Zobacz
Do góry

Siedem długich lat

W 2011 roku Artur Sobiech wyjeżdżał z Polski do Niemiec z ogromnymi nadziejami i z opinią, że może być alternatywą dla Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski. Tak kolorowo nie było, a jego powrót do ojczyzny to spora niewiadoma.

Napastnik, który pokazał się przede wszystkim w Ruchu Chorzów, gdy jako utalentowanych chłopak zadebiutował w ekstraklasie i przy Cichej najwięcej goli w jednym sezonie (10). Transfer Sobiecha za okrągły milion euro do Polonii Warszawa pod rządami Józefa Wojciechowskiego był finansowym ratunkiem dla „Niebieskich”, ale także powodem do wstydu, gdy długimi miesiącami Ruch zwlekał z wypłatą należnego procenta Grundwaldowi Ruda Śląska.

W stolicy napastnik nie pograł zbyt wiele, bo został kupiony latem 2011 roku przez Hannover 96. Choć szans dostał sporo, to jednak goli bardzo dużo nie strzelał (98 meczów w Bundeslidzie i 18 bramek). Dodatkowo Polak co jakiś czas miał problemy zdrowotne. Był raczej uzupełnieniem składu i jego pozycja w Hanowerze z roku na rok słabła. Rok temu Sobiech opuścił ostatecznie H96 i podpisał umowę z SV Darmstadt 98. Tam wystąpił w 22 meczach, ale strzelił tylko 2 gole i zanotował 4 asysty.

Od początku lata coraz głośniej zaczęto mówić nie tylko o możliwej zmianie barw, ale i o coraz bardziej prawdopodobnym powrocie Sobiecha do Polski. Piłkarzem miały interesować się Lechia, Jagiellonia, Zagłębie Lubin oraz Wisła Kraków. Ostatecznie do negocjacji warunków transferu zostali dopuszczeni przedstawiciele klubu z Gdańska.

Rozmowy trochę trwały, ale wczoraj Lechia mogła pochwalić się nowym konkurentem dla najlepszego strzelca, czyli Flavio Paixao. – Cały czas byłem w kontakcie z kierownictwem i trenerem Stokowcem, ale w międzyczasie miałem też oferty m.in. z Portugalii, Turcji i 2. Bundesligi – przyznał były reprezentant Polski.

Sobiech podpisał trzyletnie kontrakt, ale na debiut musi poczekać. Na wczorajszej konferencji prasowej piłkarz przyznał, że nie zagra w piątkowym meczu z Miedzią Legnica. – Chciałbym jak najszybciej pomóc zespołowi, ale konkretnego terminu powrotu na boisko nie podam. Wszystko trzeba robić z głową. Wraz ze sztabem szkoleniowym będziemy na bieżąco monitorować stan mojego przygotowania – wyjaśniał 28-latek.

Na papierze Sobiech wydaje się solidnym wzmocnieniem i kandydatem na jedną z gwiazd ekstraklasy. Problem jednak w tym, że nie wiadomo w jakiej dyspozycji jest napastnik i w jakiej będzie, a także czy zdrowie będzie mu dopisywało. Poza tym w ostatnich latach kompletnie zawodzili inni piłkarze z tzw. „nazwiskami”…

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa