Zobacz
Do góry

„Transfer? Do końca sezonu nie zajmuję się swoją przyszłością”

Cztery pytania do Bartosza Mariańskiego, libero GKS-u Katowice.

Mecze z lokalnym rywalem zawsze należą do najtrudniejszych. Czy podziela pan tę opinię?
Bartosz MARIAŃSKI: To prawda, że sąsiedzi potrafią wyzwolić dodatkową energię i teraz też tak było. Spotkanie było nierówne, towarzyszyła nam huśtawka nastrojów, raz jedni, raz drudzy wygrywali zdecydowanie sety. Zespół z Będzina pod kierunkiem nowego-starego trenera gra fajną siatkówkę i chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Nie wiem, czy rywale mają matematyczne szanse na poprawę swojej lokaty, ale starają się walczyć. Stąd też trzeba mocno napracować, by odnieść wygraną.

Sobański: Małymi krokami do celu

Można było się pokusić o komplet punktów. Czego zabrakło?
Bartosz MARIAŃSKI: Chyba koncentracji. Rywal postawił nam trudne warunki. A w naszym przypadku nerwy coraz częściej zaczynają odgrywać dużą rolę. Zdajemy sobie sprawę, że możemy osiągnąć znaczący wynik i presja, jaka nam towarzyszy, krępuje ruchy. W IV secie goniliśmy rywala i wydawało się, że złapaliśmy kontakt; była nadzieja na komplet punktów. W polu serwisowym pojawił się jednak Tichaczek i powiększył przewagę. W tie-breaku znów się zmobilizowaliśmy, ale towarzyszą mi mieszane uczucia. Z jednej strony wygrana cieszy, z drugiej – niepotrzebnie straciliśmy punkt. Zobaczymy, czy będzie to miało wpływ na koniec sezonu zasadniczego.

 

Jednak ciągle liczycie w rywalizacji o play off, a przed wami wyjazd do Bełchatowa.
Bartosz MARIAŃSKI: Zwycięzca tego meczu zwiększy swoje szanse gry w drugiej części sezonu. Dlatego teraz koncentrujemy się już tylko na starciu z Bełchatowem. Czuję, że to będzie bitwa na całego. Mamy za sobą trzy zwycięstwa z rzędu, a to na pewno pozytywnie wpływa na drużynę.

 

W kuluarach wiele się plotkuje o zespole. Gdzie zobaczymy pana w przyszłym sezonie?
Bartosz MARIAŃSKI: Zostawmy spekulacje na boku. Jestem w GKS-ie Katowice, z którym chcę wywalczyć możliwie najlepsze miejsce. Do końca sezonu nie zajmuję się zatem swoją przyszłością.

 

Bartosz Mariański po meczu z MKS-em Będzin

FOT. DOMINIK GAJDA / 400mm.pl

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

 

Komentarze

Więcej w siatkówka