Zobacz
Do góry

Start pozytywnie zaskakujący

Indywidualnie z pewnością jesteśmy mocniejsi niż rok temu. A czy zespołowo? To się dopiero okaże – mówi Rafał Niziołek, środkowy pomocnik Odry, przed pierwszym wyjazdowym meczem w tym sezonie.

Raków Częstochowa to rywal, z którym bodaj najczęściej o punkty walczył w swojej przygodzie z piłką Rafał Niziołek. Na szczeblu drugiej ligi – broniąc barw MKS-u Kluczbork, zaś na zapleczu ekstraklasy – Odry. Dzisiaj jeden aktualnych z liderów opolskiego środka pola zanotuje trzynastą konfrontację z przeciwnikiem spod Jasnej Góry. Dotąd 5-krotnie wygrywał, 4-krotnie remisował i 3-krotnie przegrywał.

Mogło być dziewięć

– Jakoś tak się złożyło, że zwykle grałem w tej samej lidze co Raków i kilka potyczek już stoczyliśmy. Stadion, na którym w piątkowy wieczór zagramy, nie jest mi obcy. Najbardziej w pamięci utkwił mi mecz rozegrany w Częstochowie wiosną 2015 roku. MKS wygrał wtedy 1:0 po moim golu z rzutu karnego w doliczonym czasie gry, co w ostatecznym rozrachunku bardzo pomogło nam w awansie do pierwszej ligi. To zawsze był niewygodny rywal. Trzeba się było natrudzić, by wywieźć stamtąd jakiekolwiek punkty. Teraz klub dokonał takich transferów, ma takie ambicje, że z pewnością nie będzie inaczej – opowiada 29-latek.

Dla Odry będzie to dopiero pierwszy w tym sezonie mecz wyjazdowy. Jesień zainaugurowała, zdobywając siedem punktów w trzech spotkaniach przed własną publicznością, co pozwala jej plasować się na pozycji wicelidera tabeli.

– Nie będę ukrywał, że jestem pozytywnie zaskoczony. Po takiej liczbie zmian, do jakich doszło u nas latem, nie byliśmy pewni, czy to wszystko od początku wypali. Mamy siedem punktów i… szkoda, bo mogło być ich nawet dziewięć, ale twardo stąpamy po ziemi. Wiemy, że jeszcze wiele musimy poprawić, by prezentować się lepiej, a wtedy i o kolejne zdobycze będzie łatwiej. Czas będzie pracował na naszą korzyść. Zawsze tak jest. Jeśli w kadrze danej drużyny dochodzi do dziesięciu zmian, to trochę minie, nim wszystkie elementy się zazębią tak, jak powinny – przyznaje Niziołek.

Wyszkoleni, doświadczeni

Poprzedni rok – jako beniaminek – opolanie też zaczęli świetnie. Na samym starcie zanotowali dwa zwycięstwa, a potem długo plasowali się w ścisłej czołówce. Porównanie?

– Ujmę to w ten sposób: indywidualnie z pewnością jesteśmy mocniejsi niż rok temu. A czy zespołowo? To się dopiero okaże. Wiele czynników musi jeszcze zacząć działać, byśmy mieli pewność, że nie powtórzymy błędów z poprzedniego sezonu. Teraz mamy lepiej wyszkolonych i bardziej doświadczonych zawodników. W szatni nie brakuje ludzi, którzy w przeszłości bili się już o awans do ekstraklasy, którzy tej ekstraklasy posmakowali. Wcześniej mieliśmy drużynę złożoną z osób, którzy robili z Odrą kolejne awanse. Żeby była jasność: wielki szacunek dla chłopaków za pokonanie drogi z trzeciej do pierwszej ligi, ale prezentowali określony poziom, którego raczej nie byli w stanie przeskoczyć, a jest już w pierwszej lidze wymagany. Wiemy, że to wyrównane rozgrywki i trzeba mieć stabilny skład, by punktować, nie notując przestoi – ocenia Rafał Niziołek.

Narzucać swój styl

2:1 z GKS-em Tychy, 1:0 z Sandecją Nowy Sącz, 2:2 z Wigrami Suwałki – prócz dobrych wyników, drużyna z ul. Oleskiej prezentowała w tych meczach po prostu dobry, miły dla oka, ofensywny futbol, dlatego – jak przyznawał prezes Karol Wójcik – na trybunach trudno było spotkać malkontenta. Gra po prostu mogła cieszyć – zarówno kibiców, jak i samych zawodników.

W Częstochowie rozgoryczenie. Dominuje… bezradność

– Stawiamy na ofensywę. Trener Rumak wpaja nam, żebyśmy grali agresywnie, wychodzili do przeciwników wysoko, nie czekając na to, co oni nam proponują. Mamy narzucać swój styl. Na razie się to udaje, co cieszy. Stwarzamy sytuacje, a z biegiem czasu powinniśmy być groźniejsi. Teraz przed nami pierwszy wyjazd. Sam jestem ciekaw, jak się zaprezentujemy i czy będziemy umieli narzucić Rakowowi swoje warunki. To rywal, który głośno mówi o tym, że chce awansować. Aspiracje są duże i z pewnością drużyna będzie to chciała udowodnić przed własną publicznością. A co mówimy my? Chcemy spokojnie grać i rozwijać się. Wiemy, że obecna infrastruktura nie pozwala na to, by rozgrywać w Opolu ekstraklasowe mecze, ale jeśli będzie szansa awansu, to wiadomo, że nikt z nas jej nie odpuści – podkreśla środkowy pomocnik Odry.

Szkoda MKS-u

Opolanie mogą nawet snuć marzenia o ekstraklasie, podczas gdy ich sąsiad, który w minionej dekadzie długo plasował się w krajowej hierarchii futbolowej wyżej, przeżywa trudne chwile. Mowa oczywiście o MKS-ie Kluczbork, bliskim sercu Niziołka. – Sporo lat MKS spędził na szczeblu centralnym. Wielka szkoda, bo do utrzymania w drugiej lidze nie zabrakło wiele, a teraz z trzeciej ligi będzie się bardzo trudno wydostać. To wymagające rozgrywki, w których nie brakuje dobrych zespołów, a awansuje tylko jeden z nich. Można podać przykład co prawda z innej części Polski, ale też dający do myślenia, czyli przypadek Motoru Lublin, który mimo chęci od dawna nie potrafi pójść wyżej – zwraca uwagę 29-latek.

Komentarze

Więcej w katowicki sport