Zobacz
Do góry

Ruch? – Idealna karta przetargowa

Źle się dzieje przy Cichej. W kolejnym meczu klęska. Tym razem 1:5 z Górnikiem Łęczna.

Dlaczego jest tak źle? – były napastnik „Niebieskich” i członek rady nadzorczej Mariusz Śrutwa analizuje przyczyny trzeciej już porażki chorzowian na starcie drugoligowego sezonu.

Nie potrafię tego logicznie wytłumaczyć – tak oficjalna strona internetowa Ruchu zaprasza do zapoznania się z wypowiedzią swego pierwszego szkoleniowca po klęsce 1:5 „Niebieskich” w Łęcznej. To kolejna sromotna wpadka „spadkobierców” czternastokrotnych mistrzów Polski, którzy już w poprzednim sezonie, jeszcze w pierwszej lidze, dali sobie trzykrotnie wpakować po pół tuzina bramek. I to przeciętnym zespołom, jak chociażby Pogoń Siedlce, która wraz z Ruchem spadła na trzeci poziom rozgrywkowy. I co?

Nie może uwierzyć

– Gdy patrzę na tablicę i widzę wynik, to w dalszym ciągu nie mogę uwierzyć, że to jest fakt (…). nie usprawiedliwia to sytuacji, która wydarzyła się dzisiaj po stracie bramki na 1:2. W tym momencie wyglądaliśmy już jak grupa ludzi, która pierwszy raz się ze sobą spotkała i prosiła: strzelcie nam jeszcze, jeszcze więcej. Nie potrafię tego logicznie wytłumaczyć – to ciąg dalszy wypowiedzi Dariusza Fornalaka po laniu w Łęcznej. Optymizmu zero, nadziei na lepsze sportowe jutro też niewiele, a przecież chorzowski szkoleniowiec przed sobotnim spotkaniem nie ukrywał, że każda zdobycz punktowa ze spadkowiczem z Łęcznej będzie przesuwała Ruch w górę tabeli, miała zapewnić klubowi i drużynie więcej spokoju.

Już wiemy, że nie zapewni, a „Niebieskim” z trzema porażkami na koncie i jednym tylko zwycięstwem nad słabiutką Skrą Częstochowa bliżej do strefy spadkowej niż do zapowiadanej przed sezonem walki o powrót na zaplecze ekstraklasy, więc zdenerwowani kibice po raz kolejny domagają się radykalnych zmian. – Ja bym jeszcze nie podgrzewał atmosfery, nie szukał winnych w sztabie szkoleniowym. Drużyna po spadku jest w przebudowie, młodzież potrzebuje czasu, by okrzepnąć – mówi Mariusz Śrutwa.

Dlaczego jest tak źle

Były napastnik Ruchu, do niedawna zasiadający w radzie nadzorczej klubu, zwraca uwagę na inny problem. – Problem jest, że gdy gra się układa, to wszystko idzie dobrze, ale gdy tylko wydarzy się coś złego – jak na przykład czerwona kartka w Łęcznej dla Kulejewskiego – to nagle wszystko zaczyna się sypać jak domek z kart. Tego stanu trzeba znaleźć przyczynę. W spotkaniu z Górnikiem, które oglądałem na stadionie, do tej feralnej 67 minuty Ruch miał przewagę, stworzył więcej sytuacji. Ba, gdyby goście byli skuteczniejsi, to już po 20 minutach mogło być po meczu. Podobnie było w Tarnobrzegu. Gdyby te dwa mecze zostały inaczej rozegrane, to Ruch miałby 4-6 punktów więcej na koncie i nie rozmawialibyśmy, dlaczego jest tak źle.

Potrzeba wzmocnień

„Mario” uważa, że Ruch nadal potrzebuje dwóch trzech wzmocnień, nie na już, a na wczoraj. Te, owszem, były zapowiadane przez działaczy, ale póki co – ich nie ma. I nie wiadomo czy jeszcze będą. – Jest kilka przyczyn, że dobrzy zawodnicy omijają teraz Chorzów szerokim łukiem – wylicza Śrutwa. – Przede wszystkim Ruch ma od „X” lat opinie klubu niewypłacalnego i teraz zawodnikom trudno uwierzyć, że teraz będą otrzymywali wypłaty regularnie. Po drugie wielu piłkarzy nie chce grać tak nisko, więc nawiązując rozmowy zostawiają sobie furtki do pierwszej ligi, a nawet ekstraklasy, w końcu tam lądują.

Ruch ciągle jest atrakcyjny

Poza tym Ruch nadal jest uznaną marką, więc kontrakty potencjalnych nowych zawodników windowane są dwukrotnie w górę. Ruch jest idealną kartą przetargową, by wyciągnąć więcej od innych. Co ciekawe – znam przykłady, że takie granie pod publiczkę Ruchem opłaciło się.

Za wcześnie na wnioski

Czy zatem, choć to dopiero start rozgrywek, nie pora na uzmysłowienie sobie faktu, że awansu w tym sezonie nie będzie, będzie natomiast trudny bój o zachowanie statusu drugoligowca? – Jeszcze raz podkreślę – za wcześnie na takie wnioski. Życie uczy, że wszystko, co najważnie3jsze, rozstrzyga się na finiszu, na 4-5 kolejek przed końcem sezonu. Dlatego trzeba robić swoje. Trzeba wzmocnić zespół 2-3 nazwiskami i nie stracić jesienią zbyt wiele dystansu, by wiosną ruszyć do ataku – kończy swoją analizę postawy Ruchu Mariusz Śrutwa.

 

Na zdjęciu: Bez szybkich wzmocnień doświadczonymi piłkarzami „Niebieska” młodzież – Mateusz Bogusz na zdjęciu – będzie zaliczała takie wpadki, jak w Łęcznej.

Komentarze

Więcej w katowicki sport