Zobacz
Do góry

„Wielki Dzieciak” sprawdzi Adamka

Tomasz Adamek ciągle wierzy, że może jeszcze dużo zwojować w wadze ciężkiej.

W nocy z soboty na niedzielę były mistrz świata WBC w półciężkiej i IBF w junior ciężkiej, Tomasz Adamek (53 zw. – 31 KO, 5 por.) stanie przed bardzo trudnym wyzwaniem. W Chicago zmierzy się z niepokonanym Jarrellem Millerem (21 zw. – 18 KO, 1 rem.). 42-letni „Góral” wygrał w ubiegłym i w tym roku trzy walki, ostatnią w kwietniu w Częstochowie, gdzie pokonał przez techniczny nokaut większego od siebie i mocno bijącego Amerykanina Joeya Abella. To zwycięstwo pozwoliło Polakowi uwierzyć, że jeszcze może coś zwojować w królewskiej wadze.

Może bić się z każdym

Po zakończonym obozie treningowym w wypowiedzi dla polsatsport.pl chwalił się znakomitą formą. „Dobrze przepracowałem obóz. Najważniejsze, żebym był wypoczęty w dniu walki, wtedy wyjdę na ring, żeby wygrać. Nasze cele podczas przygotowań zostały zrealizowane. Miałem bardzo dobrych sparingpartnerów. Wszystko co wypracowałem trzeba przenieść w sobotę na ring. Mam nadzieję, że wstaniecie na moją walkę. Liczę także na amerykańską Polonię, wiem, że przyjadą kibice z wielu stanów. Sobotni pojedynek zweryfikuję gdzie jestem i jak długo będę jeszcze walczył”.

Również jego trenerzy Gus Curren i Jakub Chycki są pod wrażeniem dyspozycji Adamka i zgodnie podkreślają, że jeszcze nigdy nie był tak dobrze przygotowany fizycznie. Ten pierwszy odpowiada też tym, którzy uważają, że 30-letni Miller jest dla „Górala” za duży i za silny. – Michael Grant był przecież mały… Andrzej Gołota – krasnal, no i jeden z tych braci… jak mu było – Kliczko! Tamten też był mikrusem! Nie róbmy sobie żartów, Tomasz Adamek może bić się z każdym, bez względu na jego rozmiar czy warunki fizyczne. Przede wszystkim dlatego, że ma serce do walki – ironizował Curren.

Minęło tyle lat…

I ma rację, tyle że tamte walki odbyły się wiele lat temu, a po potężnym laniu z Witalijem Kliczką (10 września 2011 roku), zakończonym porażką przez TKO w 10. rundzie, „Góral” już nie walczył z dwumetrowymi rywalami. Seria zwycięstw, m.in. z Aguilerą, Walkerem, Cunninghamem i Guinnem, miała go doprowadzić do kolejnej walki o mistrzowski pas. Nie udało się – w 2014 najpierw była porażka z Ukraińcem Wiaczesławem Głazkowem, a potem jeszcze boleśniejsza z Arturem Szpilką. Wtedy padły nawet słowa o pożegnaniu z ringiem i sądzono, że było nim pojedynkiem zwycięskie starcie z Przemysławem Saletą.
„Góral” jednak wrócił. 2 kwietnia 2016 roku w Krakowie znów przeżył wielkie rozczarowanie, przegrywając przez nokaut w 10. rundzie z Amerykaninem Ericem Moliną. Po tym pojedynku padła już zdecydowana deklaracja – to już koniec z boksem. W tym postanowieniu wytrwał rok i trzy miesiące.

Odzyskana wiara w Częstochowie

Namówiony przez Mateusza Borka wrócił do ringu w czerwcu 2017 roku w gdańskiej Ergo Arenie, gdzie wypunktował Nowozelandczyka Solomona Haumono. 18 listopada 2017 w Częstochowie po trudnej i zaciętej walce pokonał na punkty Kameruńczyka Freda Kassiego. Tomasz Adamek unikał jednak deklaracji co dalej, a pytany o to odpowiadał w swoim stylu: jak zdrowie i żona pozwolą, to może jeszcze wejdę do ringu. Uczynił to szybko, bo 7 kwietnia 2018, ponownie w Częstochowie, i tym razem rozbił przed czasem (TKO w 7. rundzie) wspomnianego osiłka z Minnesoty, Joeya Abella.

Tomasz Adamek: Marzy mi się jeszcze duża walka

Ta wygrana jemu dała wiarę w jego siły i zwróciła w świecie uwagę na byłego podwójnego mistrza świata, który przecież ma cenione nazwisko i świetny bilans. Posypały się więc oferty, ale Borek zapowiadał, że nie zgodzi się na rywala, który mógłby – jak to określił – skaleczyć Tomka. Tym większe więc było zdziwienie, gdy ogłoszono, że „Góral” zmierzy się z niebezpiecznym Millerem, przymierzanym przecież do walk o mistrzostwo świata. Bo kto jak kto, ale on może skaleczyć…

„Wielki Dzieciak” jest silny

Jarrel Miller, nazywany „Big Baby”, klasyfikowany jest w czołówce rankingów. W swoich ostatnich występach wygrał przed czasem z Mariuszem Wachem (TKO 7. r.) oraz na punkty z Francuzem Johannem Duhaupasem. Amerykanin nie jest wielkoludem, bo ma 193 cm wzrostu, więc zaledwie 6 cm więcej od Polaka, ale waży około 120 kg i często kończy rywali pojedynczym potężnym ciosem. Siła to jego największy atut, czego nie można powiedzieć o Adamku. Ten jednak powiedział po wczorajszym treningu medialnym, że w ringu liczą się też szybkość i doświadczenie, a te – oraz technika – będą po jego stronie.

„Wielki Dzieciak” nie ma jednak żadnych wątpliwości kto wygra 6 października w Chicago. – Będę robił to co zawsze i zastopuję tego faceta. Tomasz Adamek jest starszy, mniejszy i słabszy fizycznie ode mnie. Nie ma w ogóle takiej opcji, bym mógł przegrać ten pojedynek – powiedział dziennikarzom.

Równie pewny jest jego menedżer Dimitrij Salita, który oznajmił. – Miller jest na 100 procent obowiązkowym challengerem do pasa WBA Regular i pewnie będzie walczył o niego z Fresem Oquendo. Potwierdza to również brytyjski promotor Eddie Hearn, organizator gali w Chicago, ale dodał: – Tak, obecnie to Miller jest obowiązkowym pretendentem do tego pasa, ale jeśli Adamek go pokona, to zajmie jego miejsce….

 

Na zdjęciu: Zdecydowanym faworytem w walce Adamka z Millerem u amerykańskich i brytyjskich bukmacherów jest Amerykanin, u których kurs na wygraną Polaka wynosi 13,0.

 

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w boks