Zobacz
Do góry

Leon Madsen nowym idolem częstochowian. „To przyszły mistrz świata”

„Król Ryszard o Lwim sercu” – tak przez lata mówili o Rune Holcie częstochowscy kibice żużlowi. Teraz mają innego idola.

Norweg, a następnie – dzięki staraniom ówczesnego prezesa Włókniarza, Mariana Maślanki – Norweg z polskim paszportem czarował publiczność pod Jasną Górą w latach 1999-2005, a potem trzykrotnie jeszcze wracał do tego klubu (po raz ostatni na sezon 2017), za każdym razem odciskając swe znaczące piętno na sportowym wyniku „Lwów”. Nic dziwnego, że jeszcze w zeszłym roku pojawił się pomysł, aby w Częstochowie powstał jego pomnik – symboliczna ławeczka z siedzącą postacią żużlowca, taką jaką ma np. aktor Marek Perepeczko, odtwórca tytułowej roli w kultowym serialu „Janosik”.

Cała sympatia jednak uleciała, gdy po sezonie 2017 Holta uciekł z Częstochowy do odwiecznego rywala, czyli zespołu z Torunia, wybierając intratniejszą ofertę finansową. Bezkrólewie nie trwało jednak długo! Fani Włókniarza szybko znaleźli sobie następcę i kto wie czy Duńczyk Leon Madsen, a wkrótce być może Duńczyk z polskim paszportem, nie poprowadzi częstochowskiego klubu do większych sukcesów niż jego kolega ze Skandynawii. W końcu na drużynowe mistrzostwo Polski czekają już w Częstochowie od 2003 roku!

 

Kapitan z charakterem

Już w tym roku niewiele brakowało, aby Lwy sięgnęły po medal (ostatecznie zajęły 4. miejsce), a główna w tym zasługa właśnie kapitana – Leona Madsena. Nie dość, że był drugim najskuteczniejszym zawodnikiem w PGE Ekstralidze (2,443 pkt/bieg), tuż za Bartoszem Zmarzlikiem, to jeszcze wręcz cudem wydarł play offy dla Włókniarza w ostatnim biegu rundy zasadniczej z MrGarden GKM-em Grudziądz.

Goście prowadzili w nim podwójnie i gdyby tak dojechali do mety, to kosztem Włókniarza do play offów awansowałby Get Well Toruń. Madsen jednak na ostatnim okrążeniu dokonał cudu. Przed moment na ostatnim wirażu był nawet ostatni, ale odważnie wcisnął się między swego klubowego kolegę – Mateja Żagara i rywala – Antonio Lindbacka. Awansując na drugie miejsce, zapewnił gospodarzom meczowy remis, a tym samym awans do najlepszej czwórki.

Hat-trick Zmarzlika, który chce iść drogą innej gwiazdy

– Gdy rozmawialiśmy potem o tej sytuacji po meczu, to przyznał, że przypomniały mu się czasy dziecięce, gdy jeszcze w miniżużlu próbował przebić się wśród dużej liczby duńskich talentów. Wówczas ponoć gdy było ciasno, to zdarzało mu się zamykać oczy i wciskać się odważnie między rywali – zdradził prezes forBet Włókniarza, Michał Świącik. – W starciu z MrGarden GKM-em zrobił podobnie. Szepnął do siebie: albo gips, albo play off, schował łokcie i wjechał odważnie przed Lindbaecka. Takiego chłopaka z charakterem potrzebowaliśmy! – dodał sternik częstochowskiego klubu.

 

Talent od dziecka

O 30-letnim obecnie Madsenie długo mówiło się w kategoriach wielkiego talentu. Duńczyk w zasadzie „urodził się” na motocyklu. Już jako trzylatek zaczął startować w zawodach na motorku o pojemności 50 ccm, a potem dominował w miniżużlu, sięgając do tytuł indywidualnego mistrza świata.

W dorosłym speedwayu już nie było tak różowo. Borykał się z problemami sprzętowymi i długo był jedynie ligowym średniakiem.

– Już gdy go zobaczyłem w wieku 16 lat, to wiedziałem, że ma niesamowity talent. Nie miał jednak na czym jeździć. W 2009 roku zaczął punktować w barwach drużyny z Wrocławia, którą wtedy prowadziłem, dopiero gdy znaleźli się sponsorzy i kupili mu porządne silniki – przyznał obecny trener Włókniarza, Marek Cieślak.

Credit: Lukasz Sobala / Press Focus

Największy kryzys dopadł Duńczyka w 2013 roku. Zmagał się wówczas z problemami zdrowotnymi. – W przeciągu sześciu tygodni miałem trzy groźne upadki, zakończone wstrząśnieniami mózgu. Nie mogłem nawet trenować. Za każdym razem gdy próbowałem pobiegać, to zaczynało mi się kręcić w głowie – opowiadał Leon Madsen, który miał problemy z niedoczynnością tarczycy. – W niektóre dni nie byłem nawet w stanie podnieść się z łóżka. Miałem depresję i było mi ciężko. Ze względu na spowolniony metabolizm brałem leki i bardzo cierpiałem. Nie byłem w stanie normalnie trenować. Przez tabletki przytyłem 6 kg! – przyznał Duńczyk.

 

Zakochany w Polsce

Zdaniem trenera Marka Cieślaka przełom nastąpił w 2014 roku, gdy Leon Madsen zaczął sobie układać życie w Polsce. Gdy w 2014 roku startował w barwach gdańskiego Wybrzeża, zaczął się spotykać z Polką, Magdaleną Bradtke.

– To instruktorka fitness. Wciągnęła go w to. Oboje teraz są zakręceni na punkcie ćwiczeń, aktywnego trybu życia i zdrowego odżywiania. Dziś Madsen nie ma żadnych problemów z wagą. Jest totalnie wycieniowany. Waży tylko 56 kg! – zdradził Cieślak.

 

ROW Rybnik, Gollob i… Figura. Czyli historia Eugeniusza Skupnia

Przy wzroście 169 cm, daje mu to wręcz idealny współczynnik BMI (index masy ciała), chociaż nie brak też głosów, że Duńczyk z odchudzaniem przesadza. – Leon jest zawodowcem. Wie, co jest dla niego najlepsze. Na pewno wspólna pasja do sportu i trenowania pomaga. Motywujemy się wzajemnie i często razem trenujemy. Jeżeli chodzi o zdrowe odżywianie, to wspólnie lubimy taki styl życia. Częściej przygotowujemy razem jedzenie w domu, również jak Leon wyjeżdża staramy się, aby miał przygotowane zdrowe posiłki – wspominała niedawno Magdalena Bradtke, która często towarzyszyła Duńczykowi w żużlowych wyjazdach. Wkrótce to jednak nieco się zmieni, bo na przełomie lutego i marca para spodziewa się narodzin córeczki.

Madsen od czterech lat mieszka ze swoją partnerką w Wejherowie. Swą przyszłość wiąże z Polską. – Mieszkam w Polsce i kocham ten kraj. Moja dziewczyna jest Polką, a moje dzieci będą miały podwójne obywatelstwo. Zdecydowanie myślę o uzyskaniu obywatelstwa – napisał w tym roku w mediach społecznościowych, potwierdzając to, o czym kilka tygodni wcześniej donosiły już media.

 

Paszport niezgody

Niektórych starania Duńczyka oburzają. – Nasi żużlowi działacze w pocie czoła wymyślają najbardziej skomplikowane zapisy regulaminowe. Te dotyczące PGE Ekstraligi liczą już sobie chyba kilkaset ton, a tu nagle się okazuje, że jednym pociągnięciem można je wszystkie ominąć. Dla mnie to absurd. Jedni wymyślają przepisy, a drudzy robią wszystko by je ominąć. Nikt mi nie powie, że Madsen zapałał nagle olbrzymią miłością do naszego kraju. Po prostu chce sobie ułatwić życie. Dzięki polskiemu paszportowi będzie mu zdecydowanie łatwiej znaleźć zatrudnienie w PGE Ekstralidze. Warunki finansowe też będzie mógł podyktować lepsze, bo dobrych polskich seniorów brakuje – stwierdził były reprezentant Polski, Jan Krzystyniak.

– Śmieszą mnie ludzie, którzy zarzucają mu interesowność. Przecież Madsen od lat mieszka w Polsce, płaci tutaj podatki, ma narzeczoną z naszego kraju, uczy się języka, a Polakami będą wkrótce także jego dzieci. Ma więc wszystko, by ubiegać się o nasz paszport. Leon może być nawet lepszym Polakiem niż wielu urodzonych w naszym kraju. Nie możemy się zamykać na inne nacje, bo przecież wielu naszych rodaków jest w podobnej sytuacji w innych krajach a tam nikt im problemów nie robi – ocenił trener reprezentacji Polski, Marek Cieślak, który jednak Madsena do kadry nie powoła.

Żużel. Duża kasa dla Włókniarza

– Definitywnie kończę swą przygodę z reprezentacją w 2019 roku. Do tego czasu Duńczyk na pewno nie zdoła załatwić wszystkich formalności, więc dylemat z powołaniem Leona będzie miał dopiero mój następca – wyjaśnił Cieślak.

Na razie Madsen po rocznej przerwie wraca do duńskiej kadry, w której przez cały sezon 2018 nie widział go Hans Nielsen. Do zmiany decyzji przekonały go dopiero rewelacyjne wyniki żużlowca w Polsce oraz zdobycie tytułu indywidualnego mistrza Europy. To trofeum przekonało też promotorów cyklu mistrzostw świata (BSI) i Duńczyk, kosztem swojego rodaka – Nickiego Pedersena – dostał zaproszenie do przyszłorocznego cyklu Grand Prix.

 

Leon Madsen mistrzem?

– Czy Madsen może zostać mistrzem świata? Z pewnością. Jestem przekonany, że nie powiedział jeszcze na żużlu swojego ostatniego słowa. Cały czas się rozwija. Kiedyś był bardzo miękkim zawodnikiem. Wszystko mu przeszkadzało. Nie lubił np. przyczepnych torów. Teraz jest zupełnie inny. Twardo stoi na ziemi, nie grymasi. Gdy silniki wracają do zawodników po przeglądzie, to z reguły zawsze im coś nie pasuje. Madsenowi wszystko gra. Do tego potrafi robić cuda na torze. Pojechać inaczej niż inni po łuku i znaleźć tam szybkość – ocenił Cieślak.

Leon Madsen, final SEC Mistrzostw Europy

Foto Marcin Karczewski / PressFocus

Gdy przed sezonem 2017, po spadku tarnowskiej Unii z PGE Ekstraligi, Madsen szukał sobie klubu w Polsce szybko ofertę złożyli mu działacze Włókniarza. Zdaniem prezesa Michała Świącika negocjacje były bardzo konkretne, a Duńczyk ujął go swoim podejściem. – W mediach piszą jaki to on lojalny wobec Częstochowy, a tak naprawdę zrobił sobie pielgrzymkę po całej Polsce. Jego lojalność ma konkretną cenę – skomentował sprawę ówczesny prezes Falubazu, Zdzisław Tymczyszyn.

– Nie zwracałem i nie zwracam uwagi na takie opowieści. Madsen nigdy nie dał mi podstaw do tego by zwątpić w jego lojalność. Gdy przed sezonem 2018 został kapitanem Włókniarza bardzo wczuł się w rolę. Wielokrotnie podkreślał jak docenia tę funkcję i jak bardzo go ona nobilituje. Wierzę, że poprowadzi nasz zespół do wielu sukcesów – podsumował sternik Włókniarza.

Jak będzie? Przekonamy się już w najbliższym sezonie. Madsen będzie bronił mistrzostwa Europy, walczył o medal w Grand Prix, ale częstochowscy kibice oczekują przede wszystkim, że poprowadzi Lwy do ligowego podium.

 

Foto Marcin Karczewski / PressFocus

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport

  • Fornalik: Sam krzyk nie wystarczy

    Rozmowa z Waldemarem Fornalikiem, trenerem Piasta Gliwice.

    Krzysztof Brommer25 marca 2019
  • Komentarz „Sportu”. Piękna katastrofa

    „Jaka piękna katastrofa” - ten cytat z książki Nikosa Kazandzakisa „Grek Zorba” znają chyba wszyscy miłośnicy literatury i kina.

    Bogdan Nather25 marca 2019
  • Tysiące kilometrów Gwilii

    Żaden z ligowych zawodników nie napodróżuje się w tych dniach tyle, co pomocnik Górnika Walerian Gwilia. Pomocnik reprezentacji Gruzji przejedzie...

    Michał Zichlarz25 marca 2019
  • Szabala: Ligę gramy na „Orlikach”

    Rozmowa z Valerijsem Szabalą, napastnikiem reprezentacji Łotwy i Podbeskidzia Bielsko-Biała.

    Jakub Kubielas24 marca 2019
  • Ułańska szarża

    W końcówce trener Ryszard Tarasiewicz rzucił na boisko wszystkich trzech napastników, a kapitan Łukasz Grzeszczyk uratował tyszanom punkt.

    mag24 marca 2019
  • Parzyszek: Stać nas na wiele

    Rozmowa z Piotrem Parzyszkiem, napastnikiem Piasta Gliwice.

    Krzysztof Brommer24 marca 2019
  • Górnicy na czele

    Zabrzanie w tabeli ekstraklasy są na dalekim 12 miejscu. Zupełnie inaczej ma się jednak sytuacja jeśli chodzi o indywidualne dokonania. Tu...

    Michał Zichlarz24 marca 2019
  • Przyjemne rozdwojenie jaźni

    W niższych ligach piłkarze zarabiają na życie chodząc do „normalnej” pracy. Nie brakuje takich, którzy grę w piłkę łączą z prowadzeniem...

    Bogdan Nather24 marca 2019
  • Zagrają dla Drużyny A

    W najbliższą sobotę (23 marca) w Knurowie odbędzie się turniej charytatywny dla rodzeństwa, które wygrało swój mecz o życie, a teraz...

    KRIS23 marca 2019