Zobacz
Do góry

Udany początek młodzieży w mistrzostwach świata!

Spore zdenerwowanie wyczuwało się w ekipie biało-czerwonych przed inauguracyjnym spotkaniu mistrzostw świata Dywizji IB w Tychach. Reprezentacja Polski spotykała się z Ukrainą i wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, że najlepiej byłoby zacząć turniej o wygranej.

Ten pierwszy mecz należy do najtrudniejszych, bo przecież niesie za sobą wiele niewiadomych. Ostatecznie biało-czerwoni odnieśli ważne zwycięstwo 4:2 i może teraz emocje nieco opadną i będzie nieco lżej.

Zaczęło się od kary Ukraińca Artema Buzoweria i nasi hokeiści ruszyli do przodu. Wszystko skończyło się na ostrzeliwaniu ukraińskiej bramki. Nasi rywale dość szybko otrząsnęli się z tej przewagi i sami zaczęli szukać swoich szans na zdobycie prowadzenie. Sebastian Lipiński dobrze się spisywał w bramce, a raz w sukurs przyszedł mu słupek. Kiedy do boksu kar powędrował Ołeksander Peresunko, otworzyła się szansą przed podopiecznymi trenera Piotra Sarnika. Dominik Paś, niekwestionowany lider oraz kapitan drużyny, efektownym strzałem uzyskał prowadzenie. Uradowani nasi hokeiści zagapili się i 12 sek. później Felix Morozow zdołał wyrównać.

II tercja rozpoczęła się od kary Damiana Tyczyńskiego, ale polska drużyna umiejętnie się broniła i obyło się bez start. Jednak Artem Maticzenko uzyskał prowadzenie dla Ukraińców i zrobiło się mało ciekawie. Kiedy w boksie kar przebywało dwóch rywali, przez 1:47 min nasi hokeiści mieli grać w podwójnej przewadze. Na 7 sek. przed zakończeniem pierwszej kary Nikity Kruhłiakowa Damian Tyczyński w końcu wyrównał. W tym momencie zdało się słychać oddech ulgi w polskim boksie, bo teracja nie była najlepsza w naszym wykonaniu.

Biało-czerwoni w ostatniej odsłonie stanęli na wysokości zadania, bo szybko objęli prowadzenie po strzale Łuksza Kamińskiego i nie bez winy był bramkarz Ukrainy. Kiedy Kamil Wałęga podwyższył na 4:2, wydawało się, że będzie spokojniej. Rywale jednak do samego końca nie rezygnowali z uzyskania korzystnego i walczyli do samego końca.

– Ukraińcy w niczym nas nie zaskoczyli, grali prosty hokej, ale naszej grze towarzyszyły spore emocje – powiedział po meczu trener, Piotr Sarnik. – II tercje w naszym wykonaniu były przeciętne, z kolei w przerwie między II i III tercją chciałem wprowadzić spokój. Pierwsze 10 minut ostatniej tercji dopiero zobaczyliśmy hokej, na jaki stać naszych zawodników. Może teraz będzie nieco lżej, ale w tym turniejów nie ma łatwych meczów.

UKRAINA – POLSKA 2:4 (1:1, 1:1, 0:2)

0:1 – Paś – Bizacki (16:37, w przewadze), 1:1 – Morozow (16:49), 2:1 – Maticzenko – Krywoszapkin (24:19), 2:2 – Tyczyński – Bizacki (32:18, w podwójnej przewadze), 2:3 – Kamiński – Paś (40:39), 2:4 – Wałęga – Brynkus (45:21).

Sędziowali: Christian Persson (Norwegia) i Andreas Hofer (Niemcy) i Jakob Schauer (Austria). Widzów 1000.

POLSKA: Lipiński; Bizacki – Bieniek, Wysocki – Libik, M. Noworyta (2) – Gosztyła, Choperia; Paś – Kamiński (2) – Zygmunt, Wałęga – Brynkus – Sołtys, Smal – Tyczyński (2) – Worwa, Słowakiewicz – Mularczyk – Obłoński, Olszewski. Trener Piotr SARNIK.

Kary: Ukraina – 12 min., Polska – 6 min.

W innym meczu: Japonia – Węgry 1:3 (0:2, 0:1, 1:0).

Komentarze

Więcej w hokej