Zobacz
Do góry

W Sosnowcu leczą wrocławskiego kaca…

Piłkarze Zagłębia Sosnowiec mieli we Wrocławiu rozpocząć marsz w górę tabeli. Skończyło się na pobożnych życzeniach.

Porażka ze Śląskiem sprawiła, że do miejsca gwarantującego utrzymanie sosnowiczanie tracą już osiem punktów. Jedyna dobra wiadomość to fakt, że uraz Martina Totha okazał się mniej poważny niż pierwotnie przypuszczano.

Słowacki defensor, który ma w rundzie rewanżowej dyrygować obroną Zagłębia, we Wrocławiu opuścił plac gry po nieco ponad godzinie trzymając się za plecy.

– Martin oberwał podczas jednego ze starć. Nie chcieliśmy ryzykować poważniejszego urazu, stąd decyzja o zejściu piłkarza z boiska. W niedzielę zawodnik był pod opieką fizjoterapeuty, nie brał udziału w zajęciach, ale na szczęście skończyło się na strachu. Wczoraj drużyna miała dzień wolnego, dziś odbędą się dwa treningi. Rano zapadnie decyzja, czy Toth będzie brał w nich udział, ale wszystko wskazuje na to, że tak – informuje Michal Farkasz, asystent trenera Valdasa Ivanauskasa.

Dobra zmiana Polczaka

Na boisku we Wrocławiu Słowaka zastąpił Piotr Polczak. Doświadczony obrońca jesienią spisywał się przeciętnie, a do tego nie miał szczęścia (patrz m.in. sprokurowane rzuty karne). Obiektywnie trzeba jednak przyznać, że w meczu ze Śląskiem dał dobrą zmianę. W destrukcji spisywał się bez zarzutu – wybił między innymi piłkę z linii bramkowej – a w dodatku dwukrotnie groźnie uderzał piłkę głową po stałych fragmentach. –

Na pewno na nikogo się nie obrażam, że usiadłem na ławce rezerwowych. Po wejściu na boisko starałem się grać jak najlepiej. Szkoda wyniku, szkoda straconych punktów. Mecz fatalnie się dla nas zaczął. Szybko stracony gol, potem czerwona kartka. Teraz trzeba już tylko myśleć o tym co przed nami, czyli o meczu z Arką, która na początek też przegrała. Każdy ma swoje kłopoty, my musimy skupić się na naszych – podkreśla Polczak.

Kwartet odrestaurowany

Kto zawiódł najbardziej?

Kłopotów trenerowi Ivanauskasovi na pewno nie brakuje. Zwłaszcza jeśli chodzi o defensywę. Zawiedli przede wszystkim boczni obrońcy. Georgios Mygas i Żarko Udovicić popełniali proste błędy w kryciu, za co Serb zapłacił pozostaniem w szatni już po I połowie.

Środkowi defensorzy – Mateusz Cichocki oraz wspomniany Toth także nie zagrali na miarę swoich umiejętności i wszystko wskazuje na to, że w sobotę znów ujrzymy inny skład personalny w tej formacji. W odwodzie zostaje Patrik Mraz, który jesienią regularnie wychodził w pierwszej jedenastce i najprawdopodobniej na lewej stronie obrony zajmie miejsce Udovicicia oraz Polczak. W defensywie może zagrać także Tomasz Nawotka, który w meczu ze Śląskiem zmienił na skrzydle Giorgi Ivaniszwilego.

– Mamy kilka dni do meczu z Arką. Postaramy się znaleźć receptę na zwycięstwo bo tylko to nas interesuje. Na pewno po Wrocławiu został kac. Lekarstwem będzie wygrana z Arką. Musimy wierzy, że był to falstart i teraz zaskoczymy – podkreśla trener Farkasz.

Przed Zagłębiem trzy mecze, które zadecydują o być albo nie być sosnowiczan w ekstraklasie. Rywalami będą kolejno Arka Gdynia, Górnik Zabrze i Korona Kielce. Jeśli zespół ze stolicy Zagłębia Dąbrowskiego nie zacznie wygrywać, to powoli będzie musiał się żegnać z elitą.

 

Na zdjęciu: Nie tak wyobrażał sobie debiut w Zagłębiu Martin Toth (z lewej). Słowak z powodu urazu opuścił boisko w drugiej połowie, a jego zespół przegrał we Wrocławiu 0:2.

Krzysztof Polaczkiewicz

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa