Zobacz
Do góry

Wrócić z medalem. ZAKSA rozpoczyna walkę w Final Four Ligi Mistrzów

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, podrażniona brakiem trofeów na krajowym podwórku, postara się odkuć w Europie. W Kazaniu powalczy o miano najlepszej drużyny Starego Kontynentu.

Przez poprzednie dwa sezony drużyna z Opolszczyzny rządziła i dzieliła w Polsce. Zdobyła dwukrotnie mistrzostwo i raz Puchar Polski. W sezonie zasadniczym niedawno zakończonych rozgrywek też nie miała sobie równych. Ale… Mogli sięgnąć aż po cztery trofea, a nie mają żadnego. Nie udało wywalczyć Superpucharu Polski, Pucharu Polski i medalu Klubowych Mistrzostw Świata, a w ostatni weekend dobiegło końca dwuletnie panowanie ZAKSY na mistrzowskim tronie. Po przegranym finale z PGE Skrą Bełchatów drużyna Andrei Gardiniego musiała zadowolić się „tylko” srebrem. – Znam smak zwycięstwa w PlusLidze. Po takim sezonie ten medal to dla mnie porażka – powiedział Sam Deroo, przyjmujący ZAKSY.

Z podniesioną głową

Kędzierzynianie muszą szybko zapomnieć o tych niepowodzeniach, bowiem przed nimi ostatni, ale niezwykle istotny akord sezonu 2017/18 – udział w Final Four Ligi Mistrzów. – Mieliśmy tydzień na to, aby ochłonąć i przetrawić to, co się stało. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak lecieć do Kazania i cieszyć się z gry w Final Four najważniejszych europejskich rozgrywek. Nie na co dzień polskie zespoły grają w takim gronie, więc mimo zmęczenia i smutku po ostatnim meczu wyjdziemy na parkiet z podniesioną głową. Jesteśmy źli i to na pewno zmotywuje nas do lepszej walki – zapewniał Paweł Zatorski, libero świeżo upieczonego wicemistrza Polski.

ZAKSA nie bez trudu wywalczyła awans do najlepszej czwórki rozgrywek. W fazie grupowej zdołała jednak wyprzedzić słynne Trentino, a także Noliko Maaseik i Arkas Izmir. W fazie play-off najpierw wyeliminowała Jastrzębski Węgiel, a w następnie ekipę trenera reprezentacji Polski Vitala Heynena – VfB Friedrichshafen. Teraz jednak poziom wędruje znacznie wyżej.

Zagrać jak w Opolu

W Kazaniu, gdzie odbędzie się kolejny turniej finałowy Ligi Mistrzów, znalazły się same największe marki. Oprócz dominatora na światowych parkietach i gospodarza turnieju – Zenitu, na rosyjskiej ziemi zaprezentują się także finaliści włoskiej Serie A – mistrz z Perugii oraz wicemistrz z Civitanovy. To właśnie słynna Cucine Lube będzie przeciwnikiem ZAKSY w półfinale. Co ciekawe, obie drużyny miały okazję do rywalizacji już podczas Klubowych Mistrzostw Świata. Dramatyczny mecz w Opolu padł łupem rywali, którzy triumfowali 3:2. – Pokazaliśmy w tamtym meczu, że z Włochami można walczyć. Trzeba próbować przeciwstawić się czymkolwiek i będziemy to próbowali zrobić. Nie jesteśmy faworytem, ale musimy czerpać przyjemność z udziału w tym fantastycznie obsadzonym turnieju. Zagramy na luzie i jestem przekonany, że to nam pomoże – twierdził Zatorski.

Tylko „Wiśnia” i „Świder” pamiętają

Klub z Kędzierzyna-Koźla po raz czwarty wystąpi w turnieju finałowym Ligi Mistrzów. Nigdy nie zdołał jednak awansować do ścisłego finału. Po raz ostatni ZAKSA występowała w najlepszej czwórce przed czterema laty w… Rosji. Wówczas w Omsku, gdzie gospodarzem był Lokomotiw Nowosybirsk, drużyna prowadzona przez Daniela Castellaniego zajęła czwarte miejsce. Triumfowali gospodarze, którzy wyprzedzili zespół z Cuneo oraz Kazania. Jedynym zawodnikiem z obecnej kadry ZAKSY, który pamięta ten turniej, jest środkowy Łukasz Wiśniewski. Asystentem trenera Castellaniego był wówczas Sebastian Świderski. Obecny prezes kędzierzyńskiego klubu jest zresztą jedynym punktem wspólnym wszystkich występów w Final Four Ligi Mistrzów, gdyż podczas finałów w 2002 i 2003 roku był zawodnikiem Mostostalu Azoty Kędzierzyn-Koźle.

 

 

Zdaniem eksperta

Ireneusz Mazur, były trener reprezentacji Polski

– Siatkarzom z Kędzierzyna-Koźla po przegranym finale PlusLigi z pewnością trudno będzie się podnieść, ale z drugiej strony w krótkim czasie mają oni okazję, by się odgryźć za niedawne niepowodzenie. Muszą przystąpić do rywalizacji z czystą głową, a to ogromne zadanie dla sztabu szkoleniowego ZAKSY. W tej sytuacji to szalenie trudne, ale nie niemożliwe. Wicemistrzów Polski stać na wyrównaną walkę w Kazaniu, choć to rywale są wyżej notowani. Zawodnicy muszą wyzwolić w sobie odpowiednią motywację, pokazać charakter wojownika, to może zniwelować różnicę w jakości między tymi zespołami. Liczę, że drużyna z Kędzierzyna-Koźla pokaże dobrą siatkówkę, bo niejednokrotnie udowodniła, że potrafi grać na wysokim poziomie. Trzymając kciuki za ZAKSĘ, liczę też na powrót do stylu, jaki ta drużyna prezentowała podczas Klubowych Mistrzostw Świata.

 

Liczba Final Four – 4

* Kędzierzynianie po raz czwarty zagrają w Final Four Ligi Mistrzów. W 2002 roku organizowali turniej w Opolu, gdzie musieli uznać wyższość najlepszych europejskich marek i ostatecznie zajęli czwarte miejsce. Historyczny sukces udało się osiągnąć rok później w Mediolanie. Prowadzona przez trenera Waldemara Wspaniałego drużyna sięgnęła po brązowy medal, pokonując w meczu o 3. miejsce Paris Volley. Do finałowej czwórki udało się powrócić w 2014 roku. W Omsku ZAKSA zajęła czwarte miejsce.

* Kazań jest też czwartym rosyjskim miastem, który gości Final Four. Wcześniej ten zaszczyt miały: Biełgorod (2004), Moskwa (2007) oraz wspomniany Omsk przed czterema laty.

* Czwórka to liczba, która w Kazaniu może przejść do historii. Jeśli gospodarz turnieju, Zenit, zdobędzie złoto, będzie dopiero drugą drużyną w historii najważniejszych europejskich rozgrywek, która sięgnęła po cztery tytuły z rzędu. Wcześniej dokonało tego tylko CSKA Moskwa w latach 1986-89 w Pucharze Europy Mistrzów Klubowych.

 

Program Final Four Ligi Mistrzów

Sobota, 12 maja

Półfinały

KAZAŃ, 15.00: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Cucine Lube Civitanova

KAZAŃ, 18.00: Sir Colussi Sicoma Perugia – Zenit Kazań

Niedziela, 13 maja

KAZAŃ, 15.00: mecz o 3. miejsce

KAZAŃ, 18.00: finał

 

Michał Kalinowski

Komentarze

Więcej w katowicki sport