Zobacz
Do góry

Działacze milczą, a w kasie pustki. Były wicemistrz Polski stoi nad przepaścią

Zespół siatkarek z Dąbrowy Górniczej ma przystąpić do play offu w I lidze, ale sytuacja klubu jest dramatyczna.

Siatkarki MKS-u sezon zasadniczy zakończyły na pierwszym miejscu z 64 pkt., wyprzedzając o 5 „oczek” Solnę Wieliczkę i o 8 zespół z Tarnowa. Zespołowi zależało, by do play offu startować z najwyższej pozycji, bo stawka rywalek jest wyrównana. Pod względem sportowym wszystko układało się po myśli trenerów Adama Grabowskiego oraz Ireneusza Borzęckiego.

– Na własnym boisku przegraliśmy jedynie raz, z Tarnowem, co świadczy o równej formie oraz sporych predyspozycjach drużyny. Tymczasem na niespełna dobę przed pierwszym spotkaniem play offu nie wiemy, czy w ogóle zagramy, bo sytuacja w klubie jest bardzo zła –  mówi II trener, Ireneusz Borzęcki.

Sprawy kondycji MKS-u są owiane tajemnicą, bo na próżno skontaktować się z działaczami. Klubowa kasa świeci pustkami, choć włodarze miasta przyznali MKS-owi dotację 1,4 mln zł. Jej wypłata została jednak wstrzymana, bo poprzednia transza – z jesieni ubiegłego roku w wysokości 700 tys. zł. – nie została rozliczona. Termin upłynął 15 stycznia… Koszykarski klub był w podobnej sytuacji, ale przedstawił rozliczenia – dotacja z miasta do niego dotarła i może kontynuować grę.

Prezesa Mariusza Gierczaka zastąpił Tomasz Krawczyk, ale ta wiadomość również nie pochodzi z klubowego źródła. Poirytowany trener Adam Grabowski złożył wypowiedzenie z pracy, bo uznał, że w takich warunkach trudno pracować. Zaległości wobec siatkarek oraz sztabu sięgają 3,5 miesiąca, co oznacza, że wszyscy mogą bez konsekwencji opuścić klub.

MKS jest podobno zadłużony na ponad 3 mln zł, a w kasie pustka. Tymczasem oprócz seniorek działa w nim również kilka grup młodzieżowych. Juniorki za chwilę mają wystąpić w półfinale mistrzostw Polski, zaś kadetki sposobią się do ćwierćfinałów. Ich uczestnictwo w tej rywalizacji stanęło pod znakiem zapytania.

– Ponad 20 lat pracuję w klubie oraz w szkole sportowej i nigdy doświadczyłem czegoś takiego jak teraz – mówi Borzęcki. – Mamy wiele laurów w sporcie młodzieżowym, zawsze się tym chwaliliśmy. A teraz to wszystko może lec w gruzach. Najgorsze, że ludzie, którzy doprowadzili do tej sytuacji, nie ponoszą żadnych konsekwencji.

Działacze spotkali się z drużyną oraz trenerami w środę przed treningiem. Wczoraj rozliczenie poprzedniej dotacji miało zostać przyjęte przez wydział finansowy Urzędu Miejskiego i klub ma kontynuować grę w I lidze oraz szkolić młodzież. Wkrótce się przekonamy, czy czerwony alarm został odwołany na stałe czy tylko na chwilę…

 

FOT. KAROL SLOMKA / 400mm.pl

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

 

Komentarze

Więcej w siatkówka