Zobacz
Do góry

Ondraszek: Koledzy pytają, czy pożyczyć mi pieniądze

– Na ziemniaki mnie jeszcze stać, ale na hranolky już nie – mówi pół-żartem pół-serio napastnik Wisły Kraków Zdenek Ondraszek.

Mateusz MIGA: W meczu z Miedzią nie mieliście zbyt wiele sytuacji. Nie nudził się pan z przodu?

Zdenek ONDRASZEK: – Nie powiedziałbym, że się nudziłem. Brak sytuacji wziął się z tego, że nie robiliśmy tego, co chciał od nas trener. Ułatwiliśmy zadanie przeciwnikowi. Nie możemy być zadowoleni z tego meczu.

W Gdyni przegraliście wyżej, ale tam sytuacji mieliście więcej.

Zdenek ONDRASZEK: – Jakby ktoś popatrzył tylko na wynik to powie, że w Gdyni był dramat, ale tam dramatu nie było. Po prostu nie wykorzystaliśmy swoich szans. Na mecz w Legnicy też mieliśmy plan, ale go nie realizowaliśmy. Przeciwko takim drużynom, które staną na dwudziestym metrze nie gra się łatwo, ale to nie znaczy, że nie jest to możliwe. Byliśmy za mało ruchliwi – to moim zdaniem jest klucz do tej porażki.

Czas wrócić do punktowania, bo jesteście coraz bliżej dolnej części tabeli.

Zdenek ONDRASZEK: – Zawsze chcemy punktować, ale w Polsce nikt nie rozdaje punktów za darmo. Musimy przygotować się na walkę i wywalczyć coś przed naszymi kibicami.

O Wiśle w magistracie. W tle rozmowy o przejęciu klubu

Wspomniał pan o kibicach. Cały czas możecie liczyć na ich wsparcie.

Zdenek ONDRASZEK: – W Norwegii kibice dopingowali nas tak samo jak byliśmy na czwartym miejscu w lidze i tak samo, gdy spadliśmy do drugiej ligi. Tam jest trochę inaczej, ludzie tym żyją, a klub to praktycznie rodzina. W Czechach na pewno by nie było takiego wsparcia. Bardzo fajnie, że fani pomagają nam w tych trudnych chwilach.

Niezwykłe było też powitanie po powrocie z Gdyni.

Zdenek ONDRASZEK: – Na pewno to było ciekawe. Fajna niespodzianka. Zdarza się, że kibice nas witają, ale zazwyczaj po wygranych. I np. w sobotę, gdy wracają z imprezy. A tym razem było zupełnie inaczej. Już przed meczem ludzie pisali, że nie będą patrzeć na wynik, a po prostu chcą nam pokazać, że są z nami. Było to bardzo fajne, bardzo ważne dla nas.

Kibicom imponuje, że mimo braku pensji, gracie chyba lepiej niż można było tego oczekiwać, choć ostatnie dwa mecze nieco zamazują ten obraz.

Zdenek ONDRASZEK: – Z kłopotami w klubie nic nie zrobimy, nie mamy na to wpływu. Mówię za siebie, ale ja cieszę się, że mogę tutaj grać, w największym klubie w Polsce. Gram dla siebie. Nie jest łatwo, ale pokazujemy siłę drużyny. Dopóki będziemy trzymać się razem i nie będziemy się kłócić to będzie dobrze.

Dwóch piłkarzy złożyło już wniosek o spłatę zaległych pensji.

Zdenek ONDRASZEK: – Wszyscy mamy taką możliwość. Niektórzy to zrobią wcześniej, inni jeszcze nie. Trudno. Łatwiej było w październiku, gdy to nie trwało jeszcze tak długo. Teraz ktoś może pomyśleć choćby o zbliżających się świętach, o nadchodzącym urlopie i po prostu przydałoby się coś mieć. Nie wiem o tym, że ktoś wysłał wezwania, ale zapewniam, że nadal trzymamy się razem.

Moim zdaniem ta sprawa ma coraz większy wpływ na waszą postawę na boisku. Trwa to po prostu już zbyt długo.

Zdenek ONDRASZEK: – No tak, ale na świecie są dużo większe problemy. We wtorek byliśmy na wigilii dla niepełnosprawnych. To są problemy o których nawet trudno mówić. Czekanie na pieniądze nie jest fajne, ale to jest prawie nic w porównaniu z tym, że nie możesz chodzić o własnych siłach. Jeśli chcesz być najlepszy to wychodząc na trening czy na mecz to wszystko inne musisz zostawić w szatni. Nie każdy z tym sobie radzi, ale od tego jest drużyna by sobie pomagać i nawzajem się wspierać.

Domyślam się, że rozmowy na temat pańskiego nowego kontraktu utknęły, bo nawet nie ma za bardzo o czym mówić.

Zdenek ONDRASZEK: – Ostatnio nie rozmawialiśmy. Jak teraz dzwoni do mnie agent i mówi o jakiejś ofercie to ja nawet nie chcę o tym rozmawiać. Rzeczy w głowie już mam dużo i nie potrzebuje więcej. Nie ma więc teraz ani rozmów o nowym kontrakcie tutaj, ani o kontrakcie gdzieś indziej. Przed nami trzy mecze i chce się do nich jak najlepiej przygotować.

Nie chcesz myśleć o tym, że to być może twoje trzy ostatnie mecze w Wiśle?

Zdenek ONDRASZEK: – Nie. Tak na to nie patrzę.

Na hranolky jeszcze kasa jest?

Zdenek ONDRASZEK: – Na ziemniaki jest, na hranolky już gorzej.

Radzi sobie pan dzięki oszczędnościom?

Zdenek ONDRASZEK: – Tak, wspierają mnie też moi przyjaciele z Czech, którym ja kiedyś pomagałem. W życiu nie wziąłbym od nich pieniędzy, a sami teraz do mnie piszą i pytają czy nie potrzebuję pomocy. Powiedziałem im tylko, żeby się przygotowali i czasem pomogli mojej rodzinie, gdy akurat ja bym nie mógł tego zrobić. Żeby dali im ze 100 złotych jakby było naprawdę źle. Ale nie wziąłbym od nich grosza, bo to dobre chłopaki, ciężko pracują dla swoich rodzin. Jest to miłe, bo dobrze wiedzą, że zarabiam więcej od nich, a jednak zadzwonią i zapytają. To pocieszające – na świecie są jeszcze dobrzy ludzie.

W szatni potraficie sobie z tego jeszcze żartować?

Zdenek ONDRASZEK: – Były momenty, że o tym rozmawialiśmy, ale teraz w ogóle nie poruszamy tego tematu. Po prostu czekamy na to, co będzie.

Śledzi pan na bieżąco co się dzieje z klubem? Czy czekacie aż klub oficjalnie poinformuje was co dalej?

Zdenek ONDRASZEK: – Daria czyta i czasem mi powie, co się dzieje. Czytanie po polsku kosztuje mnie sporo sił. Wierzę, że jeśli będzie ważna informacja – klub nas poinformuje.

Ta runda zbliża się do końca. Chyba niezła w pańskim wykonaniu. Dziewięć goli w lidze, trafienie w Pucharze Polski.

Zdenek ONDRASZEK: – Cieszę się z tego, ale nawet jeśli jest fajnie to zawsze może być lepiej. Najważniejsze, że zdrowie dopisuje.

 

Na zdjęciu: Zdenek Ondraszek to najskuteczniejszy napastnik Wisły. Z końcem roku dobiega końca kontrakt wiążący go z klubem.

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa