Zobacz
Do góry

Wisła 2.0. Ratowana przez Kubę

W Wiśle Kraków trwa walka, by klub całkowicie zerwał z ostatnią szemraną przeszłością. Ma być nowocześnie, transparentnie, a nawet pioniersko.

Przy każdym projekcie trzeba rozpoczynać od pierwszego kroku, a w Wiśle chodziło o to, by szybko znaleźć pieniądze na spłatę piłkarzy. Już się znalazły. Jakub Błaszczykowski, Jarosław Królewski i jeszcze jeden biznesmen, który na razie nie chce się ujawniać, pożyczą klubowi w sumie 4 mln złotych. Ta kwota wystarczy, by spłacić wszystkie zaległości wobec piłkarzy.

Kuba bohaterem Europy

Informacja ta szybko obiegła całą Europę, a portale internetowe rozpływają się nad postawą Błaszczykowskiego. „Marca”, „La Gazzetta dello Sport” czy „Die Welt” piszą o piłkarzu ze złotym sercem. Chce grać w Wiśle i zrobi wszystko, by tak było. Przez pół roku będzie grać za darmo, a do tego pożycza klubowi pieniądze. Takie historie nie zdarzają się często. Przecież Kuba mógł zrezygnować ze swoich marzeń i poszukać klubu choćby w Stanach Zjednoczonych. Mógł, ale on nie lubi porzucać swoich planów.

Mucha nie siada. Biała gwiazda, czerwony amok

Marzena Sarapata zamierzała sprzedać klub byle komu, a potem po cichu uciec. Ten plan się nie powiódł, a dziś o problemach Wisły mówi cały świat. Duża w tym zasługa Królewski – to przebojowy przedsiębiorca, który ma kontakty chyba wszędzie. Zaangażował się w pomoc Wiśle, a potem to już była lawina. Królewski poprosił o pomoc m.in. Mathieu Flaminiego. Były piłkarz Arsenalu dziś świetnie radzi sobie w biznesie. Na Twitterze poinformował, że trzyma kciuki za Wisłę, a Królewskiemu podrzucił kilka kontaktów. O problemach Wisły głośno powiedział także Robert Lewandowski, a jego zasięg jest przecież globalny.

Debiut roku?

Wisła już nie umiera po cichu, a na oczach Europy powoli łapie oddech. W Londynie Królewski odbył 13 spotkań w sprawie krakowskiego klubu. – Celem wyjazdu był zbadanie nastrojów jakie towarzyszą tak ryzykownej inwestycji. Tak trudnej jeśli chodzi o brak czasu. Spotykałem się z bankami inwestycyjnymi, funduszami, które inwestują w różne kluby piłkarskie, pytałem o ich doświadczenia. (..) Nie chcielibyśmy wpuszczać teraz kogoś do klubu na zasadzie, że jesteśmy pod ścianą. Byłoby to bardzo złe dla klubu, dla każdego przedsiębiorstwa i niesensowne – tłumaczył w sobotę podczas Stanu Futbolu w TVP Sport. Dlatego zdecydowano się na pożyczkę, a w tle ma trwać przygotowanie spółki do sprzedaży. Potrwa to minimum dwa, trzy miesiące. Wisła już teraz ma jedną ofertę, ale brak pewności, czy inwestor poradzi sobie z tak trudnym tematem.

Jakub Bartkowski o Wiśle: Czasami było jak na stypie

Na konkrety trzeba jeszcze poczekać, ale Królewski wszedł do świata piłki z impetem. W swojej działalności lubi łamać standardy i teraz nawołuje do tego samego ludzi piłki. Sprzedać Martina Kostala na szybko, by z tego transferu spłacić zaległości? Nie – zdaniem Królewskiego lepiej wziąć pożyczkę, sprzedać Kostala na swoich warunkach, i spłacić dług. Nawołuje do większego ryzyka inwestycyjnego. Brzmi to pioniersko i odważnie, ale świat polskiej piłki jest dość skostniały. Wkrótce prezes Rafał Wisłocki będzie musiał przekonać do tych wizji ludzi z Komisji Licencyjnej PZPN. Wisła musi przedstawić wiarygodną wizję finansowania klubu, by odzyskać licencję na grę w ekstraklasie. To jest teraz priorytet.

Ważny głos trybun

Na razie trwa ratowanie zespołu. Kasa w klubie może sprawić, że do zespołu Wisły mogą wrócić Marko Kolar i Tibor Halilović. Obaj rozwiązali już kontrakty z powodu zaległości, ale jeśli sprawy zostaną wyprostowane, chętnie podpiszą nowe umowy z krakowskim klubem. Nie wróci za to Zoran Arsenić, który ma kilka konkretnych ofert, a jeśli zostanie w Polsce, to prawdopodobnie w Legii lub Lechii.

Wisła pod tlenem. Kroplówka od Błaszczykowskiego

Potem trzeba będzie zająć się innymi sprawami. Przede wszystkim pełnym odcięciem od tego, co w Wiśle było ostatnio złe. Zerwano kilka umów z firmami powiązanych z ludźmi mającymi związek z poprzednim zarządem klubu. Wkrótce wyłoniony zostanie najemca siłowni, której nie prowadzi już Paweł M. pseudonim „Misiek”. Coraz więcej kibiców odwraca się od skompromitowanego Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków. Ale głos trybun często należy do tych najsilniejszych, więc i tu toczyć będzie się walka o przyszłość klubu.

Nowy inwestor musi mieć poczucie, że wchodzi do klubu, w którym panowie w dresach nie wpychają się do gabinetów. Że jest to klub, gdzie kibice chcą jego dobra, a machlojki są szybko ujawniane i eliminowane. Nie będzie to łatwa walka. Ważną rolę odgrywa prokuratura. To ona ma wszelkie instrumenty, by rozliczyć Wisłę z jej własną przeszłością.

 

Na zdjęciu: Jakub Błaszczykowski zrobił wszystko, by móc wrócić do Wisły. Dziś znów wyrasta na największego idola fanów Białej Gwiazdy.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa