Zobacz
Do góry

Bezprzykładny wstyd!

Mistrz Polski ulegając w dwumeczu czempionowi Luksemburga zafundował nie tylko swoim kibicom, ale też całej Lotto Ekstraklasie bezprzykładny wstyd.

Legia nie była w rewanżu zespołem gorszym od F91 Dudelange, ale marna to pociecha, skoro przed upływem 20 minut dała sobie wbić dwa gole. I w zasadzie już w tym momencie warszawianie ograniczyli swe szanse na awans do IV rundy do minimum. A na dodatek zawodnicy z Łazienkowskiej nie byli w stanie wykorzystać tego, że od 80 minuty gospodarze dosłownie słaniali się na nogach. Czwartek okazał się zatem jednym z najczarniejszych dni, a może nawet najgorszym, w powojennej historii Legii…

Przed wylotem do Luksemburga Legia wygrała wszystkie cztery wyjazdowe mecze w obecnym sezonie: z Cork City, Koroną Kielce, Spartakiem Trnawa i Piatem Gliwice. Dlatego niesłabnący przed pierwszym gwizdkiem w rewanżu optymizm stołecznych kibiców jeszcze nie dziwił. Zwłaszcza że spodziewali się, że nowy impuls da zespołowi przyjście Ricardo Sa Pinto. Tyle że fani mistrza Polski szybko zostali wyleczeni ze złudzeń. Już w 7. minucie było bowiem 1:0. Dave Turpel wykorzystał fakt, że Michał Pazdan chciał zaasekurować spóźnionego Chrisa Philippsa i obaj stoperzy zbiegli w jego kierunku. Sprytnie zagrał między nimi do niepilnowanego Patricka Stumpfa, który znalazł się sam przed Arkadiuszem Malarzem i nie zmarnował świetnej okazji. W odpowiedzi z dystansu uderzył, ale dopiero 8 minut później, Cafu, ale kopnął obok bramki. To był dopiero drugi strzał legionistów w tym spotkaniu, drugi ze znacznej odległości, drugi niecelny. A w 18 minucie było już 2:0. Gospodarze pograli w dziadka w polu karnym Legii, Stelvio Cruz dostał zwrotne podanie od Turpela i plasowanym strzałem z 18 metrów zmieścił piłkę tuż przy lewym słupku bramki Malarza.

Stawka większa niż awans

W 33. minucie mistrzowie Polski zdobyli bramkę kontaktową. Michał Kucharczyk uciekł prawą stroną, spod linii końcowej bardzo dokładnie dośrodkował do Jose Kante, a ten sprzed pola bramkowego huknął pod poprzeczkę nie do obrony. Po przerwie sygnał do ataku dał soczystym uderzeniem Carlitos, a zaraz po Hiszpanie na bramkę Jonathana Jouberta strzelali Kante i Kucharczyk. Potem miejscowego golkipera niepokoili Sebastian Szymański i ponownie Kuchy, ale w tych sytuacjach legionistom także zabrało precyzji, aby doprowadzić do wyrównania. W 78 i 79 minucie Kaspar Hamalainen także nie znalazł sposobu na pokonanie golkipera Dudelange, mimo że znajdował się w dogodnych sytuacjach. Dopiero przy strzale Kante, którego rozprowadził Szymański w 86. minucie, Joubert okazał się bezradny. Tyle że to było wszystko, na co stać było Legię – zespół mniej dojrzały w dwumeczu od luksemburskiego Dudelnage…

 

III runda kwalifikacji Ligi Europy

F91 DUDELANGE – LEGIA WARSZAWA 2:2 (2:1)

1:0 – Stumpf, 7 min (asysta Turpel), 2:0 – Cruz, 27 min (asysta Turpel), 2:1 – Kante, 33 min (asysta Kucharczyk), 2:2 – Kante, 86 min (asysta Szymański)

DUDELANGE: Joubert – Jordanov, Malget, Cruz, Prempeh, El Hriti – Stumpf (74. Bisevac), Kruska (79. Melisse), Stolz (90. Sinani), Couturier – Turpel. Trener Dino TOPPMOELLER.

LEGIA: Malarz – Wieteska, Philipps (46. Szymański), Pazdan, Hlousek – Mączyński (77. Eduardo), Cafu – Kucharczyk, Carlitos, Nagy (69. Hamalainen) – Kante. Trener Ricardo SA PINTO

Sędziował Iwajło Stojanow (Bułgaria). Żółte kartki: 35. Malget, 41. Kruska, 81. Jordanov – 37. Wieteska, 62. Kante

Pierwszy mecz: 2:1, awans: Dudelange.

Komentarze

Więcej w piłka nożna