Zobacz
Do góry

Trzeba potrenować

– Przed następnym meczem musimy pamiętać, że w tej lidze każdy zespół ma sposób na grę i jest groźny.

Z każdym można stracić punkty, ale też wygrać – niby Kamil Wiktorski obrońca Podbeskidzia, który ostatnio występuje na pozycji środkowego pomocnika, nie powiedział niczego odkrywczego, ale najwidoczniej „górale” przed i w trakcie spotkania ze Stomilem o tym zapomnieli.

Przed nimi starcie z Garbarnią Kraków i potrzeba rehabilitacji za ostatnie niepowodzenia jest ogromna. – Takie rezultaty nie są akceptowalne. Ostatni rywal grał to, czego spodziewaliśmy się przed spotkaniem, ale szybko straciliśmy gola. To, że rywal zdobył kolejne bramki jest dla nas bardzo rozczarowujące. W niektórych sytuacjach zabrakło trochę szczęścia – zawodnik Podbeskidzia ma rację, ale jego drużynie zabrakło przede wszystkim jakości w grze.

Zaczął „udawać Greka”?

Trzeba nad tym pracować i być może dlatego tydzień poprzedzające najbliższe starcie – trzeci z kolei mecz przed własną publicznością – „górale” pracują bardziej intensywnie. Nie wiemy, czy było to zaplanowane wcześniej, ale trener Krzysztof Brede postanowił zaaplikować swoim podopiecznym w tym tygodniu aż sześć jednostek treningowych.

Precyzyjniej we wtorek i środę drużyna trenowała po dwa razy dziennie, natomiast dziś i jutro bielszczanie będą pracować w godzinach popołudniowych.

Oba treningi rozpoczną się o godz. 18.00, czyli w porze najbliższego spotkania. To nowość, którą zaproponował szkoleniowiec „górali” już przed poprzednimi meczami na Stadionie Miejskim, na którym na razie nie zaznał smaku zwycięstwa.

A z kim ma wygrywać Podbeskidzie na własnym terenie, jeżeli nie z beniaminkiem rozgrywek, który ja dotąd zapisał na swoim koncie jeden punkt?

Najbliższy mecz powinien być dla „górali”. Inaczej zrobi się nerwowo już na początku sezonu.

Komentarze

Więcej w katowicki sport