Zobacz
Do góry

Wszedł i zrobił różnicę

Michał Rzuchowski nie miał w ostatnim okresie łatwo, ale dobry występ w Tychach otwiera przed nim ciekawą perspektywę.

Jest sierpień 2017 roku. Bytovia Bytów gra mecz Pucharu Polski z ŁKS-em Łomża. Wygrywa 4:2, ale radość z awansu zostaje nieco zmącona, bo meczu nie kończy Michał Rzuchowski, środkowy pomocnik pierwszoligowca. Piłkarz doznaje poważnej kontuzji kolana i kilka dni później przechodzi zabieg. Diagnoza brzmi niewesoło. Kilka miesięcy odpoczynku od futbolu, co oznaczało, że zawodnik do końca roku nie pojawił się już na boisku.

To był cios nie tylko dla niego, ale i dla całej drużyny, bo we wcześniejszym sezonie Rzuchowski był podstawowym i ważnym graczem Bytovii, a na zapleczu ekstraklasy rozegrał 31 spotkań. – Nie tak miał wyglądać początek tamtego sezonu. Miałem założony cel, ale z powodu kontuzji czekała mnie ciężka walka. Takie jest jednak całe moje życie i nie poddałem się. Smak ryzyka mnie nakręca – mówił w jednym z wywiadów 24-letni obecnie piłkarz.

Szybka reakcja „górali”

„Rzuchu” wrócił na boisko wiosną 2018 roku i do końca sezonu grał regularnie. Mało tego, był wyróżniającym się zawodnikiem swojego zespołu. Zdobył trzy gole, a w dwóch przypadkach Bytovia zdobywała punkty, co okazało się szalenie istotne w kontekście walki tego zespołu o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy. Po sezonie Bytovię czekała jednak prawdziwa rewolucja, bo jeszcze w trakcie trwania rozgrywek poinformowano, że ze sponsorowania klubu wycofał się jego długoletni mecenas, czyli firma Drutex.

GKS Tychy – Podbeskidzie 2:2. Szok przed przerwą, gonitwa po przerwie, „hat trick” Jałochy!

Latem postanowiono rozstać się z 14 zawodnikami, a znakomitą większość tych piłkarzy stanowili gracze podstawowej jedenastki. Michał Rzuchowski długo nie pozostawał bez zatrudnienia, bo Podbeskidzie zareagowało szybko i następnego dnia po ogłoszeniu, że jego kontrakt z Bytovią nie zostanie przedłużony, piłkarz podpisał kontrakt z „góralami”. O tym, że klubowi spod Klimczoka zależało na pozyskaniu tego zawodnika świadczy fakt, że umowa została podpisana na dwa lata. Rzuchowski swą piłkarską charakterystyką wpisywał się w zapotrzebowanie trenera Krzysztofa Bredego. Szkoleniowcowi zależało na pozyskaniu defensywnego pomocnika, który posiada inklinacje do gry ofensywnej.

Ma duże zasobu umiejętności

Wydawało się, że nowy nabytek szybko wywalczy sobie miejsce w podstawowym składzie. Tymczasem na przeszkodzie stanęła kontuzja mięśniowa. – Tydzień przed startem ligi nabawiłem się urazu. Przerwa miała trwać 2-3 tygodnie, tymczasem trwałą 5 tygodni. Dlatego trochę musiałem poczekać, aby wyjść na boisko od pierwszej minuty. Od szóstej kolejki byłem do dyspozycji trenera. Zrozumiałe jednak jest to, że szkoleniowiec oczekiwał ode mnie wysokiej formy fizycznej, a tego mi brakowało – wyjaśnił poślizg w związku z powrotem na boisko Michał Rzuchowski.

Pomocnik po raz pierwszy pojawił się na placu gry na ostatnie 9 minut starcia przeciwko Warcie Poznań. Wówczas jednak nie miał zbyt wiele czasu, aby się pokazać. Trener Brede odważniej postawił na tego zawodnika po przegranym meczu z Puszczą Niepołomice. Rzuchowski w wyjściowej jedenastce zastąpił Adriana Rakowskiego, który do tej pory był praktycznie nie do wyjęcia z wyjściowego składu. Zmiana ta Podbeskidziu bardzo się jednak opłaciła, bo w Tychach nowy gracz strzelił bramkę. Odważnie wszedł w pole karne i uderzeniem głową nie dał szans bramkarzowi gospodarzy.

– Wierzę, że ta bramka będzie dobrym początkiem. Wiem, że mam duże zasoby piłkarskich umiejętności, które mogę pokazać na boisku – zapewnił Rzuchowski, a w ostatnim meczu widać było, że to nie są słowa rzucane na wiatr. Poza zdobytym golem zawodnik był bowiem wyróżniającym się graczem swojego zespołu i w najbliższym czasie powinien Podbeskidziu pomóc.

Komentarze

Więcej w katowicki sport