – ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC 4:5 (0:0, 2:2, 2:2, 0:0), po karnych (1:2)

1:0 – Karczocha – Trachanow (22:57), 1:1 – Rutkowski – Jaskólski – Podsiadło (26:41), 2:1 – Garszin – Karczocha – Oriechin (29:25), 2:2 – Kana – Luka (35:53, w przewadze), 3:2 – A. Jaworski – Wiśniewski (44:49), 4:2 – Oriechin – Trachanow (46:49), 4:3 – Kaluża – Luka – Jaros (50:08, w przewadze), 4:4 – Kaluża – Luka – Kana (55:21, w przewadze), 4:5 – Luka (karny).

 

wspólpraca; mib, StaW, jk, KJ

 

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w hokej