Zobacz
Do góry

Jastrzębski Węgiel. Francuski lider

25 meczów, 5 statuetek MVP, 191 punktów, 20 asów i 17 bloków – Julien Lyneel za drugim podejściem podbił PlusLigę.

W poprzednich dwóch sezonach ulubieńcem jastrzębskich kibiców był Salvador Hidalgo Oliva. Kubańczyk z niemieckim paszportem imponował dynamiką, skocznością i siłą. Był efektywny i efektowny. W tym sezonie zgasł. Zwykle siedzi na ławce rezerwowych.

Życie nie lubi jednak próżni i szybko wyłonił się jego następca. To 28-letni Julien Lyneel.

Transfer z ryzykiem

Działacze Jastrzębskiego Węgla, kontraktując reprezentanta Francji, sporo ryzykowali. Nikt oczywiście nie kwestionował jego umiejętności sportowych. To gracz nietuzinkowy. Jest świetnie wyszkolony technicznie. Potrafi skutecznie obijać blok, jest dynamiczny i dobrze radzi sobie zarówno w przyjęciu, jak i w obronie. Jest etatowym reprezentantem swojego kraju i ma na koncie mistrzostwo Europy oraz dwa triumfy w Lidze Światowej. Z drugiej strony jednak to zawodnik, którego nie omijają kontuzję, a do tego ostatni sezon spędził w dalekich Chinach. Nie wiadomo było więc w jakiej tak naprawdę był dyspozycji.

Szefowie śląskiego klubu z pewnością w pamięci mieli też sytuację z 2017 roku. Lyneel, mający wówczas podpisaną umowę z Personal Bolivar i Kevin Tillie, którego zakontraktował Jastrzębski Węgiel, nagle zmienili plany. Ich menedżer Georges Matijasević znalazł im kluby w Chinach. Siatkarze nie bacząc na zobowiązania, zerwali dotychczasowe kontrakty i podpisali nowe, znacznie bardziej lukratywne w Państwie Środka.

Kolekcjoner statuetek

Transfer okazał się strzałem w 10. Lyneel jest w wybornej formie. Miał przede wszystkim odpowiadać za defensywę, a stał się liderem zespołu. Błyszczy też w ataku. Wystąpił w 25 meczach, w których zdobył 191 pkt, co daje średnią ponad 13 pkt w każdym spotkaniu. Zaserwował 20 asów i otrzymał 5 statuetek dla najlepszego zawodnika meczu. Wraz z Maciejem Muzajem – również pięć wyróżnień – przewodzą w tej klasyfikacji. Ale przede wszystkim jest mocny mentalnie. Gdy nie idzie, nie boi się brać odpowiedzialności na siebie.

– Grając we Włoszech pełniłem podobną rolę, tak samo było w Chinach i nie ukrywam, że dobrze się z tym czuję. Lubię ten klimat, gdy gram dobrze i trener, a przede wszystkim zespół może na mnie polegać. Ale kto by tego nie lubił? – pytał się retorycznie francuski przyjmujący, w rozmowie z portalem plusliga.pl

Rzeszowski falstart

Dla Lyneela to już drugie podejście do PlusLigi. Pierwsze okazało się wielką pomyłką. W sezonie 2015/16 był zawodnikiem Asseco Resovii. Działacze z Rzeszowa wiązali ogromne nadzieje z jego przyjściem. Liczyli, że wraz z Bartoszem Kurkiem, Jochenem Schopesem i Russellem Holmsem stworzą drużynę zdolną do sięgnięcia po mistrzostwo Polski. Francuz miał równie wielkie ambicje. – PlusLiga jest bardzo atrakcyjna, a siatkówka w Polsce cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Na mecze przychodzi mnóstwo kibiców, poziom gry jest wyrównany i wysoki, a Resovia jest bardzo popularnym klubem z najlepszą publicznością. Chcę robić postępy, zbierać doświadczenie, grać wielkie mecze i zdobywać tytuły – mówił po podpisaniu umowy Lyneel.

Ostatecznie rzeszowianie wywalczyli wicemistrzostwo kraju – przegrali finał z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle – ale udział w tym francuskiego przyjmującego był niewielki. Przegrał z kontuzjami. – Więcej czasu spędziłem w gabinetach u fizjoterapeutów niż na parkiecie – ocenił. Ostatecznie wystąpił w zaledwie 11 spotkaniach, w których jego średnia punktowa wyniosła 7,73.

Zmiana na lepsze

Potem była przygoda z Chinami. Lyneel z zespołem Fudan University Szanghaj wywalczył nawet mistrzostwo kraju. Ale mimo dużych pieniędzy, które oferują kluby w Chinach, nie przedłużył umowy. Chciał wrócić do Europy, więc gdy pojawiła się oferta z Jastrzębskiego Węgla nie zastanawiał się długo. I nie żałuje powrotu do PlusLigi. – Jestem bardzo szczęśliwy, że trafiłem z powrotem do PlusLigi. Wprawdzie nie minęło zbyt dużo czasu od momentu, kiedy opuściłem Polskę, ale wydaje mi się, że liga jest obecnie bardziej wyrównana. Nieco ponad dwa lata temu podział na czołówkę i grupę słabszych drużyn był znacznie bardziej widoczny. Teraz każdy rywal jest groźny. Co tydzień, albo nawet częściej, trzeba walczyć o zwycięstwo z całych sił. Rozgrywki są dzięki temu bardzo interesujące – podkreślił przyjmujący jastrzębskiego zespołu.

