Zobacz
Do góry

Można zacząć od niższej ligi…

Rozmowa z Krzysztofem A. Rozenem, przewodniczącym Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN, który komentuje sytuację Ruchu Chorzów.

Maciej GRYGIERCZYK: Jak określiłby pan sytuację licencyjną Ruchu Chorzów?
Krzysztof A. ROZEN: – Ruch nie spełnia w tej chwili pierwszoligowych wymogów. Podstawowa rzecz to zaległe zobowiązania w stosunku do osób chronionych licencyjnie. Cała reszta została napisana w komunikacie.

Mowa o zaległościach wobec ZUS-u i Urzędu Skarbowego, czy jeszcze jakieś?
Krzysztof A. ROZEN: – Chodzi o nieuregulowane zobowiązania objęte kryteriami F.03 i F.04 czyli z tytułu transferów, wynagrodzeń oraz powstałe na skutek wyroków sądowych.

Zarząd „Niebieskich” oświadczył, że przez ostatni rok nie powstały żadne nowe zobowiązania.
Krzysztof A. ROZEN: – Nie chcę wchodzić w polemikę z zarządem Ruchu za pośrednictwem mediów. Za nami proces licencyjny, który trwał kilka miesięcy, Był czas na wyjaśnienia.

W ostatnim czasie któryś z działaczy Ruchu gościł u państwa?
Krzysztof A. ROZEN: – Przyznam, że tak często, jak z Ruchem, nie spotykaliśmy się przez ostatni rok z przedstawicielami żadnego innego klubu. Mam nadzieję, że zarząd Ruchu nie tylko oświadcza i składa deklaracje, ale również bierze pod uwagę to, co my mówimy.

Jak reaguje pan na głos klubu, że nie może spłacać pewnych zobowiązań, bo naruszyłby postanowienia układu sądowego z wierzycielami?
Krzysztof A. ROZEN: – Niczego nowego nie powiem. Przez cały ubiegły sezon staraliśmy się jak najmocniej wyjść Ruchowi naprzeciw. Sytuacja ciągnie się już od jakiegoś czasu. Byliśmy jako komisja bardzo wyrozumiali i cierpliwi. Braliśmy pod uwagę wszystkie uwarunkowania; to, że Ruch restrukturyzuje się i próbuje wyjść z tarapatów. Rozumiemy, że ktoś ma problemy i nie może wywiązywać się z płatności, ale przecież nie ma obowiązku gry w ekstraklasie, pierwszej czy drugiej lidze. Można zrobić program naprawczy i zacząć od niższej klasy rozgrywkowej. Nie ma obowiązku uczestniczenia w rozgrywkach na szczeblu centralnym. Jeśli się w nich chce uczestniczyć, to trzeba przestrzegać obowiązujących zasad.

Dlaczego sprawa z działalnością Fundacji Ruchu Chorzów znów wypłynęła?
Krzysztof A. ROZEN: – Nie chcę mówić wiele więcej prócz tego, co podaliśmy w komunikacie; by nie być posądzonym, że zdradzam tajemnice klubu. To, co mogę dodać, to fakt, że staraliśmy się być bardzo cierpliwi wobec Ruchu. Od samego początku komunikowaliśmy zarządowi Ruchu, że to nie jest kwestia tego, jakie przepisy są nadrzędne, tylko dobrowolności udziału w rozgrywkach. Trudno, żebyśmy narażali integralność rozgrywek, dopuszczając do nich podmiot, który ma bardzo niepewną sytuację finansową.

Czy Ruchowi łatwiej będzie o licencję na drugą niż pierwszą ligę?
Krzysztof A. ROZEN: – To raczej pytanie do zarządu Ruchu – co Ruch chce zrobić? Zarząd zapewniał w grudniu ubiegłego roku, że już w lutym pozyska wiarygodnego finansowo sponsora strategicznego. Do tej pory tego sponsora nie przedstawił. Takie deklaracje łatwo się składa, ale z ich realizacją w przypadku Ruchu jest słabo. Mimo to mam nadzieję, że klubowi uda się wyjść z tarapatów jak najszybciej. Pozostaje jednak pytanie, jaki klub ma mieć budżet? Jakie będą źródła przychodów i finansowania klubu? Na pewno odpadają spółce wpływy z tytułu gry w pierwszej lidze, pewnie przychody z dnia meczowego też będą niższe. Za tym powinna pójść redukcja kosztów. Zarząd musi się przyjrzeć, zweryfikować swój budżet. Jeśli klub spełni wymagania, to nie widzę problemu. Będę jednak powtarzał: jeśli są tak duże napięcia finansowe, takie obostrzenia, może najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby najpierw rozwiązanie swoich problemów finansowych, a potem rozpoczęcie sportowej walki?

