Zobacz
Do góry

Z drugiej strony. Irytacja selekcjonera

Niby wszyscy się tego spodziewali, bo przecież selekcjoner Jerzy Brzęczek zapowiadał, że przeciwko Irlandii wystawi mocno zmieniony skład i da pograć kolejnym piłkarzom.

Dawał też do zrozumienia, że we Wrocławiu da odpocząć Robertowi Lewandowskiemu i w ataku zagra dwójką napastników, puszczając na boisko od pierwszej minuty Arkadiusza Milika i Krzysztofa Piątka. Nie brakowało jednak opinii, że skoro kapitan naszej reprezentacji może zagrać setny mecz, to jednak to on powinien wyprowadzić biało-czerwonych na boisko, przyjąć gratulacje i ewentualnie potem ustąpić miejsca któremuś z młodszych kolegów.

Tak jednak się nie stało i bohaterem przedmeczowej oficjałki stał się Jakub Błaszczykowski. Prezes i wiceprezes PZPN, czyli Zbigniew Boniek i Marek Koźmiński, uhonorowali go pamiątkową paterą z okazji 102. meczu w koszulce z orzełkiem. To wyrównanie osiągnięcia Michała Żewłakowa, który wkrótce zapewne przestanie być liderem w tej prestiżowej klasyfikacji, ustępując przodownictwa w niej Błaszczykowskiemu. Bo jest więcej niż pewne, że Brzęczek z powoływania siostrzeńca na kolejne mecze reprezentacji nie zrezygnuje. I nikt nie powinien mieć do niego o to pretensji, bo przecież Kuba wciąż jest piłkarzem wysokiej klasy.

Dziwi jednak irytacja naszego selekcjonera, który nie może się pogodzić z tym, że są krytycy, którzy mają mu to za złe i ciągle jest o tę sprawę pytany. Sam byłem zaskoczony jego stwierdzeniem w jednym z wywiadów, że Błaszczykowski od kilku lat jest źle traktowany przez media, które zapomniały, jak dużo zrobił dla reprezentacji Polski. Użył nawet stwierdzenia, że traktowany jest poniżej krytyki!

A to przecież zwyczajnie nieprawda i wystarczy tylko przejrzeć to, co Jakubie Błaszczykowskim się pisało. To jeden z nielicznych polskich piłkarzy, który przez całą karierę traktowany jest przez dziennikarzy – a i kibiców również – z wielką sympatią i życzliwością. Doceniano fakt, że mimo borykania się z kontuzjami potrafił wracać do wysokiej formy i być silnym punktem naszej reprezentacji.

Brzęczek musi jednak przyjąć do wiadomości, że skoro jego siostrzeniec nie gra w klubie, a dostał powołanie, to zasadne jest pytanie, dlaczego tak samo nie potraktował chociażby Kamila Grosickiego. Tak samo musi zaakceptować krytykę po ostatnich występach, bo z Włochami i Irlandią Błaszczykowski pierwszoplanową postacią nie był.

Komentarze

Więcej w felietony