Siatkarska bitwa dla Jastrzębia. Lyneel lepszy od Rossarda

Na początku rozgrywek jastrzębianie nie ustrzegli się kilku wpadek. Najboleśniejsza okazała się ta z Chemikiem Bydgoszcz. Nie dość, że z drużyną, która nie zalicza się do krajowych tuzów, to jeszcze we własnej hali. – Czasami ma się w sobie tę ogromną energię do rywalizacji i stawiania czoła przeciwnikom, a czasami jest tak, jak było wtedy, że kompletnie nic nie wychodzi. Człowiek stara się z całych sił, ale czegokolwiek próbuje, nic nie działa jak powinno. Tak jak zdarzają się gorsze dni w życiu człowieka, tak też zdarzają się słabe mecze w wykonaniu drużyny, kiedy nic się nie klei. Patrzyliśmy tyko sobie i ogarniała nas frustracja – wyjaśnił powody szokującej przegranej Lyneel.

Mimo przegranej Francuz i jego koledzy z pierwszej części rozgrywek mogą być zadowoleni. Po trzynastu kolejkach mają na koncie 28 punktów i zajmują trzecią pozycję w tabeli. Do drugiego ONICO Warszawa tracą zaledwie punkt. Mają więc ogromne szanse na zakończenie zasadniczej części sezonu na drugiej pozycji, co da im od razu awans do półfinału mistrzostw Polski. W Pucharze Polski z kolei są o krok od gry w Final Four. O prawo gry w nim zmierzą się z BBTS Bielsko-Biała lub Ślepskiem Suwałki i będą zdecydowanymi faworytami.

 

JULIEN LYNEEL

Fot. Rafał Rusek/PressFocus

Data i miejsce ur.: 15.04.1990 w Montpellier

Wzrost: 192 cm

Waga: 85 kg

Pozycja: przyjmujący

Zasięg w ataku/bloku: 345/325 cm

Kluby: Montpellier UC, Asseco Resovia, CMC Ravenna, Fudan University Szanghaj, Jastrzębski Węgiel.

Sukcesy: mistrzostwo Europy (2015), zwycięstwo w Lidze Światowej (2015, 2017), mistrzostwo Chin (2018), mistrzostwo Francji w siatkówce plażowej (2010).

 

Na zdjęciu: Julien Lyneel w PlusLidze należy do najlepszych graczy.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport

  • Drugie życie w szalonym wyścigu

    Dziś w Wiedniu reprezentacja Polski rozpoczyna szalony wyścig, który potrwa zaledwie 8 miesięcy, do finałów Euro. 


    Adam Godlewski21 marca 2019
  • Debiutantka z Katowic

    W ramach przygotowań do eliminacji mistrzostw Europy piłkarska reprezentacja kobiet rozegra dwa mecze sparingowe: 5 kwietnia z Włochami w Lublinie i...

    Mateusz Wojciechowski21 marca 2019
  • Pena już trenuje z GKS-em. Muszą znaleźć wspólny język

    Carlos Gullit Pena wczoraj po raz pierwszy trenował z drużyną tyskiego pierwszoligowca. Ryszard Tarasiewicz ma nadzieję, że z Meksykaninem będzie jak...

    Maciej Grygierczyk20 marca 2019
  • Drugie życie. Spełnić marzenia. Mają kim straszyć?

    W czwartek numerze „Sportu” bogaty serwis informacyjny z różnych dyscyplin i ciekawa publicystyka. W sam raz dla Ciebie!

    Redakcja20 marca 2019
  • Nie miał żadnych obaw

    Rundę jesienną Mateusz Kos spędził w IV lidze, ale w miniony weekend były golkiper Rakowa znów zameldował się na szczeblu centralnym,...

    Maciej Grygierczyk20 marca 2019
  • Bramkarz w ogniu krytyki

    Czy do bramki beniaminka z Jastrzębia Zdroju w następnym meczu przeciwko Stomilowi Olsztyn wróci Grzegorz Drazik?

    Bogdan Nather20 marca 2019
  • Zmiany na wagę zwycięstwa

    O tym, że „górale” wrócili na zwycięską ścieżką zdecydowały w znakomitej mierze roszady w wyjściowym ustawieniu.

    Jakub Kubielas20 marca 2019
  • Zioło: Trenować jak w Dortmundzie

    Rozmowa z Michałem Ziołą, dyrektorem Akademii BVB im. Łukasza Piszczka.

    Krzysztof Brommer20 marca 2019
  • Cel: najlepsza akademia w Polsce!

    Marzenia są po to by je realizować. Taką zasadę wyznaje były reprezentant Polski Łukasz Piszczek, który wczoraj udowodnił z jakim rozmachem powstaje...

    Krzysztof Brommer20 marca 2019