Zobacz
Do góry

Między nami sąsiadami

Przez lata wizytówką Częstochowy byli siatkarze. Teraz pozostają w cieniu żużlowców Włókniarza i piłkarzy Rakowa.

Dwa konkurencyjne kluby na tym samym szczeblu to o jeden za dużo… – to może być poważny dylemat dla kibiców, sponsorów i władz samorządowych, które przez wspieranie profesjonalnego sportu reklamują swoje miasto. Taką właśnie sytuację mamy w Częstochowie. W I lidze siatkarzy występują dwie drużyny, bardziej utytułowany, 6-krotny mistrz Polski, czyli Tauron AZS oraz mniej znany, mający korzenie w szkolnym zespole, Exact Systems Norwid. Ten pierwszy popadł w poważne tarapaty i teraz szoruje po dnie tabeli. Norwid z kolei z sezonu na sezon czyni postępy i obecnie jest poważną przeszkoda dla najlepszych; na finiszu rozgrywek chce włączyć się do walki o medale.

Ścieżka profesjonalizmu

Jak na ironię, zdecydowanie więcej mówi się, pisze oraz otacza większą opieką akademików. – Wcale mnie to nie dziwi. AZS to przecież klub z tradycjami, będący swego czasu kołem zamachowym w mieście – uśmiecha się szkoleniowiec Norwida, Radosław Panas, który z AZS-em zdobył wiele trofeów. – Nikt nie zamierza podważać zasług AZS-u, ale trzeba również docenić pracę tych, którzy nie tak dawno wstąpili na ścieżkę profesjonalizmu. A takim zespołem jest Norwid, znany do niedawna tylko z osiągnięć w rozgrywkach juniorskich. Mamy wsparcie stabilnego sponsora i z roku na rok staramy się tworzyć drużynę mogącą być zagrożeniem dla najlepszych. Wychodzi nam to więcej niż przyzwoicie.

Czy w Częstochowie kogoś obchodzi siatkówka?

Życzliwe spojrzenie

Częstochowa to niewątpliwie sportowy konglomerat, bo ustaloną markę ma żużlowy Włókniarz, do niedawana PlusLigowy siatkarski AZS oraz wspinający się szczebel po szczeblu piłkarski Raków. Wiosną ten ostatni będzie zapewne „oczkiem w głowie”, bo jest na dobrej drodze do ekstraklasy. Siatkówka zeszła na dalszy plan. Zapewne pod koniec stycznia nastąpi rozdział środków miejskich dla klubów profesjonalnych i jesteśmy ciekawi, ile przypadnie siatkarskim. Przypomnijmy, że Norwid zajmuje 5. miejsce z 29 punktami, zaś AZS okupuje ostatnią, 14. lokatę z 11 „oczkami” i czeka go rywalizacja o utrzymanie się na zapleczu PlusLigi. – Doskonale rozumiem, jaka jest hierarchia w naszym mieście. Żużlowcy nie mają w tej chwili konkurencji.

Zainteresowanie tą dyscypliną jest ogromne, sam zresztą jestem jej fanem… Wsparcie finansowe dla Włókniarza nie może być więc symboliczne, podobnie jak dla piłkarzy Rakowa. Władze miasta staną przed wyzwaniem modernizacji stadionu. To poważna problem, który czeka na rozwiązanie. Mam nadzieję, że środki przeznaczone na siatkówkę będą dzielone po równo, bo do tej pory występowaliśmy jako ubodzy krewni, dostaliśmy 4 razy mniej niż AZS. Nie uskarżam się, tylko stwierdzam fakty – podkreśla trener Norwida.

Powrót wielkiej siatkówki

Wskoczyć na podium

Rozgrywki I ligi w tym sezonie toczą się pod kuratelą Polskiej Ligi Siatkówki, więc mają odpowiednią rangę. Mecze, często dwa w kolejce, są transmitowane w Polsacie i choćby z tego powodu cieszą się większym zainteresowaniem. Rywalizacja jest ciekawa, bo wyrównana i trudno wskazać zespół, który zapewni sobie awans do PlusLigi i zajmie miejsce Stoczni Szczecin. Oczywiście, mistrz – pod warunkiem spełnienia wymogów licencyjnych, które mają być rygorystycznie przestrzegane – uzyska awans. W minionych latach różnie z tym jednak bywało i najczęściej na wiele nieścisłości przymykano oczy. – Nie działamy na łapu capu, staramy się pracować systematycznie i są tego efekty – przekonuje Radosław Panas. – Na zakończenie sezonu chcemy grać w czołowej „4”, ale na tę chwilę nie zamierzam wskazać faworyta do awansu.

 

Na zdjęciu: Na finiszu sezonu zasadniczego siatkarze AZS-u Częstochowa znaleźli się w arcytrudnej sytuacji.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w siatkówka