Zobacz
Do góry

Zostawić serce na lodzie

Trzy pytania do Mariusza Czerkawskiego, byłego hokeisty NHL i reprezentanta kraju, obecnie komentatora TVP

Włodzimierz SOWIŃSKI: Czy jest pan zaskoczony absencjami kilku czołowych hokeistów?

Mariusz CZERKAWSKI: – Mocno ubolewam, że kontuzje wyeliminowały doświadczonego Grzegorza Pasiuta oraz utalentowanego Patryka Wronkę. Niestety, przypadków losowych nie unikniemy, to po prostu siła wyższa. Natomiast nie znam szczegółów absencji Michaela Cichego. Należy wszakże żałować, że w ten sposób siła uderzeniowa została osłabiona. W defensywie też mamy kilku nieobecnych. Ale o tym trzeba szybko zapomnieć i wzmacniać mentalnie tych, którym przyjdzie występować w reprezentacji.

Na co stać biało-czerwonych?

Mariusz CZERKAWSKI: – Mamy doświadczony sztab szkoleniowy z Tedem Nolanem na czele, ale on nie występuje na lodzie. Chciałbym, by reprezentacja w każdym meczu zostawiła serce na lodzie. Na pewno nie jesteśmy faworytem tego turnieju, ale oczekuję wyrównanej gry we wszystkich meczach. O wszystkim, jak zawsze, zadecydują detale. Olbrzymie znaczenie w tej wyrównanej stawce będzie miała gra w przewagach oraz osłabieniach. Tutaj nie może być miejsca na przypadek, bo jedno, nawet najdrobniejsze, potknięcie może zadecydować o końcowym wyniku. Skuteczność też może mieć istotne znaczenie. Błędem byłoby również nastawiać się na jedno spotkanie – z Brytyjczykami – bo wiemy, jak to może się wszystko skończyć. Trener Nolan jest wytrawnym strategiem i zapewne taką koncepcję z góry odrzuca. Od pierwszego spotkania z Włochami należy walczyć o korzystny wynik. Powtarzam: w żadnym meczu nie stoimy na straconej pozycji, trzeba tylko od początku być konsekwentnym i wyrachowanym.

Kto, pańskim zdaniem, awansuje do elity, a kto opuści dywizję.

Mariusz CZERKAWSKI: – Idealnie byłoby, gdyby świętowali awans biało-czerwoni – to takie moje ciche marzenie. Nie zamierzam jednak bawić się w wróżbitę, bo nie znam siły wszystkich reprezentacji, dlatego też nie podejmuję się wskazać zwycięzców czy spadkowicza. Nie ma zdecydowanych faworytów ani też słabeuszy. Mocni wydają się Kazachowie, a podczas igrzysk w Pjongczangu z dobrej strony pokazali się Słoweńcy. Jednak podczas tego turnieju każdy mecz będzie miał istotne znaczenie i nawet najmniejsza strata może mieć kluczowe znaczenie w końcowym rozrachunku.

 

RYWALE BIAŁO-CZERWONYCH

Chcą wrócić do elity – WŁOCHY

W zeszłym sezonie reprezentacja Italii rywalizowała w mistrzostwach świata elity. Występ podczas turnieju, który był rozgrywany w Kolonii i w Paryżu – Włosi wszystkie mecze rozegrali w Niemczech – zupełnie tej drużynie nie wyszedł. Zespół prowadzony przez amerykańskiego szkoleniowca Stefana Maira na otwarcie przegrał po dogrywce ze Słowacją, a później zaliczył sześć porażek z rzędu. Szczególnie bolesne okazały się starcia przeciwko Rosji i Szwecji. Włosi przegrali je kolejno 1:10 i 1:8. Ponadto nie dali rady Łotyszom, Amerykanom, Duńczykom i Niemcom. Balansowanie na krawędzi elity i pierwszej dywizji to dla tego zespołu nic nowego. Teraz ma być jednak lepiej. Gwarantem sukcesu ma być nowy selekcjoner. Po zwolnieniu Maira postanowiono powierzyć drużynę narodową kanadyjskiemu szkoleniowcowi, Claytonowi Beddoesowi, który w trakcie trwania zawodniczej kariery rozegrał 60 spotkań w NHL. Niewiele jednak wiadomo o jego trenerskich umiejętnościach. Ostatnio pracował jako asystent w drużynie ERC Ingolstadt, ekipie występującej w niemieckiej ekstraklasie.

Pozycja w rankingu IIHF: 19.
Miejsce w MŚ 2017: 16 (spadek z elity).
Bilans z Polską: 51 m. (20-4-27, 133:163).
Ostatni mecz: Polska – Włochy 1:2 (2018, turniej EIHC, Janów).

Czekają na gwiazdę – SŁOWENIA

O tym, że Słoweńcy grać w hokeja potrafią i że będą jednym z faworytów budapesztańskich mistrzostw świata, nikogo specjalnie przekonywać nie trzeba. To jednak taki zespół, który bez swoich liderów traci wiele na jakości. Wprawdzie w nocy z wtorku na środę okazało się, że drużyna największej gwiazdy słoweńskiego hokeja, czyli Anże Kopitara, zawodnika Los Angeles Kings, odpadła w pierwszej rundzie play off ligi NHL, ale ciągle nie wiadomo, czy dołączy on do zespołu, który prowadzi doświadczony fiński trener, Kari Savolainen. Słoweńcy w lutym pokazali się z bardzo dobrej strony podczas igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. W fazie grupowej pokonali po dogrywkach dużo wyżej notowane zespoły Stanów Zjednoczonych i Słowacji. W walce o ćwierćfinał przegrali, również po dogrywce, z Norwegią. W zeszłym roku w MŚ elity Słoweńcy byli dostarczycielami punktów. Wywalczyli tylko jedno „oczko”, w konfrontacji ze Szwajcarią, a później – podobnie jak Włosi – przegrali sześć meczów z rzędu.

Pozycja w rankingu IIHF: 15.
Miejsce w MŚ 2017: 15 (spadek z elity).
Bilans z Polską: 21 m. (14-0-7, 60:47).
Ostatni mecz: Polska – Słowenia 1:4 (2017, turniej EIHC, Katowice)

Zawsze dla nas groźni – WIELKA BRYTANIA

W 2013 roku reprezentacja Wielkiej Brytanii po raz ostatni uczestniczyła w mistrzostwach świata na drugim poziomie rozgrywkowym. Turniej na Węgrzech zupełnie jej się jednak nie udał i przez cztery kolejne sezony zespół starał się wydostać ze światowej „trzeciej ligi”. Udało się w ubiegłym roku. Brytyjczycy w dobrym stylu wygrali rywalizację w dywizji IB podczas turnieju, którego byli gospodarzami. Wywalczyli komplet, czyli 15 punktów, pozostawiając m.in. w pokonanym polu bardziej ogranych na wyższym poziomie Japończyków. To najlepszy dowód, jak ważna jest ciągłość pracy trenera. Peter Russel prowadzi zespół już od czterech lat. Ten 44-letni Szkot wcześniej był selekcjonerem reprezentacji do lat 18 i 20, z którymi wygrywał m.in. mistrzostwa świata niższych dywizji. Jeżeli chodzi o rywalizację z Polską, to Wielka Brytania jest dla nas rywalem zawsze bardzo niewygodnym, o czym boleśnie przekonaliśmy się m.in. podczas dwóch poprzednich edycji MŚ, w których rywalizowaliśmy z tym rywalem. Przegraliśmy mecze w 2011 roku w Kijowie oraz w 2014 roku w Wilnie.

Pozycja w rankingu IIHF: 24.
Miejsce w MŚ 2017: 23 (awans z dywizji IB).
Bilans z Polską: 32 m. (19-2-11, 115:98).
Ostatni mecz: Wielka Brytania – Polska 5:4 k. (2017, mecz towarzyski, Coventry).

Starzy znajomi – WĘGRY

Nie ma chyba drugiej takiej reprezentacji, z którą mierzylibyśmy się w ostatnim czasie tak często. Węgrzy to nasz stały sparingowy rywal. Licząc od MŚ, które w 2010 roku odbyły się w słoweńskiej Lublanie, zagraliśmy z Madziarami aż 17 spotkań. W ub. roku, podczas MŚ w Kijowie, udało się nam wygrać. Jednak w 2015 roku, kiedy mistrzostwa świata dywizji IA odbywały się w Krakowie, górą byli rywale, którzy cieszyli się następnie z awansu do elity. Od zeszłego roku, po słabym występie na wspomnianych MŚ w stolicy Ukrainy, zespół prowadzi fiński szkoleniowiec Jarmo Tolvanen. To trener dobrze znany w naszym kraju, bo w latach 2008-09 był on opiekunem TKH Nesty Toruń, z którą w sezonie 2008/09 zajął ósme miejsce w rozgrywkach naszej ekstraligi. Przeniósł się następnie na Węgry, by z Albą Volan Szekesfehervar zdobyć mistrzowski tytuł.

Pozycja w rankingu IIHF: 20.
Miejsce w MŚ 2017: 21 (5. m. w dywizji IA).
Bilans z Polską: 56 m. (18-6-32, 116:187)
Ostatni mecz: Polska – Węgry 2:3 (2018, turniej EIHC, Janów)

Z olbrzymem na bramce – KAZACHSTAN

Począwszy od 2009 roku reprezentacja Kazachstanu na zmianę awansowała do elity, by rok później z niej spaść. Taka seria zespołu, który pokonaliśmy w historii tylko raz, 11 lat temu na MŚ w Chinach, trwała do zeszłego roku. W Kijowie Kazachom nie udało się uzyskać promocji na najwyższy poziom rozgrywkowy, musieli oni ustąpić miejsca Austriakom, a także Korei Płd. Nie zmienia to faktu, że zespół prowadzony przez Gałyma Mambetalijewa będzie jednym w faworytów budapesztańskich zmagań. Tym bardziej, że na kilka dni przed rozpoczęciem tej rywalizacji kazachski paszport uzyskał szwedzki golkiper Henrik Karlsson. 35-letni golkiper ma za sobą występy w reprezentacji Szwecji, ale nie na mistrzowskich turniejach, dlatego teraz może reprezentować Kazachstan. Warto zaznaczyć, że zawodnik ten mierzy 199 cm, a w 2011 roku rozegrał 26 spotkań w lidze NHL.

Pozycja w rankingu IIHF: 16.
Miejsce w MŚ 2017: 19 (3 m. w dywizji IA).
Bilans z Polską: 19 m. (17-1-1, 74:38).
Ostatni mecz: Polska – Kazachstan 1:4 (2018, turniej EIHC, Janów).

(JK)

Komentarze

Więcej w hokej