Sugeruje pan, że najlepiej Ruchowi byłoby zejść do niższej klasy rozgrywkowej?
Krzysztof A. ROZEN: – Nie chciałbym niczego sugerować, to jest decyzja zarządu.

W Łodzi zakładano inne podmioty, które kontynuują tradycje ŁKS-u i Widzewa, ale dawni wierzyciele zostali z pustymi rękami. Czy środowisko piłkarskie nie powinno chwalić Ruchu, że mimo wszystko próbuje spłacać zobowiązania sprzed lat?
Krzysztof A. ROZEN: – Proszę mi wierzyć, że środowisko sportowe wspiera Ruch. Nie wiem, czy całe, bo różne były głosy; że komisja, której przewodniczę od ubiegłego roku, wykazała się aż nadto cierpliwością i przychylnością w stosunku do chorzowian. Moje motto jest takie, że chcemy pomagać. Ktoś może powiedzieć jednak: „Dobrze, ale jeśli ma być finansowe fair play, to dlaczego my mamy płacić na czas zawodnikom i mieć wszystko poukładane, a nasi przeciwnicy nie?”. To tak, jakbyśmy powiedzieli, że jednej z drużyn nie obowiązuje reguła spalonego!

Czy może skończyć się tak, jak w przerwie zimowej minionego sezonu, gdy Ruch odwoływał się nawet do Trybunału Arbitrażowego, ale ostatecznie znalazł podmiot zewnętrzny, który spłacił za spółkę licencyjne zobowiązania?
Krzysztof A. ROZEN: – Nie wchodząc w szczegóły, właśnie tak to rozumiem. Jeśli Ruch zrobił plan naprawczy, to my patrzymy tylko na to, czy zobowiązania są regulowane na bieżąco. Natomiast zobowiązania, które są zaległe i przeterminowane, muszą zostać uregulowane. Jeśli nie może tego zrobić klub, to musi znaleźć kogoś, kto zrobi to z zewnątrz.

Czy jeśli w czwartek okaże się, ze Komisja Odwoławcza rozpatrzy pozytywnie pierwszoligowy wniosek licencyjny klubu, będzie to równoznaczne ze zgodą na grę w drugiej lidze?
Krzysztof A. ROZEN: – Nie. Ruch będzie musiał też przejść proces licencyjny w drugiej lidze. Spadkowiczom będziemy się przyglądać najpewniej w okolicach 12 czerwca.

 

Z oświadczenia klubu

(..) Zarząd zaskarżył w całości decyzję Komisji ds. Licencji Klubowych. (…). Odwołanie zawiera obszerne uzasadnienie, w którym Spółka, punkt po punkcie, wyjaśnia przyczyny dla których kwestionuje decyzję Komisji.
Spółka ponownie przypomina, że zobowiązania licencyjne powstałe przed 23 czerwca 2017 roku zostały objęte układem, więc ich spłata została odroczona zgodnie z postanowieniem o zatwierdzeniu układu. Przepisy ustawy Prawo restrukturyzacyjne formułują rygorystyczną zasadę dotyczącą niedopuszczalności świadczeń z wierzytelności objętych układem.
W odniesieniu do zobowiązań Fundacji Ruch Chorzów Spółka wskazuje, że Fundacja jako odrębny podmiot prawny ma własny Zarząd, który jest uprawniony do jej reprezentacji, w związku z czym Spółka Ruch Chorzów S.A. nie jest władna do występowania w jej imieniu , a tym bardziej do pozyskiwania urzędowych dokumentów.
Spółka informuje też, że mimo próśb kierowanych do Fundacji nie dostarczyła ona stosownych zaświadczeń z ZUS i Urzędu Skarbowego. Zwraca też uwagę, że istnieje podejrzenie, że Fundacja jest tzw. „podmiotem martwym” czego wyrazem może być zawiadomienie wystosowane przez Urząd Miasta w Chorzowie do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód, w którym Urząd informuje sąd o nie składaniu przez Fundację sprawozdań finansowych do KRS, co może wskazywać na faktyczne zaprzestanie prowadzenia działalności przez Fundację.
(pisownia oryginalna)

Komentarze

Więcej w katowicki sport