Zobacz
Do góry

Babskim okiem. Nie zdążył!!!

Nie do wiary – złapała się za głowę moja ulubiona sąsiadka. – Wie pani, że najszybszy człowiek świata piłki nie zdołał dogonić?!

Podobno dostał tak mocne podanie, że nawet On nie zdążył! Uwierzyć trudno. A jednak! Ale światowe media mają teraz o czym pisać. A wszystko to dlatego, że Usain Bolt – po zakończeniu swej wspaniałej, sprinterskiej kariery – postanowił zostać piłkarzem. Co tam, że ma 32 lata i na swym koncie trzy miana olimpijskiego czempiona, że o jedenastu tytułach najlepszego biegacza globu na 100 i 200 metrów nawet nie wspomnę. On chce być piłkarzem, bo od dziecka tylko o tym marzył.

Więc zamiast odcinać kupony od sukcesów, jakich pozazdrościć by mu mogły miliony, on – od zera – zaczyna futbolową karierę. I przyznać trzeba, że jest naprawdę uparty. Wszyscy już pewnie wiedzą, że Bolt zadebiutował właśnie jako lewoskrzydłowy australijskiej drużyny futbolowej Central Coast Mariners.

Kto w Polsce – i w ogóle poza Australią – o tym zespole słyszał? Do tej pory pewnie prawie nikt. Ale teraz! Teraz cały świat o nich mówi. A to dlatego, że wszystkich bardzo interesuje to, co też ten Bolt na murawie wyprawia. Podobno w Krainie Kangurów zapanował już prawdziwy szał na punkcie futbolisty Bolta. Oczywiście drużyna, w której zagrał, ogromnie na tym skorzystała. Widownia pęka teraz dosłownie w szwach. Zamiast marnych siedmiu tysięcy widzów, dziś jest ich dziesięć z okładem. Ale większość z nich wcale nie zajmuje się grą podstawowego składu, a jedynie poczynaniami Bolta. Bo – jak właśnie wyczytałam – większość z nich patrzy tylko na to, co też robi słynny Jamajczyk.

Oczywiście ogromnym aplauzem przyjęła jego pojawienie się na murawie, bo Bolt wszedł na boisko na ostatnie 23 minuty towarzyskiego spotkania Marinersów z zespołem Newcastle Jets, które ci pierwsi wygrali 6:1. Wprawdzie Bolt nie zapisał sie na liście strzelców, ale – jak podają największe światowe agencje – swymi sprintami za piłką i tak sprawił wszystkim wiele frajdy. Gdy znalazł się na boisku, kibice odpalili race, aby tym uczcić ów historyczny moment. I zapanowała niesamowita wrzawa, kiedy Jamajczyk – w najlepszej swej akcji – minął dwóch rywali i doszedł do piłki… No i gdy w końcówce meczu bliski był nawet strzelenia gola, ale… dostał tak mocne podanie, że nawet on nie zdążył do piłki dobiec.

Po meczu Bolt przyznał, że wprawdzie nie jest jeszcze w najlepszej formie, ale zapowiedział, że do końca roku będzie już w pełni gotowy do gry. Chociaż… łatwo to chyba jednak nie będzie.

Komentarze

Więcej w felietony