Zobacz
Do góry

Pierwszy test Kovaca

Wiele dyskusji wzbudziła nominacja Niko Kovaca na trenera Bayernu Monachium. Już w niedzielę Chorwat będzie mógł zamknąć usta krytykom, bo jego zespół zmierzy się w meczu o Superpuchar Niemiec z Eintrachtem Frankfurt – swoim byłym klubem.

Piotr Tubacki

Przedsezonowe sparingi nigdy nie są miarodajne i nigdy nie warto wyciągać z nich pochopnych wniosków. Tym bardziej jeśli okres przygotowawczy zlewa się z mundialem i pomundialowymi urlopami, przez które kadra zespołu jest mocno poszatkowana. Kovac stosunkowo od niedawna ma do dyspozycji cały swój skład, dlatego na tę chwilę mamy więcej pytań niż odpowiedzi.

Monachijskie puzzle

Patrząc po sparingach i wypowiedziach Chorwata można stwierdzić, że zaszczepił on w Bayernie to, z czego słynęli jego zawodnicy w Eintrachcie – pasję i zaangażowanie, czyli cechy często przypisywane ludziom z Bałkanów. Kovac podkreślał także, że ma zamiar być elastyczny pod względem taktycznym, a co to dokładnie oznacza, przekonamy się właśnie w niedzielę, kiedy 46-latek przejdzie swój pierwszy poważny test. Do dyspozycji powinien mieć większość składu, choć pod znakiem zapytania stoją występy Roberta Lewandowskiego i Jamesa Rodrigueza, którzy mają nie być jeszcze w pełni przygotowani do sezonu. W piątek „Bild” doniósł także o problemach z udem Serge’a Gnabry’ego, co oznacza, że we Frankfurcie będziemy mogli zobaczyć kogoś z duetu seniorów – Robben-Ribery. A nie jest to bynajmniej dobra wiadomość dla fanów Bayernu.

Bayern wciąż zawęża swoją kadrę

Monachijczycy są oczywiście rekordzistami, jeśli chodzi o Superpuchar Niemiec. O to trofeum grali aż 11 razy (najwięcej) i wygrywali 6 razy (najwięcej). Niedzielny pojedynek będzie ich siódmym Superpucharem z rzędu, co także należy do rekordów. Eintracht nie może pochwalić się podobnymi osiągnięciami, bo o DFL-Supercup walczył tylko raz, w drugiej edycji tego pojedynku, w 1988 roku, gdy uległ we Frankfurcie Werderowi Brema.

Potwór bez głowy

Trudno też upatrywać w „Orłach” faworyta tego meczu, co w Niemczech zresztą nie jest ani trochę dziwne. Faworytem zawsze jest Bayern. Tym bardziej że Eintracht stracił swoją głowę w postaci Niko Kovaca, który powróci na Commerzbank-Arenę w roli trenera rywali. Pracował we Frankfurcie nieco ponad dwa sezony, od momentu gdy w marcu 2016 roku utrzymał zespół w Bundeslidze i przez te dwa sezony wykonywał tam kapitalną pracę. Z niczego zrobił coś. Z przeciętnych grajków wyciągał maksimum, perfekcyjnie przygotowywał zespół pod względem taktycznym i z najbardziej internacjonalnej kadry w Bundeslidze stworzył prawdziwą drużynę. Zwieńczeniem tego okresu była majowa wygrana w Pucharze Niemiec, kiedy podopieczni Kovaca pokonali jego aktualny klub. Teraz pozostaje pytanie: czy potwór bez głowy wciąż będzie potworem?

To już jest problem nowego szkoleniowca „Orłów” Adiego Huettera. 48-letni Austriak stracił latem czterech kluczowych piłkarzy Eintrachtu z zeszłego sezonu: bramkarza Hradecky’ego, dwóch liderów środka pola w postaciach Mascarella i Boatenga oraz wahadłowego Wolfa. Transfery, których teraz dokonali, nie wyglądają imponująco, ale… podobnie było przecież za Kovaca. Chorwat potrafił zrobić z anonimowej zbieraniny prawdziwy zespół i to właśnie będzie największym wyzwaniem Huettera. Zastąpienie swojego poprzednika, z którym będzie musiał zmierzyć się już na samym początku. Bardzo ważne dla frankfurtczyków jest to, że kontrakt z klubem przedłużył Ante Rebić, który w tym sezonie będzie największą gwiazdą Eintrachtu. Czy znów ukłuje Bayern?

Komentarze

Więcej w piłka nożna