Zobacz
Do góry

Obrona silniejsza. Ale co z atakiem?

W nowym sezonie w drużynie trenera Marka Papszuna nie zobacyzmy już Artioma Rachmanowa, ale i tak formacja defensywna ma być znacznie solidniejsza.

Nie chodzi tylko o zakontraktowanie w letnim oknie transferowym 23-letniego Arkadiusza Kasperkiewicza, który w poprzednim sezonie bronił barw Górnika Łęczna. Jeszcze większym wzmocnieniem ma być powrót w pierwszej kolejności do zdrowi, a w drugiej do formy i gry w meczach Rakowa Tomasza Petraszka. Czeski stoper, który rok temu, po jesieni, był uznawany za najlepszego defensora na zapleczu ekstraklasy, borykał się ze skomplikowanymi problemami zdrowotnymi, przez co stracił pół roku.

Białorusin rozczarował

Wobec tych dwóch piłkarzy, który będzie miał w nowym sezonie do dyspozycji sztab szkoleniowy, częstochowianie zdecydowali się zrezygnować ze stopera, który wiosną grał często. Chodzi o Artioma Rachmanowa. – Nie ma co ukrywać, że spodziewaliśmy się trochę więcej, bo przychodził do nas z bardzo dobrej drużyny. Być może też ten okres aklimatyzacji był trudniejszy. W tej chwili linia nasza linia obrony jest silniejsza. Wraca Tomek Petraszek, dlatego nie skorzystaliśmy z opcji przedłużenia – wyjaśnia nam Janusz Żyła, który kilka dni temu funkcję prezesa Rakowa zamienił na radę nadzorczą klubu spod Jasnej Góry. Jako, że po raz kolejny zostało wywołane do tablicy nazwisko Czecha Petraszka próbowaliśmy dopytywać, czemu jego kontuzja i absencja tak długo w klubie była utrzymywana w tajemnicy i tak mało było wiadomo. – Nie chcieliśmy siać plotek, dopóki nie była przeprowadzona pełna diagnostyka. A ona trwała bardzo długo. W klubie stawaliśmy na głowie, żeby postawić Tomka na nogi. Nie chcę zapeszać, ale wszystko co najgorsze mamy za sobą. Rozmawiałem zn im i twierdzi, że na pierwszy mecz będzie gotowy, choć na razie zatyka go na treningach. To także przykład profesjonalisty, on bardzo źle znosił to, że nie grał – wyjaśnia Żyła.

Trudne rozmowy

Skoro więc zarówno linia obrony, jak i pomocy wyglądają niezwykle solidnie, to poważnego transferu do klubu może jeszcze spodziewać się ataku. Pisaliśmy już o zakusach na Szymona Lewickiego z Zagłębia oraz zainteresowaniu Kamilem Biliński, co jeszcze nie przełożyło się na podpisanie kontraktu. Działacz częstochowian nie ukrywa, że klubowi nadal bardzo zależy na nowym snajperze, tym bardziej że na początku sezonu w pełni sił nie będzie Mateusz Zachara. – Chcemy zakontraktować napastnika i chodzi nam nie o uzupełnienie składu, ale o wzmocnienie. To nie jest jednak takie proste, ale jestem dobrej myśli i wierzę, że w najbliższym czasie sfinalizujemy rozmowy – przyznaje Janusz Żyła. Letni okno transferowe co prawda jeszcze trochę będzie otwarte, ale liga rusza już za tydzień, więc czasu nie ma zbyt wiele.

Komentarze

Więcej w katowicki sport